Tłumy wiernych uczestniczyły w uroczystościach pogrzebowych zamordowanego ks. prałata Lecha Lachowicza, proboszcza Parafii św. Brata Alberta w Szczytnie. - Nasz przyjacielu, żegnamy cię w dniu dzisiejszym i nikt z nas nie jest w stanie się z tym pogodzić. Zbrodniarz, który cię zabił, zadał tak naprawdę cios w każde z naszych serc. Każde z naszych serc pękło - mówił burmistrz Stefan Ochman.

Ostatnia droga księdza Lecha Lachowicza
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w piątek

Uroczystości rozpoczęły się w piątek wieczorem wprowadzeniem trumny z ciałem kapłana do kościoła pw. św. Brata Alberta, po czym rozpoczęła się msza święta żałobna pod przewodnictwem biskupa Janusza Ostrowskiego. - Niech dobroć i łaska pójdzie śladami księdza Lecha, który o tę łaskę dla siebie i dla swoich parafian całe życie prosił. I przy naszym całym ludzkim smutku, który nas ogarnia jest jedna radosna nowina – ksiądz Lech ogląda i poznał rzeczywistość, w którą my jeszcze nadal wierzymy – mówił biskup Ostrowski.

Słowa wdzięczności dla zmarłego kapłana kierował długoletni duszpasterz w tej parafii ks. Jacek Bacewicz.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Dziękujemy ci dobry Boże za jego życie, za wszelkie dobro, jakie czynił w życiu z miłości do Ciebie, dziękujemy za przykład, jaki zostawił wspaniałego kapłana, który kochał Kościół, kochał ludzi, choć nie zawsze potrafili go zrozumieć, za jego miłość do ojczyzny, która była wielką wartością – mówił ks. Bacewicz.

W sobotę dalszy ciąg uroczystości rozpoczął różaniec, po którym odbyła się msza święta pogrzebowa pod przewodnictwem arcybiskupa Józefa Górzyńskiego, metropolity warmińskiego z udziałem licznej rzeszy wiernych, w tym najbliższej rodziny księdza Lecha, z bratem Stanisławem. Licznie stawili się też przedstawiciele duchowieństwa, w tym kapłani, którzy uzyskali w tym samym roku co ksiądz Lech świecenia kapłańskie, pełniący z nim służbę wojskową, kapłani z archidiecezji warmińskiej i siostry zakonne. Przywitał ich dziekan ks. Andrzej Wysocki. - Dzisiejszego spotkania nikt z nas nie spodziewał się. Przyszło nagle, niespodziewanie - mówił ks. Wysocki. - Dzisiaj w tej świątyni, którą budował ks. Lech Lachowicz, spotykamy się na dziękczynieniu. Jest żal. Jest modlitwa. Ale w sposób szczególny towarzyszy nam dziękczynienie za życie, dzieło, za to, co dokonał ks. Lech. Dlatego tak licznie zgromadzeni przyszliśmy się modlić - podkreślał dziekan.

TAKA ŚMIERĆ RODZI ZADUMĘ I NAPEŁNIA TRWOGĄ

Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył arcybiskup Józef Górzyński, metropolita warmiński. Uczestniczyli w niej koledzy zmarłego księdza z lat seminaryjnych i służby wojskowej oraz pełniący posługę w archidiecezji warmińskiej

Homilię wygłosił abp Józef Górzyński. - Trwoga przed śmiercią jest doświadczeniem stale obecnym w życiu człowieka. Wystarczy sama refleksja nad umieraniem i rozpadem naszej ziemskiej cielesności, by popaść w stan najwyższego niepokoju. A cóż dopiero, kiedy ta śmierć zostaje zadana w nieoczekiwany i niebywale okrutny sposób? Taka śmierć rodzi szczególną zadumę i napełnia wyjątkową trwogą. I my dziś wobec takiej śmierci stoimy, uczestnicząc w pogrzebie zabitego kapłana, księdza Lecha Lachowicza - mówił metropolita warmiński.

Metropolita warmiński apelował, by w obliczu tej bezsensownej śmierci bardziej wsłuchiwać się w słowa natchnione niż w ludzkie oceny i refleksje.

- Choć te ostatnie cisną się nam do głów, bo nawet w świecie, w którym codziennie zalewają nas obrazy ludzkiego okrucieństwa, ta śmierć kapłana wstrząsnęła nami wszystkimi. W jej kontekście nie sposób uwolnić się od refleksji nad skalą deprawacji, jaką zło może poczynić w człowieku. Do czego człowiek może być pchnięty z motywów, które jakkolwiek opisane, mają swoje źródło w złu i są tego zła emanacją? Jednakże nie do zła należy ostatnie słowo. Zło zostało pokonane, a my znamy jego Zwycięzcę. Ksiądz Lech poświęcił całe swoje życie głoszeniu Chrystusowego zwycięstwa na złem, grzechem i śmiercią. Zło brutalnie odreagowało na nim jego posługę swym zbrodniczym piętnem i śmiercią, ale na pewno go nie zwyciężyło. On bowiem całym swoim życiem stanął po stronie Zwycięzcy śmierci, piekła i szatana - mówił pasterz. Wskazywał też, że potrzebne jest osądzenia tej zbrodni w kryteriach tego świata. Przytoczył słowa arcybiskupa Tadeusza Wojdy, przewodniczącego Konferencji Episkopatu, który w nadesłanych kondolencjach napisał: Brutalne pobicie, które w konsekwencji doprowadziło do śmierci wymaga jednoznacznego potępienia i ukarania sprawcy. Nie ma miejsca w cywilizowanym chrześcijańskim społeczeństwie na takie akty przemocy i brutalności. Tragiczna śmierć ks. Lecha Lachowicza jest również wołaniem o przebaczenie i miłosierdzie. Śmierć ta z ludzkiego poglądu jest pozbawiona sensu. I tylko Boże Miłosierdzie oraz prawda o tym, że Bóg stał się człowiekiem i umarł za nas może tej śmierci nadawać sens. Bóg miłosierny jest bowiem tym, który pragnie, abyśmy zło dobrem zwyciężali.

