Po czym można rozpoznać typowe miasto turystyczne? Chociażby po kramikach z pamiątkami z danej miejscowości i różnymi bibelotami.

Turystycznie wyglądało Szczytno podczas niedawnych Dni i Nocy. Ulica Odrodzenia zamieniła się w ciąg straganików (fot. 1) . Owszem, nie było tam raczej pamiątek związanych ze Szczytnem czy regionem, towar nie zawsze był przeznaczony dla osób o wysublimowanych gustach, ale całość miała swój klimat. Klimat, który dość szybko znikł.
Zupełnie inaczej jest nad morzem, w górach, a nawet bliższych nam miejscowościach z Mazur. Wystarczy pojechać całkiem niedaleko (np. do Rucianego-Nidy) czy zrobić jeszcze dodatkowe kilometry (np. do Giżycka). Tam kramiki są otwarte przez cały sezon i cieszą się zainteresowaniem turystów. W Giżycku, pretendującym do miana letniej stolicy Polski (choć to miasto niewiele większe od Szczytna), w rejonie portu wybór rozmaitych pamiątek mamy naprawdę ogromny (fot.2) . Można by zadać pytanie, gdzie u nas mogliby stanąć, bez zamykania ulic, handlarze tego typu towarem. Parę miejsc z pewnością by się znalazło.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
CO WOLNO W ROZOGACH

Czego nie można robić na przystankach autobusowych? Niewątpliwie nie wypada robić różnych rzeczy, ale na wielu wiatach można spotkać naklejone informacje ściśle określonej treści - jak na jednym z przystanków ZKM w Szczytnie (fot 3). Oczywiście nie brakuje osób, które ów zakaz łamią, umieszczając w takich miejscach swoje ogłoszenia. Ogłoszenia – i to całkowicie legalnie – umieszczać można na obu głównych przystankach w Rozogach znajdujących się w pobliżu ronda. Tam do murowanych ścian wiaty przytwierdzono specjalne pokratkowane tablice, na których umieszczanie rozmaitych informacji jest jak najbardziej wskazane (fot. 4). Jak widać, ktoś nawet dba o to, by nieaktualne ulotki były usuwane, choć nie wszystko tu wygląda idealnie.
OMIJANIE ZAKAZÓW

