Tego jeszcze w 22-letniej historii rozoskiego samorządu nie było. W Radzie Gminy powstał 5-osobowy klub radnych Wspólnota Samorządowa – PiS. Przewodniczącym został Maciej Sypiański.

Pierwszy klub radnych

Pół roku temu trzech radnych Wspólnoty Samorządowej wystąpiło z wnioskiem o zmiany w statucie gminy. Postulowali, aby dotychczasowy liczbowy wymóg umożliwiający funkcjonowanie klubu radnych zmniejszyć z 5 do 3 radnych. Po dyskusjach na komisjach temat trafił w ubiegłym tygodniu na forum Rady Gminy. Z wyjątkiem radnego Krzysztofa Bałdygi, który wstrzymał się od głosu, pozostali radni głosowali za dokonaniem zmiany. Jeszcze tego samego dnia zawiązał się klub pod nazwą Wspólnota Samorządowa – PiS. Utworzyli go radni Maciej Sypiański i Krzysztof Więcek, którzy zdobyli mandat z list Wspólnoty Samorządowej, Janusz Skiba i Stanisław Czujak - komitet „Wspólne Sprawy 2010” oraz Czesław Lis – PiS. Okazuje się, że zmiana w statucie nie była potrzebna. Nowo powołany klub liczy bowiem pięć osób. – Ktoś może się rozmyśli i wycofa, a wówczas klub będzie dalej istniał – mówi jego szef Maciej Sypiański, który zasiada w Radzie Gminy pierwszą kadencję.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Co zainspirowało go do powołania klubu?

- Od pierwszych dni zasiadania w radzie byłem zaszokowany, że wszystko odbywa się tu automatycznie, zarówno na sesjach jak i na komisjach. Radni bardzo rzadko zabierają głos i to też tylko nieliczni. Będziemy jako klub chcieli to zmienić.

- Czy gmina jest źle rządzona przez wójta? - Nie, ale potrzebna jest nam wszystkim dyskusja, a nie automatyczne podnoszenie ręki. Obawiam się, że większość radnych nie czyta projektów uchwał przed głosowaniem. Nie zajmują bowiem żadnego stanowiska.

Wójt Józef Zapert chłodno przyjmuje informację o powstaniu klubu. - Radni mieli do tego prawo i z niego skorzystali – komentuje krótko. Czy nie obawia się, że teraz jego działania będą pod większą kontrolą? – Niech kontrolują. Niczego się nie boję – zapewnia Józef Zapert.

(o)

{/akeebasubs}