KAŻDE Z NASZYCH SERC PĘKŁO

W ostatniej drodze księdzu Lachowiczowi towarzyszyły setki wiernych, w tym najbliższa rodzina

Pod koniec mszy św. kapłani i przyjaciele śp. ks. Lecha Lachowicza wspominali go. - Był człowiekiem realnie patrzącym na świat, wielkim patriotą, człowiekiem bardzo oczytanym, umiejącym wybierać plewy z tego chłamu, który zewsząd nas zalewa. Był bezkompromisowy. Dla niego „tak”, to było tak; „nie”, to było nie. Nie był, jak chorągiewka na wietrze. Był zatroskany o Polskę i swoją parafię – wspominał pochodzący ze Szczytna ks. Kazimierz Żuchowski.

- Byłeś dla nas autorytetem i przyjacielem. Umacniałeś nas - podkreślali z kolei koledzy z czasów służby wojskowej w Brzegu . - Byłeś zawsze hardy dla kadr politycznych i bardzo przyjacielski dla każdego z nas. Kochałeś nas, jak braci, a my kochaliśmy ciebie, jak brata. Odchodzisz, dlatego głoś chwałę Boga, jak to czyniłeś przez całe życie kapłańskie. Mówię ci: „Do zobaczenia w niebie” - mówił jeden z przyjaciół ks. Lecha.

Zmarłego w imieniu mieszkańców Szczytna żegnał burmistrz Stefan Ochman: - Księże Lechu, kapłanie, proboszczu naszej parafii, nasz przyjacielu. Żegnamy cię w dniu dzisiejszym i nikt z nas nie jest w stanie się z tym pogodzić. Zbrodniarz, który cię zabił, zadał tak naprawdę cios w każde z naszych serc. Każde z naszych serc pękło. Jedyne, co nam dzisiaj zostaje, to mieć nadzieję i wiarę, mieć dziękczynienie za to, co dla nas zrobiłeś. Zbudowałeś nie tylko kościół, ale także społeczność, która tak licznie dzisiaj przybyła, żeby ci za wszystko podziękować. Nigdy o tobie nie zapomnimy. Jesteś wielkim przyjacielem Szczytna, naszych mieszkańców. Dziękujemy księże proboszczu, nasz przyjacielu - mówił burmistrz Stefan Ochman.

W imieniu Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Wileńsko-Nowogródzkiej, której ks. Lech był członkiem, słowa pożegnania wygłosiła prezes Janina Surgał. - Łączyły nas kresowe rodowody i największe wartości: Bóg, Honor, Ojczyzna, którym był wierny przez całe swoje życie. Piękne dzieło zrealizował, zbudował Kaplicę Ostrobramską w tej parafii. Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu, że postawił księdza na drodze naszego działania. Otaczał nas duchową opieką, wspierał pomocną dłonią, był naszym kapelanem. Otworzył przed nami swe kapłańskie serce i kresową duszę. Towarzyszył wielu naszym wydarzeniom i uroczystościom. Wszystko to pozostanie w naszej pamięci.

Po zakończeniu mszy św. trumnę w kondukcie pogrzebowym odprowadzono na szczycieński cmentarz. Ksiądz Lech spoczął w kwaterze kapłańskiej.

Andrzej Olszewski


Ksiądz Lech Czesław Lachowicz urodził się 20 lipca 1952 r. w Lidzbarku Warmińskim. Został ochrzczony 30 września 1952 r. w kościele w Kraszewie. Po ukończeniu szkoły średniej w 1969 r. wstąpił do seminarium, a w podaniu tak motywował swój wybór: Chcę służyć Bogu i ludziom, nieść ludziom Boga przykładnym życiem, głoszeniem Słowa Bożego. W latach 1971-1973 jako kleryk odbywał przymusową służbę wojskową w jednostce w Brzegu nad Odrą. Święcenia kapłańskie otrzymał 20 czerwca 1976 r. z rąk bp. Józefa Drzazgi. Pracował w wielu parafiach, m.in. w Wielbarku, by w 1990 r. zostać pierwszym proboszczem erygowanej w Szczytnie parafii św. Brata Alberta. W 2001 r został mianowany kapelanem honorowym papieża Jana Pawła II. Brutalnie pobity w bandyckim napadzie na plebanii w Szczytnie, zmarł 9 listopada 2024 r. w Szpitalu Wojewódzkim w Olsztynie, w 72. roku życia i 48. roku kapłaństwa.{/akeebasubs}