W niedzielę na łuku drogi w Szczepankowie kierowca seata uderzył w kamienne ogrodzenie jednej z posesji. Do podobnych zdarzeń w tym miejscu dochodzi bardzo często. Czy winę ponoszą wyłącznie kierowcy pokonujący ten odcinek z nadmierną prędkością, czy też coś nie tak jest z wyremontowaną kilkanaście lat temu drogą?

Pechowy zakręt
Tym razem znów skończyło się szczęśliwie. Kierowca seata nie doznał poważniejszych obrażeń

W niedzielę 22 maja około godziny 18.00 w Szczepankowie kierujący seatem leonem 50-latek uderzył w kamienne ogrodzenie jednej z posesji. Według policji, przyczyną zdarzenia było niedostosowanie prędkości do panujących tego dnia warunków. Zdaniem mundurowych, na mokrej nawierzchni kierowca wpadł w poślizg i utracił panowanie nad pojazdem. Na szczęście mężczyzna doznał tylko lekkich obrażeń głowy, ale nie wymagał hospitalizacji.

Do podobnych kolizji dochodzi tu bardzo często już od wielu lat. O feralnym łuku pisaliśmy w lipcu 2015 r. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Sołtys Szczepankowa Leszek Budny zauważał wtedy, że liczba niebezpiecznych zdarzeń wzrosła po wykonanym kilka lat wcześniej remoncie drogi. Dziś sądzi podobnie. - Za szybka jazda kierowców to jedno, ale tam jest coś nie tak – mówi sołtys, sugerując, że być może łuk został źle wyprofilowany.

Na łuku drogi w Szczepankowie nie wszyscy kierowcy zachowują należytą ostrożność

W sprawie interweniował również przewodniczący Rady Gminy Dźwierzuty Arkadiusz Nosek, członek OSP Dźwierzuty. Wspomina, że kwestia niebezpiecznego zakrętu była poruszana kilka lat temu podczas spotkania z przedstawicielem policji poświęconego tworzeniu mapy zagrożeń. Zdaniem przewodniczącego, główną przyczyną wypadków w tym miejscu jest jednak nieostrożność kierowców, a nie stan nawierzchni. - Od Dźwierzut do Szczepankowa prowadzi piękną prosta. Za Szczepankowem też są dość proste odcinki. Po prostu kierowcy jeżdżą za szybko – uważa Nosek. Z jego obserwacji wynika, że miejscowi na ogół zachowują tu ostrożność. - Sam jeżdżę tędy kilka razy dziennie, ale mnie wypadek się nie zdarzył – mówi, dodając, że uczestnikami kolizji są zwykle osoby z zewnątrz.

Większość zdarzeń w tym miejscu policja kwalifikuje jako kolizje, niektóre nie są w ogóle zgłaszane. Dlatego też szczycieńscy funkcjonariusze nie mieli podstaw, aby zaliczyć łuk w Szczepankowie do szczególnie niebezpiecznych punktów na drogowej mapie powiatu.

(ew){/akeebasubs}