Na około 170 księży ewangelickich w Polsce tylko jeden nie ma żony, ale wynika to wyłącznie z jego wyboru – mówił podczas spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej ks. Alfred Borski, proboszcz Parafii Ewangelicko – Augsburskiej w Szczytnie. Jego zdaniem sprawa celibatu stwarza niedobrą atmosferę jeśli chodzi o spojrzenie na wiarę.

Po co księdzu żona
Ks. Alfred Borski: – Sprawa celibatu stwarza niedobrą atmosferę jeśli chodzi o spojrzenie na wiarę

NIELICZNI, ALE AKTYWNI

Spotkanie z ks. Alfredem Borskim, proboszczem Parafii Ewangelicko – Augsburskiej w Szczytnie zbiegło się z obchodzonym właśnie 500-leciem reformacji, była to więc dobra okazja, aby nie tylko odświeżyć historyczną wiedzę na jej temat, ale też lepiej poznać zasady, którymi na co dzień kierują się luteranie. Jeszcze stosunkowo niedawno, bo do 1945 r. przedstawiciele tego wyznania stanowili na Mazurach większość. Po masowych wyjazdach miejscowej ludności do Niemiec, dziś pozostało już niewielu ewangelików, ale nadal stanowią oni prężnie działającą wspólnotę, o czym świadczy choćby aktywność członków szczycieńskiej parafii. Można się było o tym przekonać podczas czwartkowego spotkania, w trakcie którego wystąpił chór Cantabo założony przez ks. Borskiego. On sam gra w nim na gitarze i śpiewa, a oprócz tego cyklicznie wydaje „Informator”, pismo poświęcone życiu parafii.

Proboszcz przybliżył zebranym historyczne tło reformacji oraz postać Marcina Lutra. Opowiedział także o różnicach między ewangelikami i katolikami oraz przedstawicielami innych wyznań protestanckich, m.in. baptystami.

CELIBAT TWORZY ZŁĄ ATMOSFERĘ

Przy okazji podzielił się swoimi przemyśleniami na temat celibatu. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Przekonywał, że posiadanie żon przez duchownych ewangelickich to bardzo dobre rozwiązanie. – Na około 170 księży ewangelickich w Polsce tylko jeden nie ma żony, ale wynika to wyłącznie z jego wyboru – mówił ksiądz Borski, który sam, po śmierci pierwszej małżonki przed blisko dziesięcioma laty, w tym roku ponownie wstąpił w związek małżeński. Według niego żona księdza odgrywa istotną rolę w życiu parafii, wnosząc wiele pozytywów do jej funkcjonowania. – A przy okazji jest bardzo czysty i czytelny układ – zauważał, dodając, że duchowny, który sam ma żonę i dzieci lepiej zrozumie parafianina borykającego się z rodzinnymi problemami. Bez ogródek mówił też o hipokryzji części księży katolickich, którzy „mają kogoś na boku”. – Sprawa celibatu stwarza niedobrą atmosferę jeśli chodzi o spojrzenie na wiarę – mówił. – Jeśli przeciętny wierny wie, że ksiądz ma kogoś na boku, to dla niego oznacza, że na tym poletku wiary stworzył sobie wysepkę, na którą nikt nie powinien zaglądać. Wtedy wierny może dojść do przekonania, że skoro ksiądz tak ma, to i on może sobie taką wysepkę stworzyć, np. będąc nieuczciwym w interesach – dawał przykład.

Uczestnicy spotkania zadawali księdzu wiele pytań. Jedno z nich dotyczyło zaangażowania duchownych katolickich w bieżącą politykę. – Kościół na pewno spełnił fantastyczną rolę w czasach, kiedy panowała komuna, będąc wtedy ostoją. Tylko że w pewnym momencie trzeba się z polityki wycofać – odpowiadał ks. Borski, dodając, że on w swoich kazaniach unika politykowania. Kontynuując temat, opowiedział o własnych poglądach na politykę, porównując je do upodobań muzycznych. – Nigdy nie mówię, że mi się podoba jeden zespół i innego nie słucham. Podobają mi się ci politycy, którzy robią coś dla ludzi – mówił. – Jeśli chcecie mieć rozeznanie, jak to jest z naszą polityką, to posłuchajcie „Wiadomości” na „jedynce”, a potem na TVN-ie. Jedni i drudzy przeginają komentował ksiądz Borski.

(ew){/akeebasubs}