W okolicy głównego przejazdu, gdzie prowadzone są prace związane z rozbudową miejskiej sieci ciepłowniczej, znów można dostać mandat. Przy wjeździe do Szkoły Podstawowej nr 3 policja zatrzymuje pieszych, którzy nie stosują się do oznaczeń nakazujących przejście drugą stroną ulicy. - To prymitywne wykorzystanie sytuacji – uważa emerytowana nauczycielka Urszula Ślusarek, która w ubiegłym tygodniu otrzymała tam 50-złotowy mandat.

Policja czyha na pieszych
Urszula Ślusarek: - Prosiłam panów policjantów, aby poprzestali na ustnym pouczeniu, ale byli bezlitośni i dali mi 50-złotowy mandat

PRYMITYWNE ZACHOWANIE

Prace związane z rozbudową miejskiej sieci ciepłowniczej komplikują życie pieszym pokonującym główny przejazd kolejowy w Szczytnie. Od kilku tygodni nie wolno im przechodzić odcinkiem chodnika od strony Szkoły Podstawowej nr 3. Jedyna droga przez tory to jeszcze do niedawna nielegalne przejście po drugiej stronie. Ci, którzy złamią zakaz, muszą się liczyć z konsekwencjami. Od kilku dni przy wjeździe do szkoły pojawia się radiowóz, a funkcjonariusze zatrzymują pieszych, którzy nie stosują się do nakazu przejścia drugą stroną ulicy.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W pułapkę wpadło już wielu mieszkańców, bo patrol nie jest widoczny dla osób idących od strony ul. Warszawskiej. W minionym tygodniu przekonała się o tym emerytowaną nauczycielka Urszula Ślusarek. Akurat wracała z zakupów, objuczona torbami. Nakaz przejścia drugą stroną ulicy zobaczyła w ostatniej chwili. - Musiałabym z tymi siatkami nadłożyć spory kawałek drogi, aby zawrócić do przejścia na ul. Warszawskiej, a potem pokonać drugie, na ul. Kolejowej – mówi pani Urszula. Przeszła więc po wąskim odcinku łączącym wyłączony z ruchu chodnik z poboczem drogi. Wtedy zatrzymała ją policja. - Prosiłam panów policjantów, aby poprzestali na ustnym pouczeniu, ale byli bezlitośni i dali mi 50-złotowy mandat – żali się mieszkanka. Podobnie jak inne osoby, które spotkała taka przykra niespodzianka, jest zbulwersowana postawą policji. - To prymitywne wykorzystanie sytuacji – ocenia działania funkcjonariuszy i zapowiada złożenie skargi do Komendanta Głównego Policji oraz zarządcy drogi.

REAKCJA NA PISMO DYREKCJI

Przypomnijmy, że jeszcze nie tak dawno policjanci łapali osoby przechodzące drugą stroną torów, kiedy jeszcze nie było tam przejścia. W reakcji m.in. na te sytuacje, nowy komendant powiatowy Tomasz Bzymek, tuż po objęciu funkcji, deklarował w rozmowie z „Kurkiem”, że będzie chciał, aby policja pod jego kierownictwem przeszła z systemu represji na prewencję. - Byśmy byli postrzegani jako służba czuwająca nad bezpieczeństwem, a nie wzbudzająca strach, że za chwilę funkcjonariusz wyskoczy zza krzaków i wręczy mandat – mówił komendant. Czy opisane działania nie przeczą jego słowom? Rzecznik szczycieńskiej komendy podkom. Ewa Szczepanek przekonuje, że mają one służyć wyłącznie zapewnieniu bezpieczeństwa w tym miejscu, a nie podniesieniu statystyk mandatowych. - Na początku listopada dostaliśmy pismo od dyrekcji SP nr 3 o objęcie tego przejścia szczególnym nadzorem ze względu na prowadzone tam prace. Po prostu realizujemy swój obowiązek – informuje rzecznik. Zwraca uwagę, że miejsce to jest niebezpieczne, bo znajduje się przy ruchliwej drodze krajowej, którą poruszają się ciężkie samochody. - Osoby, które łamią nakaz, muszą się liczyć z naszą interwencją – mówi. Czy nie wystarczyłyby więc zwykłe pouczenia? - Wszystko zależy do sytuacji i stopnia zagrożenia w danym miejscu – odpowiada rzecznik.

Tylko w miniony poniedziałek 27 listopada, kiedy policja prowadziła ogólnopolskie działania „Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego”, w powiecie szczycieńskim mandatami ukarano 22 osoby, a jedynie wobec 4 zastosowano pouczenia.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}