Zużyty sprzęt AGD, stare opony, worki foliowe i gruz – wszystko to, nawet w biały dzień, jest zwożone na jedną z działek w Leśnym Dworze. Okazuje się, że należy ona do męża radnej powiatowej Justyny Chrapkiewicz – Jagaczewskiej. – Nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować – rozkłada ręce radna.
W Leśnym Dworze, tuż przy niedawno wyremontowanej drodze gminnej, można się natknąć na prawdziwe wysypisko śmieci. Ląduje tu nie tylko gruz, lecz także stare opony, worki foliowe, czy zużyty sprzęt AGD. Problem zasygnalizowała w minionym tygodniu na sesji Rady Miejskiej radna Beata Boczar, która często się tamtędy przemieszcza.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Okazuje się, że teren, na który trafiają odpady, to prywatna działka. Jak ustaliliśmy, należy ona do męża radnej powiatowej Justyny Chrapkiewicz – Jagaczewskiej. W rozmowie z nami przyznała, że problem jest jej znany. Jak tłumaczy, działka znajduje się na podmokłym terenie. Aby zagęścić grunt, mąż zgodził się, aby wysypywano tam gruz. Nie jest on jednak równany na bieżąco, a dopiero wtedy, kiedy uzbiera się większa jego ilość. Wygląda jednak na to, że zalegający gruz stał się swoistą „zachętą” dla innych osób, które chcą w sposób nielegalny pozbyć się śmieci. – Nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Dopóki nie zaczęto tam wywozić gruzu, nikt niczego na tę działkę nie wyrzucał – mówi Justyna Chrapkiewicz – Jagaczewska. Zapowiada jednak, że na działce zostaną postawione tablice informujące o zakazie wywozu śmieci. Jakiś czas temu na gorącym uczynku została tam złapana osoba podrzucająca odpady. Wówczas policja ukarała ją mandatem. Jak widać, nie podziałało to odstraszająco na innych.
(ew){/akeebasubs}