Przepisy są, zdaniem wielu osób, oczywiście po to, by je łamać. Pewno każdy z nas ma na sumieniu przejście przez jezdnię w niedozwolonym miejscu tudzież rozmowę telefoniczną podczas prowadzenia pojazdu. Gorzej, jeśli mamy w trzech miejscach ustawiony znak z dodanym czytelnym tekstem, a i tak każdego dnia dziesiątki osób zakaz łamią (fot. 5). Mowa tu o nieprzechodzeniu przez plac manewrowy w pobliżu Kauflandu. Na całkowitą niefrasobliwość i chyba brak instynktu samozachowawczego wskazuje widoczna na zdjęciu sytuacja, gdy pewna pani skraca sobie tędy drogę, choć na placu faktycznie manewruje kilka wielkich pojazdów. Kierowcy takich drogowych pociągów niekoniecznie widzą, co dzieje się tuż za samochodem. „Kurek” kilka razy był świadkiem sytuacji, kiedy niesfornych pieszych spisywała tu policja, a i tak kolejne osoby szły przez plac prosto w kierunku radiowozu. Inny zakaz jest nagminnie łamany, tym razem przez kierowców, w pobliżu szczycieńskiego ZUS-u. Zmotoryzowani wjeżdżający w ul. Barczewskiego z ul. Lipperta nie mogą parkować po prawej stronie. Część kierowców to ignoruje. Na budynku ZUS-u powieszono nawet tabliczkę odsyłającą pod Kaufland (choć tam parking jest raczej dla klientów marketu). Żeby było ciekawiej, żadnego zakazu nie ma od strony ul. Chrobrego i korzystają z tego kierowcy, którzy wjeżdżają w ul. Barczewskiego z drugiego jej końca. Parkują oczywiście po obu stronach (fot. 6) . Utrudnia to pracę np. kierowcom autobusów ZKM, którzy zjeżdżają tędy do pobliskiej zajezdni i mają problemy ze zmieszczeniem się na wąskich resztkach jezdni. Na koniec mowa o jeszcze jednym zakazie, złamanym w bardzo irytujący sposób w minionym tygodniu. Na początek cytat:
Art. 63a. § 1. Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. W razie popełnienia wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów stanowiących przedmiot wykroczenia oraz nawiązkę w wysokości do 1 500 złotych lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.
To oczywiście stosowne fragmenty z Kodeksu wykroczeń, czyli tekstu, którego najważniejsze urywki powinno się znać. Niestety, nie znają ich (bądź je lekceważą) ci, którzy naklejają rozmaite ogłoszenia na przystankach – o tym już dzisiaj było. Jeszcze gorzej wyglądają oblepione bądź obszyte np. reklamami drzewa. Na ulicy Chrobrego i Kolejowej praktycznie każde drzewo zostało w wątpliwy sposób przyozdobione ulotkami pewnej firmy pożyczkowo-kredytowej. Już nazajutrz część kartek leżała na ziemi – to być może efekt działań rozzłoszczonych czymś takim obrońców praw drzew (ale czy ziemi?). Kolejne kartki znikały sukcesywnie, jednak na ogół zostawał ślad po zszywkach wraz z resztkami papieru. Kilka ulotek dostrzegliśmy także w miejscu, gdzie ul. Kolejowa przechodzi w ul. Linki (fot. 7) . Drzewo na pierwszym planie ucierpiało bardziej, bo znajduje się na nim jeszcze jedno ogłoszenie.
ZAKAZ TRUDNY DO ZŁAMANIA
Są miejsca, gdzie zakazy łamać trudno. Tak jest np. na dawnym skrzyżowaniu ul. Polnej i Olsztyńskiej w Pasymiu. Nowy wlot parę lat temu oddalono od przejazdu kolejowego, „starą” końcówkę ul. Polnej zaślepiono barierką, a ul. Olsztyńska, czyli fragment DK 53, znajduje się obecnie wyraźnie powyżej dawnego odcinka ul. Polnej. Znak zakazu ruchu ustawiono dość dziwnie, bo z 10 m za barierką, na czymś w rodzaju łączki, dalej mamy skarpę i normalnym samochodem wjechać się tu po prostu nie da (fot. 8).
SZYNOBUS WIDMO
W „Kurku” już kilka razy pisaliśmy o dość ubogiej ofercie proponowanej przez PKP dla szczytnian i turystów przybywających w nasze strony. Wydawać by się mogło, że w sezonie na Warmii i Mazurach pociągów powinno być na wszystkich (niezbyt obecnie licznych) trasach trochę więcej. Do Olsztyna między 7.21 (w dni robocze) a 15.11 ze Szczytna nie jedzie nic. W soboty i niedziele mamy jeszcze gorzej. Wyjątek to dni, gdy jest jakiś przedpołudniowy ruch na lotnisku w Szymanach i wtedy szynobus wyjeżdża o sensownej porze. Od ponad miesiąca trwają prace na linii Szczytno-Pisz. W związku z tym o godz. 9.05 na stację w Szczytnie wjeżdża szynobus z Olsztyna, pasażerowie wysiadają, część z nich przenosi się do zastępczego autobusu do Ełku. A co się dzieje z szynobusem, który po modernizowanych torach nie pojedzie? O 15.11 jest najbliższy kurs do Olsztyna, ale wykonuje go szynobus przyjeżdżający do Szczytna ze stolicy województwa o 15.05. Poranny skład po kilku czy kilkunastu minutach postoju na naszym dworcu wraca do Olsztyna – pusty, z napisem PRZEJAZD SŁUŻBOWY lub z wyłączonym wyświetlaczem (fot. 9). Pojawia się proste pytanie: Czy nie można by było do czasu zakończenia remontu uruchomić dodatkowego kursu do Olsztyna? Znajomy kolejarz wytłumaczył nam, naiwnym, że byłoby za dużo zamieszania z Urzędem Marszałkowskim (kwestia dopłat), remont nie potrwa długo i tak jest po prostu taniej. Na kolei o podobnych bzdurach nie myślą i możemy być niemal pewni, że po zakończeniu remontu nikt nie wpadnie na głupi pomysł, by po odnowionych torach do Ełku musiały mknąć z prędkością 120
km/h więcej niż po dwa czy trzy składy w każdą stronę.
Tekst i foto (w większości)
G. P. J. P.{/akeebasubs}
