W najbliższym czasie miasto nie planuje wprowadzania podwyżki stawek za odbiór śmieci. Zdaniem burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego, to efekt oszczędności spowodowanych odejściem od gromadzenia bioodpadów w workach. Dla części mieszkańców takie rozwiązanie wciąż jednak oznacza spore niedogodności.
LIŚCIE SIĘ NIE MIESZCZĄ
Jak już wielokrotnie informowaliśmy, od sierpnia w Szczytnie obowiązują nowe zasady odbioru bioodpadów i popiołu. Frakcji tych nie można już oddawać w workach, lecz gromadzić je w wydzierżawionych lub też kupionych specjalnych pojemnikach. Zmiana wzbudziła niezadowolenie części mieszkańców, którzy narzekali na wynikające z tego uciążliwości. Najwięcej zastrzeżeń mieli właściciele domków jednorodzinnych, gdzie często trawa skoszona z posesji nie mieści się do pojemników.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIE BĘDZIE PODWYŻKI
Burmistrz Krzysztof Mańkowski dał jej jasno do zrozumienia, że bioodpady w workach nie będą już odbierane. - Wydaje mi się, że łatwiej włożyć liście do pojemników niż do worków, które nasiąkają wodą – mówił. Poradził mieszkańcom, aby w razie dużych ilości bioodpadów, oddawali je na raty, co sam praktykuje. - Dzięki temu na mojej posesji są już trzy jeże – pochwalił się włodarz.
Przy okazji zdradził, że po wprowadzeniu zmiany w odbiorze odpadów, przybyło mieszkańców, którzy je kompostują, a to z kolei pozwoliło uzyskać pokaźne oszczędności. Bioodpady to jedna z najdroższych frakcji dostarczanych przez samorząd do ZGOK-u. - To naprawdę duża oszczędność. Dlatego na razie nie podejmujemy uchwały o zwiększeniu stawek za odbiór śmieci – zdradził Mańkowski, zapowiadając, że na początku roku przedstawi dokładną analizę kosztów i uzyskanych oszczędności. Te ostatnie muszą być naprawdę duże, skoro po przetargu na odbiór śmieci, wygranym przez Remondis, okazało się, że jego oferta jest o pół miliona złotych wyższa niż kwota, którą miasto zamierzało przeznaczyć na tę usługę. Cena zaproponowana przez dotychczasowego odbiorcę śmieci opiewała na blisko 2,5 mln złotych.
(ew){/akeebasubs}
