W ciągu minionych ośmiu lat władze Szczytna ani razu nie pojawiły się na spotkaniu z dawnymi mieszkańcami, obecnie żyjącymi w Niemczech – sygnalizuje były radny Dariusz Malinowski. Jego zdaniem to poważny błąd.

Oziębłe relacje?

Sprawę relacji władz miasta z byłymi jego mieszkańcami poruszył podczas październikowej sesji Rady Miejskiej radny Dariusz Malinowski. Utrzymuje on z nimi częsty kontakt i bierze udział w różnego rodzaju spotkaniach. Tego samego nie da się jednak powiedzieć o najwyższych przedstawicielach szczycieńskiego samorządu. – Od ośmiu lat władze Szczytna nie pojawiają się na spotkaniach z dawnymi mieszkańcami – sygnalizował Malinowski, dodając, że jego zdaniem jest to poważny błąd, bo goście z Niemiec oczekują kontaktu z samorządowcami. Przypomina, że poprzednicy Danuty Górskiej chętnie w takich spotkaniach brali udział.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Podobne do Malinowskiego odczucia ma także przewodniczący stowarzyszenia „Heimat”, Arkadiusz Leska. – Z tego, co wiem, ostatnio władze miasta spotkały się z delegacją byłych mieszkańców przy okazji postawienia pamiątkowego krzyża na dawnym cmentarzu ewangelickim ponad cztery lata temu – wspomina Leska.

Burmistrz Górska zapewnia jednak, że jej relacje z byłymi szczytnianami są bardzo dobre. Najwyraźniej ogranicza je jednak tylko do oficjalnych spotkań w ratuszu. – Kilka, jeśli nie kilkanaście grup podejmowałam każdego lata w swoim gabinecie i sali konferencyjnej. Nawet byłam ich przewodniczką po mieście – twierdzi, dodając, że nie widzi żadnego zagrożenia w tym, że nie uczestniczyła w mniej oficjalnych spotkaniach organizowanych przez dawnych mieszkańców.

(ew)

{/akeebasubs}