Budowa niewielkiego amfiteatru, przywrócenie fontanny, wykonanie alejek i ścieżek sensorycznych z nawierzchni przepuszczającej wodę, a także zjeżdżalni w miejscu dawnego bunkra – takie m.in. są założenia dotyczące rewitalizacji Parku Andersa przy Szkole Podstawowej nr 3 w Szczytnie. Ponadto ma w nim wreszcie stanąć tablica upamiętniająca jego fundatora, przedwojennego fabrykanta Richarda Andersa.

Park jak za dawnych lat
Widok na park od strony dzisiejszej ul. Skłodowiskiej – Curie, w tle budynek ówczesnej Ortulf Schule (dziś SP nr 3), lata 30. XX w.

DOKUMENTACJA DO POŁOWY GRUDNIA

Miasto wystosowało zaproszenie do składania oferty cenowej na wykonanie dokumentacji projektowej zagospodarowania Parku Andersa przy ul. Skłodowskiej – Curie. To kolejny krok w kierunku rewitalizacji tego wpisanego do wojewódzkiej ewidencji zabytków terenu. Opracowanie projektowe, które ma być gotowe do połowy grudnia tego roku, powinno uwzględniać m.in. inwentaryzację dendrologiczną, opinię hydrologiczną, projekt rewaloryzacji zieleni oraz uzyskanie wymaganych warunków technicznych, opinii, uzgodnień i kosztorysów inwestorskich. Na wykonanie dokumentacji w tegorocznym budżecie miasta zapisano 150 tys zł.

AMFITEATR, FONTANNA I ZJEŻDŻALNIA

Zgodnie z założeniami projektowymi, w parku ma powstać główna aleja w formie ścieżki pieszo – rowerowej oraz aleje boczne jako trakty wyłącznie piesze. Ponadto planowane są ścieżki sensoryczne. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Wszystkie mają być wykonane z nawierzchni przepuszczającej wodę. Koncepcja przewiduje także remont istniejącego ogrodzenia wraz z bramami i furtkami. Planowane jest oświetlenie parkowe wzdłuż ciągów komunikacyjnych oraz oświetlenie kierunkowe na drzewostan od dołu. Ponadto w parku zostanie zamontowany monitoring. W ramach zadania przewidziano pielęgnację istniejącego drzewostanu oraz nowe nasadzenia, łąki kwietne, domki dla owadów, ptaków i nietoperzy. Oprócz tego plany uwzględniają też retencję wód opadowych. Służyć temu ma utworzenie otwartego zbiornika retencyjnego oraz pogłębienie i odmulenie przecinających park rowów melioracyjnych. Koncepcja przewiduje również budowę małej architektury: ławek, koszy na śmieci z segregacją, tablic dydaktycznych historyczno – edukacyjnych i stojaków na rowery.

Zdjęcie parkowej fontanny, już bez popiersia Bismarcka, rok 1957 r. Zdjęcie podarowane Witoldowi Olbrysiowi przez jedną z mieszkanek

Park w przyszłości ma służyć jako miejsce wydarzeń kulturalnych, a ich miejscem ma być niewielki amfiteatr z uzbrojeniem.

Planowane jest ponadto przywrócenie fontanny, na której przed wojną znajdowało się popiersie kanclerza Bismarcka. Upamiętnienia w formie kamienia z tablicą doczeka się wreszcie fundator parku, przedwojenny przemysłowiec Richard Anders. Termin składania ofert upływa na najbliższy piątek.

Odsłonięta w 1911 r. fontanna z popiersiem Bismarcka. Fotografia z kolekcji Witolda Olbrysia

Park przy dzisiejszej ul. Skłodowskiej – Curie to dla wielu mieszkańców miasta miejsce wyjątkowe. Szczególnym sentymentem darzą go uczniowie i absolwenci sąsiedniej Szkoły Podstawowej nr 3, którzy w nim odbywali i odbywają nadal zajęcia z wychowania fizycznego, czy przyrody.

