Pożar młyna, który zagroził całej wsi, spowodował, że w Jedwabnie powołano do życia OSP. Założyli ją aptekarz, wójt, sołtys, karczmarz i kupiec tekstylny.

Początki OSP Jedwabno

Niespokojne

wykopki

Jako pierwsza OSP na terenie gminy Jedwabno powstała OSP Jedwabno. Jej założenie poprzedziły dwa groźne pożary. Tuż przed końcem XIX wieku wielkich pożarów w Jedwabnie nie było. Jesienią 1900 roku w czasie wykopków ziemniaków spłonął wieczorem dom krawca Luxa, znajdujący się w miejscu późniejszej piekarni (w sąsiedztwie dzisiejszego kościoła katolickiego). W trakcie tego pożaru spalił się także sąsiedni dom chłopa małorolnego nazwiskiem Waschto. Tylko dzięki wielkiemu wysiłkowi mieszkańców udało się uratować stojący obok dom dużego gospodarza także nazwiskiem Waschto. Ten pożar dotknął mieszkańców Jedwabna, ale jeszcze groźniejszy był ten, który wybuchł wieczorem 11 stycznia 1905 roku.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Pożar młyna

Pożar z 11 stycznia 1905 roku był bardzo niezwykły. Spowodował, że mieszkańcy Jedwabna postanowili założyć OSP. Przez cały ten dzień wiał wiatr z zachodu o średniej sile. Młynarz Brenda korzystał z tych dobrych warunków i przez prawie cały czas mielił zboże w swoim młynie wiatrowym. Dobry wiatr trzeba było wykorzystać. Młyn miał pełno zboża. Tak skrzydła wiatraka i kamienie mielne pracowały do późnego wieczora. Gdy młynarz Brenda poszedł na jakiś czas do domu, rozgrzana maszyneria zajęła się ogniem. W krótkim czasie cały młyn stanął w płomieniach i był już nie do uratowania. Ale płonące skrzydła młyna pracowały jeszcze długie godziny, kręcąc się w szybkim tempie. Płonący młyn wiatrakowy wyglądał jak ognisty potwór z ogromnymi ruchomymi ramionami. Młyn znajdował się na górze, w okolicach dzisiejszej ulicy Mazurskiej. Gdy ogień przepalił odeskowanie młyna, uwolniło się zgromadzone i także płonące zboże. Momentalnie ogromna chmura pokryła wschodnią część Jedwabna. Wciąż jeszcze pracujące skrzydła młyna wyrzucały kolejne ziarna płonącego zboża. Spadały one na dachy we wschodniej części wsi. Stanowiły ogromne zagrożenie pożarowe, mogące pochłonąć połowę a nawet całość wsi. Jedwabno spotkałaby katastrofa. Zabudowa wsi w większości była jeszcze wtedy drewniana, nierzadko przykryta strzechą. Sytuację uratowała pogoda. Przez cały dzień śnieg tajał a na dachach zalegała jeszcze dość gruba jego warstwa. Spadające „z nieba” zboże gasło w topniejącej śnieżnej pokrywie dachów. To uratowało wszystkie budynki, które znalazły się pod „ostrzałem” płonącego młyna. Gdyby nie zalegający na dachach śnieg, spłonęłaby na pewno połowa Jedwabna a być może i cała wieś. Sprzyjałaby temu królująca jeszcze w 1905 roku drewniana zabudowa i słomiane dachy. Przy tym pożarze nie pomogłaby nawet dobrze wyposażona i wyszkolona straż pożarna.

Długie rozmowy

Pożar młyna Brendy w 1905 roku rozpoczął w Jedwabnie kilkuletnią dyskusję o zabezpieczeniu pożarowym i założeniu tutaj OSP. W tych rozmowach brali udział młody aptekarz Brettschneider, ówczesny wójt Krupka, sołtys Jedwabna Loch, karczmarz Rudolf Grube i kupiec tekstylny Alfred Senff. Do Jedwabna w sprawie założenia OSP przyjechał także z Królewca Prowincjonalny Dyrektor Pożarnictwa Gustaw Troje, który przedstawił założycielom niezbędne czynności do utworzenia OSP i obiecał dalszą pomoc. W końcu 4 października 1908 roku, po długich przygotowaniach, oficjalnie powstała OSP Jedwabno. Za jej założycieli uznaje się tych, którzy poświęcili długie miesiące pracy i czasu na załatwienie niezbędnych formalności: aptekarza Brettschneidera, wójta Krupkę, sołtysa Locha, karczmarza Rudolfa Grube i kupca tekstylnego Alfreda Senffa.

Mistrz pożarowy

Pierwszym prezesem OSP Jedwabno został aptekarz Brettschneider, naczelnikiem karczmarz Rudolf Grube a drugim naczelnikiem kupiec Alfred Senff. Funkcje karczmarza Grube i kupca Senffa określano w języku niemieckim słowem „Brandmeister”, co dosłownie tłumacząc oznacza „mistrz pożarowy”, czyli ten, który ma dowodzić na miejscu pożaru. Do nowej straży w Jedwabnie zapisało się 35 mężczyzn. Byli to starzy i młodzi gospodarze, robotnicy, rzemieślnicy i kupcy. Po jedwabieńskiej „straży obowiązkowej” OSP Jedwabno przejęła pompę ręczną. Wyprodukowano ją w 1888 roku w fabryce maszyn Grünke w Nidzicy. Od Prowincjonalnego Dyrektora Pożarnictwa Gustawa Troje OSP w Jedwabnie otrzymała na dobry początek 25 kurtek strażackich. O pozostały ubiór i drobniejszy sprzęt młoda OSP musiała zadbać sama. Umundurowanie i sprzęt kupowano z otrzymanych datków i z przychodów z festynów. Za remizę nowo powstałej straży służył niewielki budynek zbudowany z polnych kamieni. Za miejsce spotkań strażaków z Jedwabna służyła sala gospody jednego z założycieli OSP Jedwabno – karczmarza Grube (później gospoda Rogalli).

Sławomir Ambroziak

Od Redakcji: Niniejszy cykl jest oparty o monografię Sławomira Ambroziaka „Ochotnicze Straże Pożarne gminy Jedwabno. W służbie ludzi i przyrody”, przygotowywaną do wydania przez OSP Szuć.

{/akeebasubs}