Nie było łatwo, ale w końcu się udało. Radni z gminy Jedwabno uchwalili podwyżkę stawek za odbiór odpadów komunalnych. Nadal będą one naliczane od gospodarstwa, a nie od osoby, co początkowo rozważano. Najboleśniej podwyżkę odczują ci, którzy śmieci nie segregują. Teraz przyjdzie im zapłacić aż cztery razy więcej niż mieszkańcom prowadzącym segregację.
ŻEBY BYŁO SPRAWIEDLIWIE
Uchwaleniu nowych stawek za odbiór śmieci w gminie Jedwabno towarzyszyła gorąca dyskusja. Radni rozważali dwie propozycje naliczania opłat. Pierwsza zakładała przejście na system pobierania ich od osoby, tak jak ma to miejsce np. w Szczytnie, Pasymiu i Dźwierzutach. Druga przewidywała pozostanie przy obecnym, od gospodarstwa. Ostatecznie przeważyła dotychczasowa opcja, choć nieco zmodyfikowana. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZA NIESEGREGOWANE CZTERY RAZY DROŻEJ
Ostatecznie przyjęte przez radnych stawki są o 5 zł niższe niż przewidywała pierwotna propozycja i od 1 marca wynosić będą: gospodarstwo 1-osobowe – 25 zł, 2 – 3-osobowe – 45 zł, 4 – 5-osobowe – 65 zł, 6-7-osobowe – 85 zł, 8 i więcej – 115 zł. Takie opłaty udało się ustalić na podstawie wyliczeń, z których wynika, że mieszkańcy są w stanie ograniczyć ilość odpadów zmieszanych i zaoszczędzić na tym ok. 56 tys. zł.
Najbardziej „po kieszeni” dostaną ci mieszkańcy, którzy uchylają się od segregacji śmieci. Zapłacą oni czterokrotność uchwalonych stawek. - Wychodzimy tym samym naprzeciw projektowi rządowemu – uzasadnia Ambroziak. - Musimy robić wszystko, aby było jak najmniej odpadów zmieszanych – dodaje, przypominając, że ich tona kosztuje obecnie w ZGOK-u 418 zł, podczas gdy tona plastiku, szkła czy papieru – 1 zł. Nie zmieni się za to stawka dla letników. Nadal będą oni płacić 204 zł rocznie za śmieci segregowane i 408 zł za niesegregowane.
LUDZIE NAS ATAKUJĄ
Radni, uchwalając podwyżkę, przyznawali, że robią to z ciężkim sercem. - Staraliśmy się wypracować naprawdę najrozsądniejszy dla mieszkańców przedział cenowy. Na komisji toczyła się bardzo zacięta dyskusja, w jaki sposób te stawki mają być przyjęte – mówił radny Daniel Dunajski. Podczas podejmowania uchwały troje radnych wstrzymało się od głosu. - Ludzie atakują nas, że to my przyjmujemy te stawki – mówi Kamila Szczepańska, która, podobnie jak radni Jan Mil i Iwona Arbatowska wstrzymała się od głosu. Według niej przyjęty podział nie jest do końca sprawiedliwy, choć przyznaje, że jeszcze gorszym rozwiązaniem byłoby naliczanie opłaty od osoby.
(ew){/akeebasubs}