Park został założony w 1906 r. przez wspomnianego Richarda Andersa i ofiarowany mieszkańcom. Posadzono w nim wiele egzotycznych gatunków drzew i krzewów w większości pozyskanych z kierowanej przez przyjaciela fundatora parku, kierownika Głównej Stacji Doświadczalnej Prus w Eberswalde. Przy parkowym stawie istniał amfiteatr, funkcjonował też kort tenisowy. Po wojnie park stopniowo ulegał dewastacji. Dziś, choć nadal pełni swoje funkcje, czasy świetności ma już dawno za sobą.

(ew)


WSPOMNIENIE SYNA DOKTORA SOBIESZCZAŃSKIEGO

Ciekawe wspomnienie dotyczące parku zamieścił w formie komentarza pod artykułem na internetowej stronie „Kurka” w 2007 r. Stanisław Sobieszczański, syn zasłużonego lekarza i dyrektora szczycieńskiego szpitala Zbigniewa Sobieszczańskiego. Rodzina Sobieszczańskich mieszkała w przedwojennej willi sąsiadującej ze szpitalem, blisko parku.

Z zaciekawieniem przeczytałem artykuł o parku, który był miejscem moich dziecięcych zabaw i młodzieńczych spacerów. Dorzucę więc garść własnych wspomnień o tym terenie.

W końcu lat 50. w wyniku niedrożności rowów odpływowych po wiosennych roztopach centralna część parku znalazła się pod wodą. Woda przelewała się szerokim pasem na drugą stronę ulicy Marii Skłodowskiej-Curie i dalej na podmokłe łąki. Ciągniki z przyczepami miejskiego

PGKiM przewoziły ludzi przez tę dziwną „rzekę". Wspominam o tym dlatego, że te wydarzenia dały początek porządkowaniu parku w końcu lat 50. Wyczyszczono rowy, zbudowano nowe mostki, uruchomiono fontannę wokół dawnego pomnika Bismarcka. Płyty boczne fontanny były w bardzo dobrym stanie. Poziom ulicy Skłodowskiej został podwyższony, a co bardzo ważne zbudowano na podmurówce solidne ogrodzenie parku od strony ulicy Skłodowskiej.

W latach wcześniejszych niebezpiecznie było chodzić wieczorami przy parku. Oświetlenie ulicy było fatalne. Od strony ulicy Kochanowskiego na wlocie głównej alei ustawiono obrotową „zaporę", by nie można było wjeżdżać na teren parku żadnymi pojazdami. Wówczas także uporządkowano alejki, zrobiono przyzwoite furtki od strony ulicy Skłodowskiej.

Przy zbiegu ulic Skłodowskiej i Kochanowskiego znajdował się niewielki obszar niezadrzewionego terenu. Zbudowano na nim mały sklepik, bowiem wcześniej jedynym sklepem dla tej części miasta była zielona, drewniana budka usytuowana przy rozstaju dróg: obecnej ulicy Z. Sobieszczańskiego i szosy warszawskiej, przy dzisiejszej kapliczce. Ten sklepik na skraju parku był bardzo potrzebny okolicznym mieszkańcom. Ktoś jednak wpadł na pomysł jego znacznej rozbudowy, co nie powinno mieć miejsca. Na tym ingerencja władz w teren parku niestety się nie skończyła. Wydano zezwolenia na budowy domków jednorodzinnych wzdłuż ulicy Kochanowskiego, na terenie zadrzewionym. To już można było nazwać dewastacją parku w majestacie prawa.

Naprzeciw budynku, w którym mieszkałem był piękny ogród z bażanciarnią i letnią altaną w głębi. Otoczony pięknymi świerkami. Od strony ulicy Skłodowskiej, zaraz za bramą było gruzowisko. Widać było resztki ścian wykładanych korkiem. Obok domu była fontanna także nieco przysypana gruzem. To były resztki willi i ogrodu rodziny Andersów, która ocalała po działaniach wojennych. Opowiadał mi sąsiad, który przybył do Szczytna w 1945r., że to rosyjscy żołnierze dla zabawy

wrzucili do tego domu granaty i podpalili go. Sami dali mu taką odpowiedź, gdy zapytał dlaczego niszczą ten dom. Potem już sami Polacy dokonali dzieła likwidacji tego obiektu i jego pięknego otoczenia. W tym miejscu, zamiast domu na starych fundamentach, zbudowano parking samochodowy.{/akeebasubs}