Ze skateparku na ul. Pasymskiej zniknęło jedno z najważniejszych urządzeń – funbox, służące do ewolucji na rowerach BMX, deskorolkach i hulajnogach. Powodem był zły stan techniczny zagrażający bezpieczeństwu użytkowników. Młodzież nie kryje rozgoryczenia, bo przez to ich ulubione miejsce spotkań i aktywnego spędzania czasu, stało się mało atrakcyjne.

Okroili dzieciom skatepark
Nikodem Filipowicz i jego koledzy, po zdemontowaniu funboxa nie mają teraz w skateparku dużego pola do popisu

NIE DAŁO SIĘ JUŻ DŁUŻEJ ŁATAĆ

Skatepark na ul. Pasymskiej to ulubione miejsce spotkań najmłodszych mieszkańców miasta, którzy lubią aktywnie spędzać czas, wykonując rozmaite ewolucje na rowerach BMX, deskorolkach czy hulajnogach. Widać to szczególnie w okresie wiosenno – letnim, kiedy bywa tu naprawdę tłoczno. Szczycieński skatepark ostatnio stracił jednak na atrakcyjności. Niedawno zdemontowano jedno z najstarszych urządzeń, tzw. funbox, znajdujący się w samym centrum placyku. Był to rodzaj wielofunkcyjnej przeszkody służącej do m.in. do jazdy na BMX-ach. Jak tłumaczy Piotr Mikosza, kierownik obiektów Miejskiego Ośrodka Sportu, administrującego skateparkiem, powodem były względy bezpieczeństwa. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}- Urządzenie zostało zakupione i zamontowane około 2012 r. - mówi, dodając, że od 2018 r. wymagało coraz częstszych napraw, które zazwyczaj MOS wykonywał we własnym zakresie. Funbox przechodził co roku wymagane przeglądy dopuszczające go do użytku. W zeszłym roku został dopuszczony warunkowo, a firma zajmująca się montażem tego typu urządzeń oszacowała, że koszt napraw byłby porównywalny z zakupem nowego. - Nie mogliśmy tego dłużej łatać. Pod koniec kwietnia opisałem tę sytuację burmistrzowi, decydując o wyłączeniu tej części skateparku z użytku poprzez otaśmowanie – mówi kierownik. Ponieważ taśma była systematycznie zrywana przez młodzież, zapadła decyzja o zdemontowaniu urządzenia.

TERAZ ZROBIŁO SIĘ PUSTO

Teraz środek skateparku świeci pustkami. Korzystająca z obiektu młodzież nie kryje rozgoryczenia. - To jedyne miejsce w Szczytnie, gdzie możemy spędzać czas. Przychodzimy tu codziennie po szkole, a czasem nawet przed szkołą. Teraz jest tu tak pusto – żalą się nam chłopcy, z którymi rozmawialiśmy w ubiegłym tygodniu. - Jak zabrali to urządzenie, to za bardzo nie ma tu co robić – dodają nasi rozmówcy. Oprócz doposażenia skateparku marzy im się jeszcze w Szczytnie budowa pump tracku. Jeszcze kilka lat temu, w szczątkowej formie istniał on w parku, a był wykonany własnymi siłami uczestników odbywającego się kilkanaście lat temu w Szczytnie festiwalu Free Style City. Zlikwidowano go w poprzedniej kadencji, również tłumacząc to względami bezpieczeństwa. Warto wspomnieć, że pump tracki pobudowano niedawno w mniejszych miejscowościach powiatu – Rozogach i Świętajnie. - W parku jest jeszcze wiele wolnej przestrzeni, gdzie mogłyby powstać dla nas jakieś atrakcje – mówią nam chłopcy.

GDZIE NASZE DZIECI MAJĄ PÓJŚĆ?

W Szczytnie młodzież nie może doczekać się pump tracka, podczas gdy w Świętajnie powstał on już dwa lata temu

Młodzież wspierają rodzice. - W Szczytnie nie ma miejsca dla naszych dzieci, gdzie mogłyby aktywnie spędzać czas. Dokąd mają pójść? Siedzieć pod blokami? - pyta pani Klaudia, mama nastoletniego Nikodema, stałego bywalca skateparku. Potwierdza jednak, że stan zdemontowanego urządzenia był bardzo zły i mogło tu dojść do groźnego wypadku. - Śruby były zardzewiałe i wystawały, więc ktoś mógł sobie zrobić krzywdę. Zresztą moja córka wywróciła się tu na hulajnodze, ale na szczęście nic poważnego się jej nie stało – mówi pani Klaudia.

Młodzież poprosiła o interwencję radnego Pawła Salamuchę, który już dwukrotnie poruszał temat skateparku podczas komisji Rady Miejskiej. Żadnych konkretów od urzędników nie usłyszał, poza tym, że nowe urządzenie to wydatek rzędu 130 – 140 tys. złotych.

BURMISTRZ: PRACUJĘ NAD ROZWIĄZANIEM

Co na to burmistrz Stefan Ochman? - Pracuję nad rozwiązaniem tego problemu – odpowiada, zastrzegając, że potrzeba na to czasu, bo zamontowanie nowego funboxa wymaga dokumentacji oraz pozwolenia na budowę. Dopiero po tym można szukać dofinansowania lub zastanowić się, skąd przesunąć środki na tę inwestycję. - Zrobię wszystko, żeby doposażyć skatepark i jestem zdeterminowany, aby stało się to jeszcze w tym roku – zapewnia Ochman. Informuje, że miasto dysponuje też wykonanym w poprzedniej kadencji projektem pump tracku. - Wycenimy go i poszukamy dofinansowania – deklaruje burmistrz.

Przy okazji żałuje, że o złym stanie urządzenia nie został poinformowany na etapie konstruowania budżetu na bieżący rok. - To dla nas lekcja, żeby pewne rzeczy przewidywać wcześniej, by nie dopuścić do sytuacji, w której stare urządzenie zostało zdemontowane i szybko nie można zastąpić go nowym. Od tego są administratorzy i zarządcy obiektów – podkreśla włodarz.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}