W dniach 15-16 czerwca odbędzie się kolejny Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Festiwal szczególny, bo jubileuszowy. Inauguracyjna impreza odbyła się dokładnie 50 lat temu, czyli w roku 1963. Gdyby kolejne festiwale odbywały się regularnie, to obecnie obserwowalibyśmy edycję pięćdziesiątą pierwszą. Ale w roku 1982, jeden jedyny raz, festiwalu nie zorganizowano ze względu na stan wojenny. Dlatego tegoroczny jest imprezą numer 50, zatem jubileusz mamy niejako podwójny. Z tej okazji ogłoszono specjalny konkurs na pomysł scenariusza owego świątecznego wydarzenia. Jak to wyjdzie? Zobaczymy.
Przypomnę, że opolski festiwal, w minionych latach, potrafił pokazać nowe trendy w piosence i wylansować późniejsze sławy. Prezentował zdolnych debiutantów – dzisiaj uznanych artystów. Laureatami głównych nagród za wykonanie piosenek, podczas festiwalu pierwszego byli Ewa Demarczyk i Bohdan Łazuka. Już wtedy (rok 1963) zaprezentowano najmłodsze estradowe pokolenie, czyli tak zwanych bigbitowców. W roku 1967 (V festiwal) sensację wywołało wykonanie piosenki „Dziwny jest ten świat” przez Czesława Niemena.
Dla mnie osobiście najważniejszym był festiwal w roku 1969 (VII), ponieważ sam w nim uczestniczyłem. Pisałem już o tym, więc nie będę się powtarzał. Przypomnę tylko, że byliśmy zaproszeni z grupką wykonawców klubu „Stodoła”. Ja nie brałem udziału w konkursie. Śpiewałem podczas imprezy towarzyszącej. Natomiast moje trzy koleżanki – Elżbieta Jodłowska, Jola Marciniak i Magda Umer wystąpiły w konkursie debiutów. Magda Umer otrzymała wyróżnienie. Od tego momentu zaczęła się jej późniejsza, zawodowa kariera. Warto dodać, że nagrodę główną za debiut otrzymała wówczas Stanisława Celińska, interpretując piosenkę „Ptakom podobni”.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Był to rok w którym jedną z pięciu nagród głównych otrzymał Krzysztof Klenczon (wraz z Januszem Kondratowiczem) jako twórca piosenki „Biały krzyż”. Obok jego przeboju nagrodzono utwory „Kwiat jednej nocy” – śpiewany przez Alibabki oraz „Medytacje wiejskiego listonosza” Skaldów. Taki to był znaczący rok. Dla mnie szczególnie. Choć nie występowałem w konkursie miałem taką samą legitymację uczestnika festiwalu jak inni wykonawcy. To uprawniało mnie do wejścia na nocne imprezy non-stop w restauracji „Pająk”. Przez całe lata lokal ten był podczas festiwalu zamkniętym klubem dla artystów. Mogłem więc do woli imprezować w otoczeniu gwiazd piosenki. Poza wymienionymi twórcami szczególnie zapamiętałem Marylę Rodowicz i Marka Grechutę (moi rówieśnicy - przy tym Marek był wówczas studentem architektury identycznie jak i ja - tyle że z Krakowa), a także Joannę Rawik i Wojciecha Młynarskiego.
Przypomnijmy inne festiwale piosenki transmitowane przez radio i telewizję. Za najważniejszy z nich uchodził Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie. Zadebiutował w roku 1961. Pomysłodawcą był Władysław Szpilman, a wiodącym konferansjerem stał się Lucjan Kydryński. W dniu polskim wystąpiło dziesięcioro wykonawców. Między innymi Sława Przybylska, Violetta Villas, Rena Rolska, Jerzy Połomski i Tadeusz Woźniakowski. Osiem lat później, czyli w wspomnianym przeze mnie roku 1969 królowała w Sopocie ognista Hiszpanka Conchita Batista, która otrzymała nagrodę publiczności. Za interpretację piosenki polskiej nagrodzono wówczas Muslima Magomajewa z ZSRR.
W tamtych latach odbywały się jeszcze dwa festiwale mocno promowane przez ówczesne władze. Pierwszy to Festiwal Piosenki Żołnierskiej organizowany przez Główny Zarząd Polityczny WP od roku 1967. Najpierw w Połczynie Zdroju, a dwa lata później, już na stałe, w Kołobrzegu. Skoro jesteśmy przy „moim” roku 1969 to muszę przyznać, że o żadnym z laureatów tamtejszego konkursu nigdy wcześniej nie słyszałem, ale pamiętam, że zadebiutowała na nim Elżbieta Igras - późniejsza wręcz etatowa artystka kolejnych edycji owego festiwalu. Mogę się mylić, aczkolwiek chyba Waldek Kocoń także pokazał się po raz pierwszy właśnie w Kołobrzegu 1969.
Kołobrzeg to były przede wszystkim pieniądze. Z laureatów kolejnych edycji tworzono zespół, który przez okrągły rok występował dla żołnierzy w koszarach niezliczonych jednostek wojskowych wg programu GZP. Oczywiście za przyzwoite honoraria. Toteż bardzo prędko zaroiło się na kołobrzeskiej estradzie od wykonawców wysokiej klasy - no bo kto nie chciał zarobić? Operowy bas Adam Zwierz wystąpił aż na dwudziestu festiwalach. W Kołobrzegu zaśpiewała także Maryla Rodowicz, tyle że jej udało się wylansować wcale niezły przebój „Gdy piosenka szła do wojska…”. Podobnie zespół Dwa Plus Jeden, który zaprezentował piosenkę „Czerwone Słoneczko”. Nawet Daniel Olbrychski (!) zaśpiewał w Kołobrzegu z Marylą „Zagrajcie nam srebrne dzwony”.
Na zakończenie jeszcze o jednym festiwalu. Był to Festiwal Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. To już była sfera polityki. Tutaj największe gwiazdy polskiej estrady MUSIAŁY się pokazać. Inaczej mogły przestać istnieć w polskim show biznesie. Toteż w kolejnych edycjach nie zabrakło takich sław jak Sława Przybylska, Krzysztof Krawczyk, Anna German, czy choćby Czerwone Gitary. Nawet jurorem bywał niekiedy Czesław Niemen, a znakomitą orkiestrę prowadził znany z kabareciku Olgi Lipińskiej Czesio Majewski (mam grać?). Ale to już inna bajka. Ci z Zielonej Góry mieli później pierwszeństwo we wszystkich chałturowych wyjazdach na zachód. A to liczyło się nade wszystko. Tak było!
Andrzej Symonowicz
{/akeebasubs}
