Od 14 grudnia do 6 stycznia oddział ginekologiczno – położniczy szczycieńskiego szpitala będzie nieczynny. Wszystko z powodu remontu. Kobiety, które w tym czasie spodziewają się dziecka, zostaną skierowane do ościennych placówek. Dyrekcja uspokaja, że jest przygotowana na alarmowe sytuacje.

Porodówka w zawieszeniu
Dyrektor Beata Kostrzewa zapowiada, że szpital będzie logistycznie przygotowany do tego, by w razie potrzeby zapewnić rodzącej kobiecie transport do innej placówki

Oddział ginekologiczno – położniczy szczycieńskiego szpitala przez trzy tygodnie nie będzie przyjmował pacjentek. Wszystko z powodu planowanego od 14 grudnia do 6 stycznia remontu. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Ściany są tam mocno popękane i poobijane. Chcemy je zaszpachlować i odmalować. Do tego jeszcze trzeba zrobić odgrzybianie łazienek na ginekologii, a to wiąże się ze zrywaniem tynku – informuje dyrektor szpitala Beata Kostrzewa, dodając, że trudno byłoby wykonać te prace przy czynnym oddziale. Remont będzie prowadzony własnymi siłami szpitala, aby zminimalizować koszty. - Mam nadzieję, że się wyrobimy w ciągu tych tygodni – mówi dyrektor. Co z pacjentkami, które akurat w tym czasie spodziewają się rozwiązania? - Będą kierowane do sąsiednich szpitali. Porody są świadczeniami nielimitowanymi, więc każdy się ucieszy – odpowiada Beata Kostrzewa. Zapowiada, że szczycieński szpital będzie przygotowany logistycznie do tego, aby w razie potrzeby zapewnić rodzącym kobietom transport karetką do innej placówki. Najprawdopodobniej codziennie na dyżurze w Szczytnie będzie także położna z pielęgniarką noworodkową. - Doktor Marek Kasprowicz (ordynator oddziału ginekologiczno – położniczego – przyp. red.) także zgodził się być pod telefonem – uspokaja dyrektor.

Oddział ginekologiczno – położniczy jest dość duży. Czy nie można było wykonać remontu etapami tak, aby nie zawieszać jego działalności całkowicie, a jedynie na czas prac wyłączyć niektóre pomieszczenia? - Personel stwierdził, że byłoby to bez sensu – odpowiada Beata Kostrzewa. Według niej na oddziale nie ma aż takiego tłoku. - Pacjentek jest mało, a te z zagrożoną ciążą i tak trafiają do Olsztyna. U nas odbywają się tylko porody fizjologiczne – wyjaśnia.

(ew){/akeebasubs}