Jarosław Niksa z Zabiel w pożarze garażu stracił warte kilkadziesiąt tysięcy złotych elektronarzędzia, które służyły mu do pracy. Mężczyzna nie ubezpieczył mienia, a zgromadzone wraz z żoną oszczędności wydał jesienią na urządzenie podwórza.

Ogień zabrał mu narzędzia pracy
Ogień pochłonął m.in. drewno składowane na tyłach garażu

PAMIĘTNA NOC

Rodzina Jarosława Niksy z Zabiel na długo zapamięta noc z 11 na 12 lutego. Kiedy domownicy kładli się spać, nie podejrzewali, że za chwilę znajdujący się w pobliżu domu garaż stanie w ogniu. - Po godzinie 23.00 poszedłem wyłączyć pompę elektryczną w piecu centralnego ogrzewania. Kiedy wyjrzałem przez okno, nie zauważyłem nic podejrzanego i poszedłem spać – opowiada pan Jarosław, który mieszka wraz z żoną i 6-letnim synkiem.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Sen nie trwał długo. Po północy domowników zaalarmował sąsiad, że z ich posesji wydobywają się kłęby dymu. - Żona zobaczyła łunę ognia za garażem – relacjonuje mężczyzna. W ekspresowym tempie ubrał się i pobiegł, by wyprowadzić z pomieszczenia samochody, w tym busa. Dzięki jego przytomnej reakcji pojazdy udało się uratować. Po około dziesięciu minutach na miejsce, jako pierwsza przyjechała Ochotnicza Straż Pożarna z Wielbarka. Pożar był już jednak w pełni rozwinięty.

CZY TO BYŁO PODPALENIE?

Żywioł wyrządził duże szkody. Całkowitemu zniszczeniu uległ garaż, w którym pan Jarosław przechowywał warte kilkadziesiąt tysięcy elektronarzędzia. Ponadto spłonęło ok. 15 metrów składowanego na tyłach garażu drewna opałowego. Mieszkaniec najbardziej jednak żałuje utraconych narzędzi. Na co dzień pracuje dorywczo przy wykończeniu wnętrz, więc były mu one bardzo potrzebne. Piły i wyrzynarki renomowanych firm dziś przedstawiają opłakany widok i nie nadają się już do użytku. Ponadto żywioł zniszczył też materiały budowlane, taśmy, silikony i folie zabezpieczające.

Przyczyna pożaru nie jest znana. W garażu znajdowała się co prawda „koza” podłączona do komina, ale, jak mówi gospodarz, od kilku tygodni nie była używana. Pan Jarosław nie widzi też możliwości, aby mogło dojść do zwarcia instalacji elektrycznej. Nie wyklucza, że przyczyną było podpalenie. Na działanie osób trzecich może wskazywać to, że ogień pojawił się z tyłu garażu, gdzie teoretycznie najłatwiej mógł dostać się podpalacz, przez nikogo niezauważony. Gospodarz wspomina, że kilka lat temu, latem, tuż za jego płotem, zapaliła się sterta zgromadzonych tam gałęzi. Do dziś na rosnącym tam drzewie widać, jak wysoko sięgały jęzory ognia.

APEL O POMOC

Mężczyzna przyznaje, że nie ubezpieczył mienia. Do tego rodzina nie ma oszczędności, bo te wydała jesienią na wyłożenie części podwórka płytami. Co prawda żona pana Jarosława pracuje, ale z jednej pensji trudno wyżyć. Dlatego apeluje o pomoc w odbudowie garażu i zakupie nowych narzędzi. Zaznacza, że nie muszą to być wyłącznie pieniądze, ale też materiały do odbudowy. - Straciłem to, na czym dało się zarabiać. Chciałbym to wszystko odzyskać, by znów móc pracować tak, jak dotychczas – mówi pan Jarosław.

(ew){/akeebasubs}