Burmistrz Krzysztof Mańkowski zorganizował plenerowe spotkanie z mieszkańcami na baszcie ruin zamku. Z jego zaproszenia skorzystało zaledwie kilka osób. Część z nich miała do włodarza konkretne sprawy, inni dzielili się ogólnymi refleksami dotyczącymi miasta. Były też niewygodne pytania m.in. o zepsuty zegar na wieży ratuszowej, szpecącą wieżę ciśnień czy zagospodarowanie terenu dworca PKS.

Oko w oko z mieszkańcami
Urszula Kamińska pytała burmistrza m.in. o zepsuty zegar na wieży ratuszowej i budowę przejścia dla pieszych na ul. Wielbarskiej

Burmistrz Krzysztof Mańkowski po raz drugi w swojej kadencji spotkał się w plenerze z mieszkańcami. Tym razem jednak nie na pl. Juranda, lecz na baszcie ruin zamku krzyżackiego. Z zaproszenia włodarza wystosowanego za pośrednictwem mediów społecznościowych, skorzystało jedynie kilka osób. Część z nich miała do włodarza konkretne sprawy związane choćby z przydziałem mieszkań. Inni dzieli się ogólnymi refleksjami dotyczącymi miasta, jego estetyki czy poczynionych w ostatnim czasie inwestycji. Nie wszystkie poruszane tematy okazały się dla burmistrza wygodne. Jedna z mieszkanek, Urszula Kamińska chciała się dowiedzieć, dlaczego od dłuższego czasu zegar na wieży ratuszowej jest zepsuty.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Czy to aż tak bardzo pani przeszkadza? - pytał Mańkowski. - Tak, bo jest to wizytówka miasta – odpowiadała mieszkanka. Burmistrz, po wykonaniu telefonu do odpowiedzialnego za tę kwestię naczelnika zapewniał, że szwankujący mechanizm zostanie naprawiony do końca września. Pani Urszula dopytywała również o postępy w budowie przejścia dla pieszych na ul. Wielbarskiej. O tę inwestycję upomina się w imieniu innych mieszkańców od kilku lat, ale jak dotąd bez skutku. Włodarz tłumaczył, że budowa przejścia leży w gestii GDDKiA, a ta zobowiązała się zrobić to w latach 2022 – 2023. Mieszkanka chciała się też dowiedzieć, dlaczego do tej pory nie oddano do użytku wyremontowanego dworca PKP i co z zagospodarowaniem pobliskiego terenu PKS. Zwracała przy tym uwagę, że w przypadku tego ostatniego od dawna już padają zapewnienia, że inwestycja wkrótce zostanie zrealizowana, a tymczasem nic się wokół tego tematu nie dzieje. Burmistrz odpowiadał, że najpierw trzeba dokonać zmiany planu zagospodarowania przestrzennego tego terenu. - Tego nie robi się ot, tak – usprawiedliwiał się, dodając, że w listopadzie uchwała w tej sprawie ma być głosowana przez radnych. Jeśli zostanie przyjęta, to wiosną przyszłego roku, jak zapewniał Mańkowski, ruszą tam prace. Z kolei jeśli chodzi o dworzec kolejowy, to wyjaśniał, że nie jest to inwestycja miasta, lecz PKP.

Te tłumaczenia nie przekonały mieszkanki, która dziwiła się, dlaczego burmistrz nie spotka się z przedstawicielami kolei. - Może by się coś ruszyło, gdyby pan do nich pojechał i trochę ponękał – mówiła. Jej słowa najwyraźniej zirytowały włodarza, który zapewniał, że nie siedzi bezczynnie w swoim gabinecie. - Dlaczego mnie pani nie pyta o zamek, o jeziora, o szkołę sportową? - zwracał się do mieszkanki.

Po zakończeniu spotkania pani Urszula przyznała, że odpowiedzi burmistrza jej nie usatysfakcjonowały. - Nie po raz pierwszy poruszałam te sprawy, a nadal brak konkretów – mówi, dodając, że w niektóre tłumaczenia włodarza po prostu nie wierzy.

Były też przyjemniejsze dla Mańkowskiego rozmowy. Szczytno bardzo spodobało się grupie seniorów z TKKF w Warszawie. - Jakie to czyste, zadbane, piękne miasteczko – rozpływali się w zachwytach. Z kolei Zofia Skowrońska ze Szczytna chciała wyrazić uznanie dla rewitalizacji ruin zamku. - Teraz jest on jak z bajki. Kiedy ta inwestycja się rozpoczynała, to uważałam ją za niemożliwą – mówi pani Zofia, dodając, że jej rodzina, która przyjechała do Szczytna z odległego krańca Polski, była tym miejscem zachwycona.

(ew){/akeebasubs}