Od dwóch miesięcy za postój na przyszpitalnych parkingach trzeba płacić. Dzięki temu łatwiej tu znaleźć teraz wolne miejsce. Zasady płatności pozostawiają jednak wiele do życzenia, szczególnie w nagłych sytuacjach, gdy pacjenci potrzebują szybkiej pomocy.

Parkomaty podnoszące ciśnienie
Pan Kazimierz Tęcza dostał mandat, bo nie przewidział ile czasu będzie przebywał na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, gdzie trafił z podejrzeniem zawału serca

W czwartek pan Kazimierz Tęcza poczuł się źle. Wsiadł do samochodu i udał się do szpitala. Tam, po wstępnym rozpoznaniu, trafił na SOR z podejrzeniem zawału serca. Kolejne badania, w tym dwukrotnie wykonane EKG wykazały, że może wrócić do domu. Lekarz zalecił jednak pilną wizytę u kardiologa, dając mu skierowanie.

Gdy pan Kazimierz po sześciu godzinach opuścił szpital, za wycieraczką zauważył paragon, a kiedy go wyciągnął przeczytał, że otrzymał mandat w wysokości 150 zł z możliwością 50 procentowej zniżki, jeśli należność opłaci w ciągu tygodnia. To panu Kazimierzowi jeszcze bardziej podniosło ciśnienie. Przed udaniem się do szpitala kupił bowiem w parkomacie bilet na jedną godzinę postoju, nie przypuszczając przecież jak długo tu będzie przebywał.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

JAK TAK MOŻNA TRAKTOWAĆ PACJENTÓW?

Następnego dnia pan Kazimierz i jego małżonka Barbara przyszli do redakcji „Kurka”, aby podzielić się z nami swoimi wątpliwościami. - To jest karygodne, jak tak można traktować pacjentów szpitala – nie kryje irytacji pani Barbara. - Skoro kontroler zobaczył wykupiony bilet na jedną godzinę, a samochód stał dłużej, to przecież mógł się domyśleć, że pacjent nie poszedł do szpitala na plotki, tylko coś go tam pilnego zatrzymało.

Jako przykład podaje szpital w Warszawie, gdzie pracuje jej córka. Tam opłata pobierana jest w momencie, gdy pojazd opuszcza parking. Podobne zasady obowiązują w innych miejscach, gdzie są szlabany. - Jesteśmy takimi porządkami u nas zbulwersowani. Szpital po rozbudowie jest nowoczesny, ale zasady obowiązujące na parkingu pozostawiają wiele do życzenia – mówią państwo Barbara i Kazimierz Tęcza.

TRUDNO WSZYSTKIM DOGODZIĆ

Obsługą płatnego parkingu przy szpitalu zajmuje się wyłoniona w ramach zapytania ofertowego firma z Jaworzna w województwie śląskim . - Wpływy za parkowanie dzielimy tak: za parkowanie - 70% dla nas, 30% dla nich, za mandaty – 100% dla nich. Nic dziwnego, że zależy im, żeby jak najwięcej wymierzyć kar – przyznaje dyrektor szpitala Beata Kostrzewa. Zaraz jednak dodaje, że w takiej sytuacji jaka spotkała pana Kazimierza można złożyć odwołanie, a szpital potwierdzi jego zasadność. - Mieliśmy przypadek, że jedna pani przywiozła rannego, który się skaleczył. W pośpiechu nie kupiła biletu i dostała mandat. Odwołała się, a my potwierdziliśmy jej argumenty.

Dyrektor podkreśla, że parkomaty zostały zamontowane w reakcji na liczne zgłaszane postulaty: - Były skargi, że trudno tu zaparkować pojazd. Dziś jedni nas chwalą, inni krytykują. Wszystkim się nie dogodzi – mówi dyrektor. Przyznaje jednak, że optymalnie lepszym rozwiązaniem byłoby zamontowanie szlabanów i pobieranie opłaty przy opuszczaniu szpitalnego parkingu.

(o){/akeebasubs}