Ze zdumieniem stwierdzam, że pan mjr dr Tadeusz Frączek, wybitny ponoć historyk z wykształcenia, z niezrozumiałych dla mnie powodów o zasadniczych i ważnych dla historii uczelni (WSO MSW, WPP ASW) wydarzeniach, w ogóle nie wspomina, albo celowo je wstydliwie pomija - pisze w liście do redakcji w ramach polemiki były funkcjonariusz WSO Tadeusz Bogusz.
Z dużym zainteresowaniem czytam od pewnego czasu wspomnienia byłego milicjanta, a następnie policjanta, wykładowcy Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW w Szczytnie im. Gen. Franciszka Jóźwiaka Witolda, a następnie Wydziału Porządku Publicznego Akademii Spraw Wewnętrznych w Warszawie i wreszcie, po „rewolucji” i wygranych przez "Solidarność" wyborach 1989 r. Wyższej Szkoły Policji, pana mjr. dr. Tadeusza Frączka w cyklu: „Historia” – „Dzieje rodu Frączków”.
Z przyczyn obiektywnych i merytorycznych jestem zmuszony odnieść się tylko do ostatniej, niezwykle słodkiej, sielankowej i bardzo wybiórczej części „15” wspomnień autora pt. „Wykładowca w milicyjnej szkole” ("KM" NR 19/2025).
Ze zdumieniem stwierdzam, że pan mjr dr Tadeusz Frączek, wybitny ponoć historyk z wykształcenia, z niezrozumiałych dla mnie powodów o zasadniczych i ważnych dla historii uczelni (WSO MSW, WPP ASW) wydarzeniach, w ogóle nie wspomina, albo celowo je wstydliwie pomija.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Pan doktor m.in. pomija fakt klęski wyborczej kandydatów byłej PZPR w wyborach parlamentarnych w 1989 r., w których to w tzw. Specjalnym Obwodzie Zamkniętym, zlokalizowanym na terenie WSO MSW kandydaci NSZZ "Solidarność" uzyskali wśród podchorążych 87% poparcia, a komendant szkoły gen. bryg. dr Stanisław Biczysko po pilnym zwołaniu zebrania całej kadry dydaktycznej, w dramatycznym wystąpieniu podał się do dymisji, a to na znak protestu przeciwko tym „antysocjalistycznym” i niedopuszczalnym wynikom wyborów w tym obwodzie …!
Być może spowodowane jest to faktem, że pracując w tzw. Cyklu Nauk Społeczno – Politycznych WSO MSW, w którym poziom upartyjnienia kadry dydaktycznej wynosił 100%, a kierowanym przez ortodoksyjnych komunistów, zasłużonych członków byłej PZPR, z pułkownikiem, o którym wspomina autor na czele, nie było de facto żadnych szans na wolne myśli, swobodę wypowiedzi i niezależne oceny historyczne.
Prawdopodobnie stało się tak również dlatego, że pan doktor nie brał w ogóle udziału w roku 1988 i w roku 1989 tuż po wyborach parlamentarnych w słynnych działaniach tzw. „buntu kapitanów i podchorążych WSO MSW (kpt. mgr Tadeusz Bogusz, kpt. mgr Marek Podlasin, kpt. mgr Krzysztof Droliński, kpt. mgr Jerzy Jaroszewski, kpt. mgr Jacek Węgrzyn, mjr mgr Zbylut Szyposz i lider podchorążych sierż. Wacław Brudek oraz wielu innych), nie uczestniczył również w powstaniu NSZZ Milicjantów, a następnie NSZZ Policjantów, nie wspierał kierowanego przez oficerów buntu podchorążych i odmowy wykonania tajnego rozkazu ministra Czesława Kiszczaka wyjazdu całego stanu szkoły na działania specjalne (PZ – stan Poważnego Zagrożenia) w Warszawie, a to po wygranych przez "Solidarność" wyborach parlamentarnych, nie uczestniczył też w związanym z ową odmową, konspiracyjnym wyjeździe delegacji oficerów i podchorążych WSO MSW do Urzędu Rady Ministrów w Warszawie i nocnych rozmowach z nowo mianowanymi ministrami Aleksandrem Hallem i Krzysztofem Kozłowskim, a następnie samym premierem Tadeuszem Mazowieckim … !
Niestety, nie przypominam sobie również, aby pan doktor w roku 1989 złożył (oddał) swoją legitymacje partyjną, co uczynili w większości oficerowie i podchorążowie WSO MSW – WPP ASW jako czwarta jednostka organizacyjna milicji w kraju (pierwszą jednostką była ta kierowana przez kpt. mgr Romana Hulę, późniejszego Komendanta Głównego).
Wielka szkoda, że lata kariery i aktywności zawodowej pana doktora, a w szczególności okresie „rewolucyjnych” lat 1988 – 1992 zupełnie wypadły mu z historycznej pamięci, a nie „wypadły” np. codzienne kawy, wypijane z partyjnymi towarzyszami Cyklu Nauk Społeczno Politycznych i rzekome „wykłady” na m.in. okoliczność, kto dokonał masowych zbrodni na polskich oficerach w Katyniu. Cóż zrobić, pamięć ludzka jest ułomna i wybiórcza, a ponoć „nikt tak nie zmienił biegu historii jak historycy” …
Z poważaniem
Tadeusz Jan Bogusz{/akeebasubs}
