W gminie Dźwierzuty idzie nowe. Z pełnionymi od wielu lat funkcjami muszą się pożegnać znani politycy i samorządowcy. Ich miejsce zajmą młodsi. Wśród nich jest m.in. nowa sołtys Popowej Woli, której chęci i zapału do pracy, mimo licznej rodziny, nie brakuje.

Pójdzie tam, gdzie diabeł nie może

CHYBA SIĘ ZNUDZIŁAM

Najpierw wyborcy podziękowali Czesławowi Wierzukowi stojącemu na czele gminy, z 4-letnią przerwą, od 1982 roku. Teraz przyszła kolej na długoletnich sołtysów: Dźwierzut – Kazimierza Malika i Popowej Woli – Kazimierę Klobuszeńską. Ta ostatnia, jak wylicza, sołtysem była nieprzerwanie przez ostatnie 40 lat, przejmując tę funkcję po 10 latach od męża. Bieżąca kadencja miała być jej ostatnią.

- Chciałam jeszcze dokończyć rozpoczęte sprawy, doprowadzić świetlicę do porządku, uporządkować teren … - wylicza. Dlaczego przegrała?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Chyba już się ludziom znudziłam. Oni lubią krytykować i mędrkować, a nie za bardzo chcą pracować. Niech się teraz wykażą, a ja wreszcie będę mogła popatrzeć i pokrytykować – mówi była sołtys. Czy za 4 lata będzie chciała odzyskać funkcję? - Nie – odpowiada krótko.

NICZEGO SIĘ NIE BOJĘ

Następczynią Kazimiery Klobuszeńskiej została Beata Szostak, od 27 lat mieszkanka Popowej Woli, mężatka, matka pięciu córek. Zdradza, że już 4 lata temu chciała wystartować. - Doszłam do wniosku, że trzeba dać jeszcze szansę pani Kazi. W tym czasie jednak niewiele zostało zrobione. Nasza wieś jest mocno zaniedbana. Ludzie nie mogą już na to patrzeć – mówi nowa sołtys. Za namową sąsiadów tym razem postanowiła wystartować i wziąć ster w swoje ręce. - Oni wiedzą, że jestem odważna i że pójdę tam, gdzie diabeł nie może.

W ciągu krótkich, bo dopiero trzytygodniowych rządów udało się jej już ściągnąć z gminy pracowników interwencyjnych, którzy wykosili porastającą okolicę trzcinę, o co, jak twierdzi, nie można się było wcześniej doprosić.

Jej atutem jest zaufanie ludzi. W zebraniu sołeckim, w którym wybrano ją na sołtysa, uczestniczyła ponad połowa uprawnionych do głosowania mieszkańców. - Przed wyborami chodziłam po domach i rozmawiałam z ludźmi. Słuchałam, co chcieliby zmienić i sama zgłaszałam im swoje propozycje. Każdemu wręczyłam mój program, z którego za 4 lata będę się rozliczać – mówi sołtys. Jego najważniejsze punkty to doprowadzenie do budowy placu zabaw, położenia chodnika, ustawienia koszy na śmieci i ławek oraz zagospodarowania boiska.

(o){/akeebasubs}