- To mercedes wśród łóżek porodowych – mówi Anna Borkowska, zastępczyni położnej koordynującej oddziału położniczo – ginekologicznego szpitala w Szczytnie o nowym zakupie. Wart blisko 100 tys. zł, w pełni zautomatyzowany sprzęt pozwoli kobietom na rodzenie w komfortowych warunkach. Młode mamy mogą same regulować jego wysokość oraz obrać dogodną pozycję.
ŁÓŻKO JAK Z BAJKI
Oddział ginekologiczno – położniczy szczycieńskiego szpitala wzbogacił się właśnie o nowy sprzęt. W ubiegłym tygodniu trafiło tu nowoczesne, w pełni zautomatyzowane łóżko porodowe warte blisko 100 tys. złotych. - Zostało ono zakupione wraz z innym sprzętem w ramach dotacji z RPO w wysokości 1,7 mln zł – informuje dyrektor szpitala Beata Kostrzewa. Oprócz doposażenia oddziału ginekologiczo – położniczego, placówka m.in. wymieniła rentgen oraz zakupiła kardiostymulatory na oddział wewnętrzny.
Radości z nowego sprzętu nie kryje personel szczycieńskiej porodówki. - To mercedes wśród łóżek porodowych – mówi Anna Borkowska, zastępczyni położnej koordynującej oddziału położniczo – ginekologicznego.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Iwona Musaibili, położna koordynująca oddziału ginekologiczno – położniczego zdradza, że reakcja przyszłych mam na nowy zakup jest entuzjastyczna. - Niektóre panie spodziewające się dziecka już czekają, aby móc na nim urodzić – mówi.
EMOCJE, KTÓRE NIE PRZEMIJAJĄ
Oddział ginekologiczno – położniczy to jednak nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim ludzie. - Wszystkie pracujące tu koleżanki, zarówno pielęgniarki, jak i położne, mają specjalizację neonatologiczną lub ginekologiczno – położniczą – informuje Iwona Błaszczyk, naczelna pielęgniarka szczycieńskiego szpitala. Kadra cały czas podnosi swoje kwalifikację, czego najlepszym przykładem jest Anna Borkowska, położna z 35-letnim stażem, która niedawno obroniła pracę magisterską. W 2020 r., dzięki głosom pacjentek, została uznana najlepszą położną w województwie warmińsko – mazurskim. Co ciekawe, do pracy w Szczytnie dojeżdża z Chorzel. Wspomina ze śmiechem, że początkowo wcale nie chciała być położną, tylko … rusycystką. Wybranej drogi zawodowej jednak nie żałuje. W szczycieńskim szpitalu pracowała zarówno na oddziale ginekologicznym, jak i na sali porodowej. Przyznaje, że towarzyszenie kobietom przy narodzinach dziecka to niezwykłe doświadczenie. - Tu są takie emocje, które nie mijają nawet po 35 latach pracy – mówi pani Anna, dodając, że położna musi być dla rodzącej kobiety terapeutką, psychologiem i siostrą w jednym. Zdarza się, i to wcale nie tak rzadko, że personel płacze ze szczęścia razem ze świeżo upieczoną mamą. - Ostatnio miałyśmy taką sytuację w piątek. Rodziła bardzo młoda, 18-letnia dziewczyna, a poród odbierała początkująca położna instruowana przez panią Anię. Nasza młoda koleżanka poradziła sobie doskonale – opowiada Iwona Musaibili.
NIECH SIĘ RODZI WIĘCEJ DZIECI
Największym marzeniem personelu szczycieńskiego szpitala jest to, aby rodziło się w nim więcej dzieci. W tym roku przyszło tu na świat tylko nieco ponad 200 maluchów. Ostatnio było głośno o tym, że w niektórych szpitalach w Polsce porodówki są likwidowane. W przypadku Szczytna takich zakusów nie ma, ale sytuacja jest trudna. Dyrektor Kostrzewa liczy na to, że wraz ze zmianą władzy na szczeblu centralnym, zmieni się finansowanie oddziałów ginekologiczno – położniczych. Według niej, powinny one mieć płacone za gotowość, a nie za liczbę odebranych porodów. Cena oferowana za nie przez NFZ nie zmieniła się bowiem od kilkunastu lat.
(ew){/akeebasubs}
