Notowania szczycieńskiej policji idą w górę. Nie są już czerwoną latarnią w województwie pod względem wykrywalności przestępstw. Do tego funkcjonariusze drogówki mogą się pochwalić znacznym wzrostem nałożonych mandatów. Za cały 2014 rok ich wysokość sięgnęła blisko 2 mln zł. To osiągnięcie nie wszystkim imponuje, a nawet wywołuje wątpliwości.

 Policja łoi mandaty na potęgęEFEKT KADROWEGO WZMOCNIENIA DROGÓWKI

Dobra informacja dla mieszkańców powiatu szczycieńskiego. Czuwający nad ich bezpieczeństwem policjanci z komendy powiatowej są coraz skuteczniejsi w swoich działaniach. Tak przynajmniej wskazują dane statystyczne za 2014 rok. Okazuje się, że pod względem wykrywalności przestępstw Komenda Powiatowa Policji w Szczytnie awansowała w porównaniu do roku poprzedniego z ostatniego miejsca w województwie o trzy pozycje.

Jeszcze większe wrażenie robi wysokość mandatów wymierzonych przez funkcjonariuszy. Sięgnęła ona za miniony rok … 1,9 mln zł. - Jest bardzo wysoka – przyznaje podinspektor Tomasz Michalczak, zastępca komendanta powiatowego policji w Szczytnie i zaraz dodaje, że to efekt wzmocnienia zespołu ruchu drogowego z 10 do 15 funkcjonariuszy.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Ich praca, oprócz wzrostu kar z mandatów przekazywanych do Urzędu Wojewódzkiego, przynosi inne korzyści. - Odnotowaliśmy o 200 zdarzeń mniej w ruchu drogowym, spadła też liczba wypadków ze skutkiem śmiertelnym – wylicza podinspektor.

WĄTPLIWOŚCI RADNYCH

O dokonaniach policji zastępca komendanta referował na posiedzeniach gminnych rad, m.in. w Świętajnie. Radni byli pod wrażeniem wysokości wymierzonych mandatów. - To kwota porażająca – nie krył zdumienia przewodniczący komisji rewizyjnej Andrzej Bełcikowski. Był ciekaw, czy wynika ona z pracowitości policjantów, czy raczej nacisków ich szefów, domagających się, żeby jak najwięcej wycisnęli gotówki od kierowców. – Jesteśmy na szarym końcu w Europie pod względem bezpieczeństwa – odpowiadał Michalczak. Najlepszym, według niego, sposobem, aby je podnieść jest represja. - Do umysłów kierowców najlepiej trafić przez kieszeń i przyuczać ich do właściwych zachowań w ten sposób właśnie – przekonywał.

Były wójt, radny Jerzy Fabisiak, wytykał policjantom, że skrzętnie wykorzystują sytuacje, stając często na obrzeżach miejscowości. - Chociaż jest ograniczenie prędkości, trudno się tam dopatrzeć terenu zabudowanego. W takich miejscach jesteśmy łapani – utyskiwał radny, apelując o weryfikację oznaczeń terenów zabudowanych.

Ta argumentacja nie przekonała komendanta. - Chodzi o to, żeby ludzi wychować do bezpiecznej jazdy na wzór Niemiec. Tam kultura w ludziach jest wyrobiona, a u nas dopiero ją budujemy – porównywał. Na pocieszenie dodawał, że policjanci nie tylko karzą, ale i pouczają. W tym przypadku też zanotowano wzrost w odniesieniu do roku poprzedniego.

Andrzej Olszewski{/akeebasubs} 


W całej Polsce odnotowano w ub. r. znaczący wzrost wpływów do budżetu państwa z tytułu nałożonych przez policję mandatów. W tym roku ma być podobnie. Drogówka ma złapać co najmniej tyle samo, czyli 1,68 mln jadących za szybko kierowców, a pieszym wlepić minimum 420 tys. mandatów. Do osiągnięcia takiego wskaźnika zobowiązuje ujawniona niedawno decyzja Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. To budzi wątpliwości, także wśród posłów.

- Zamiast pomagać pieszym i kierowcom w miejscach szczególnie niebezpiecznych, policja będzie się ustawiać tam, gdzie będzie mogła wypełnić nałożony na nią kontyngent – przewiduje poseł Andrzej Adamczyk z PiS, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury.