Sezon jagodowy w pełni. W lipicu możemy cieszyć się smakiem tych owoców leśnych. Są one nie tylko smaczne, ale i bardzo zdrowe. Na jagodach, choć to ciężka praca, można także zarobić i to całkiem niezłe pieniądze.

Po zarobek do lasu
Anna Witkowska ze Szczytna codziennie zbiera nawet do 15 litrów jagód

Niegdyś nasze babcie uważały ten owoc za niezbędny składnik domowej apteczki, jagody są bowiem naturalnym lekarstwem na problemy jelitowe i choroby oczu. Suszony owoc pomaga zwalczyć biegunkę, świeży wskazany jest przy zaparciach. Jagody znalazły szereg zastosowań w farmakologii, kosmetyce oraz w kuchni. Kto z nas nie lubi pierogów z jagodami lub bułeczek drożdżowych?

Sezon jagodowy to też dobra okazja, by zarobić i podreperować domowy budżet.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Sporo osób w wakacje zbiera jagody, sprzedając je w punktach skupu bądź handlując zebranym plonem na targu.

Nasze rozmówczynie z miejskiej targowicy podkreślają, że już od dziecka rodzice zaszczepili w nich tę leśną pracę. Od najmłodszych lat pomagały mamom w zbiorze owoców, a za zarobione pieniądze kupowały sobie książki, ubrania, czy plecak do szkoły. Dziś, gdy są już same w sile wieku, nie wyobrażają sobie spędzania letniej kanikuły bez wędrówek do lasu.

Anna Witkowska ze Szczytna jest emerytowaną nauczycielką. Dorabia sobie na jagodach, a do lasu chodzi dla przyjemności. Codziennie zbiera do piętnastu litrów owoców i na bieżąco handluje nimi na targu. Zarobione pieniądze przeznacza jako dodatek na wyjazd wakacyjny, czy nawet dobre perfumy. Przyznaje, że sytuacja finansowa nie przymusza jej do dorabiania, ale po prostu lubi zbierać jagody.

Z kolei pani Teresa ze Szczytna potwierdza, że „w lesie można parę złotych zarobić”. Litr jagód na rynku sprzedaje się po 15 złotych, w skupie od kilograma płacą w granicach 10-11 złotych.

Na targu, oprócz jagód, ludzie handlują grzybami, wiśniami, sałatą, fasolką szparagową, szczawiem, kwiatami. - Sprzedaję, co tylko się da, w co obrodzi domowy ogródek, aby dorobić do niskiej emerytury, by jakoś związać koniec z końcem – zwierza się nam pani Bogusława, mająca w swej ofercie wiśnie, sałatę i kwiaty.

AK{/akeebasubs}