Zasiadający w Radzie Gminy Rozogi Stanisław C. usłyszał zarzut nielegalnego posiadania w domu dwóch sztuk broni oraz ostrej amunicji. Podejrzewa, że za jego problemami z prawem mogą się kryć porachunki polityczne.
Radny Stanisław C. został zatrzymany 12 lutego. Tego dnia odbywała się akurat sesja Rady Gminy. Wkrótce po jej rozpoczęciu otrzymał telefon od żony, że w piecu CO zagotowała się woda. Kiedy stawił się na miejscu, zamiast nagrzanego pieca, zastał dwóch policjantów, a na stole pakunek, w którym znajdowała się broń. - To wszystko było brudne, zakurzone. Nie wiedziałem nawet, gdzie ta broń się znajdowała – relacjonuje radny. Pistolety pochodziły jeszcze z lat 90.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jak wyjaśnia C., miał na nie pozwolenie. - Mieszkam w lesie, a ze względu na to, że wcześniej prowadziłem działalność gospodarczą, obracałem jakimiś pieniędzmi. Często nie było mnie w domu, wyjeżdżałem za granicę – mówi. Problem w tym, że broń została przerobiona na ostrą, a tego pozwolenie nie obejmowało. Stanisław C. przywiózł ją z Niemiec. Jak mówi, nie wie, skąd żona wyciągnęła pistolety i amunicję. - Twierdziła, że znalazła przy sprzątaniu – mówi radny, przyznając, że ostatnio między małżonkami nie układa się najlepiej. C. został zatrzymany na 48 godzin. - Kiedy wyszedłem, wszyscy już wiedzieli, co mnie spotkało. Gdy spytałem, skąd ludzie mają takie informacje, odpowiadali, że z policji – mówi. Wobec samorządowca prokurator zastosował policyjny dozór oraz poręczenie majątkowe. Radny zaskarżył jednak decyzję prokuratury dotyczącą środków zapobiegawczych. Wniósł również skargę na zatrzymanie. Sąd podzielił jego zdanie, uchylając mu poręczenie i dozór. Za nielegalne posiadanie broni Stanisław C. odpowie przed sądem. Przyznał się co prawda do postawionych mu zarzutów, ale twierdzi, że nie czuje się winny. Podejrzewa, że w tle sprawy są porachunki polityczne związane z jego działalnością w Radzie Gminy. - Pewne rzeczy sobie pomału kojarzę – mówi enigmatycznie. Zapowiada także, że nie złoży mandatu, bo jak dotąd nie ciąży na nim żaden wyrok.
Kogo radny C. mógł mieć na myśli, mówiąc o porachunkach politycznych? Można się łatwo domyślić, że chodzi mu o radnego Dzierlatkę, szefa gminnych struktur Prawa i Sprawiedliwości. Często na forum rady toczą spory. Radny Dzierlatka kategorycznie jednak zaprzecza, aby miał się mścić na radnym C. - Jak się nie ma wymówki, to się wszystko zwala na PiS – tłumaczy.
(ew), (o){/akeebasubs}
