W funkcjonowanie władzy samorządowej wdziera się patologia. Kategorycznie powinno być zabronione finansowanie przez nią zakupów dla policji - mówił podczas wizyty w Szczytnie wicemarszałek sejmu Marek Kuchciński, czołowy polityk Prawa i Sprawiedliwości.

PiS chce zmian

WŁODARZE NA DWIE KADENCJE

Szczytno to jedno z pierwszych miast, które znalazło się na trasie politycznej podróży wicemarszałka Marka Kuchcińskiego. W ten sposób Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęło cykl spotkań swoich prominentnych działaczy z mieszkańcami wszystkich powiatów.

- Jeździmy po Polsce z hasłem „Czas na zmiany”. Mamy konkretne rozwiązania i recepty na naprawę sytuacji w kraju - mówił wicemarszałek do blisko 70-osobowej publiczności przybyłej w sobotni wieczór do Miejskiego Domu Kultury. Kuchcińskiemu towarzyszyli posłowie z Warmii i Mazur Iwona Arendt i Jerzy Szmit.

W czasie dwugodzinnej dyskusji oprócz tematów ogólnopolskich poruszano sprawy związane z funkcjonowaniem lokalnych samorządów.

Mieczysław Dzierlatka, działacz PiS z Orzeszek, apelował o większą kontrolę nad wydatkowanymi przez samorządy pieniędzmi unijnymi. Jako przykład podawał „przebudowę” drogi Rozogi - Wielbark, którą ograniczono do remontu 5-kilometrowych odcinków na ich krańcach. Reszty do dziś nie tknięto.

- To działania na pokaz, pod wybory, żeby władza mogła się czymś pochwalić przed społeczeństwem - oceniał radny Szczepan Olbryś, szef PiS w powiecie szczycieńskim.

Z kolei poseł Jerzy Szmit powoływał się na skład osobowy rady powiatu, zwracając uwagę, że znaczącą część stanowią pracownicy samorządowi poszczególnych gmin lub jednostek podległych.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Ludzie zależni od lokalnej struktury władzy, zawsze będą bardziej bronić jej interesu, niż mieszkańców - mówił Szmit. - Do tego prowadzą pozornie demokratyczne mechanizmy przy braku aktywności społecznej - podkreślał poseł.

Zdaniem marszałka Kuchcińskiego, dobrym pomysłem na uzdrowienie sytuacji w samorządach byłoby ograniczenie rządów włodarzy do dwóch kadencji. Chociaż, jak przyznaje, znani mu samorządowcy PiS-u dystansują się od tego.

- To dałoby szansę likwidacji monopolu, tworzenia się klik, nepotyzmu, czy kolesiostwa - mówił marszałek. Zaznaczał przy tym, że wielu samorządowców bardzo dobrze wywiązuje się ze swojej roli, ale zbyt dużo jednak jest przykładów negatywnych. - Dla czystości sprawy, aby zachęcić innych do angażowania się w działalność publiczną, ta dwukadencyjność jest potrzebna.

Zapowiadał, że jeśli PiS powróci do władzy doprowadzi do większej kontroli samorządów. Dziś jest ona ograniczona, co sprawia, że w funkcjonowanie władzy na tym szczeblu wkrada się patologia.

- Służby nadzorcze, np. sanitarne czy weterynaryjne nie powinny być w najmniejszym stopniu zależne od samorządowej struktury, a policja pod żadnym pozorem otrzymywać od niej jakiegokolwiek wsparcia - mówił marszałek.

GŁUPI CELEBRYCI

Politycy odnosili się też do głoszonej m.in. przez muzyka Pawła Kukiza inicjatywy utworzenia okręgów jednomandatowych w wyborach parlamentarnych.

- To oznaczałoby jeszcze większą dominację ludzi PO i celebrytów związanych z partią władzy - mówił marszałek, zarzucając zwolennikom zmiany ordynacji wyborczej, że to podcinanie korzeni dopiero kształtującej się demokracji w Polsce. - W tej chwili najbardziej sprawiedliwym, dającym gwarancję udziału różnych środowisk i sił politycznych systemem jest system proporcjonalny - przekonywał Kuchciński.

Dosadnie, bo głupkami nazwał poseł Szmit celebrytów, którzy twierdzą, że dzięki jednomandatowym okręgom odsunie się od władzy skompromitowanych polityków, a wybierze prawdziwych reprezentantów społeczeństwa.

- Warunkiem, aby ta ordynacja przyniosła pożądany skutek, musi być istnienie niezależnego sądownictwa i całego wymiaru sprawiedliwości oraz niezależnych od władzy mediów - tłumaczył poseł. Na to jednak, jak podkreślał, trzeba będzie poczekać, bo jedno i drugie szwankuje. Główne media w Polsce zamiast władzy, bardziej na ręce patrzą opozycji.

Politycy PiS opowiadali się też przeciwko likwidacji senatu i redukowaniu liczby posłów, a także za pozostawieniem obecnego systemu dotowania partii.

- Jest jak najbardziej przejrzysty, bo kontrolę nad tym ma Najwyższa Izba Kontroli i Państwowa Komisja Wyborcza. Rozliczenia mogą też sprawdzać wszystkie służby państwowe - przekonywał wicemarszałek. Zarówno on jak i pozostali politycy PiS namawiali wyborców do angażowania się w sprawy ich dotyczące.

- Organizujmy się, twórzmy struktury przygotowując się do przyszorocznych wyborów samorządowych, niekoniecznie pod szyldem partyjnym - zachęcał Kuchciński. - Od nas wszystkich zależy w jakim kraju żyjemy i jaką mamy władzę. Jeżeli w to się nie zaangażujemy trudno liczyć na to, że będzie radykalna zmiana - dodawał Szmit. - Z kartką wyborczą można zrobić wszystko - podsumowywał Olbryś.

(o)

{/akeebasubs}