Przysłowiowej suchej nitki na referendum, które odbędą się w najbliższą niedzielę zarządzonym przez byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, nie pozostawiają szczycieńscy włodarze. Wszyscy bez wyjątku odbierają to jako nieudany element jego kampanii wyborczej przed drugą turą.

Poroniony pomysł

ZAMIESZANIE BEZ SENSU

- To zamieszanie jest bez sensu - tak określa zarządzone referendum wójt gminy Wielbark Grzegorz Zapadka. Zdecydowanie już dziś zapowiada, że na nie się nie uda. – Niegłosowanie też jest formą zaprezentowania swojego stanowiska - tłumaczy.

Zniechęca go głównie to, że referendum stało się narzędziem wyborczym. Poza tym pytania są mocno populistyczne i niefortunnie sformułowane. Dlatego całe przedsięwzięcie, jego zdaniem, skazane jest na porażkę. – Jak frekwencja w naszej gminie sięgnie 8 procent, jak w ostanich wyborach do europarlamentu, to będzie sukces – dywaguje wójt Zapadka. Według niego instytucja referendum ma sens tylko w przypadku istotnych spraw dla państwa, np. zmiany zapisów Konstytucji RP. Do rozstrzygania bardziej przyziemnych spraw wystarczy parlament.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

TO KPINA Z OBYWATELI

Co do tego, że referendum wykorzystywane jest do bieżącej polityki przedwyborczej, nie ma wątpliwości wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. - To, co dzieje się wokół referendum zaczyna być śmieszne, to kpina z obywateli – nie szczędzi gorzkich słów wójt. Zapowiada jednak, że jako propaństwowiec i samorządowiec weźmie udział w głosowaniu. - Jeżeli prezydent zadaje pytania i oczekuje głosu obywateli, no to chyba należałoby swego głosu udzielić - tłumaczy.

MARNOTRAWSTWO PIENIĘDZY

Większego sensu udziału we wrześniowym głosowaniu nie widzi też burmistrz Pasymia Cezary Łachmański. – To nie są kluczowe tematy dla naszego społeczeństwa. Bardziej już mi się podobają te zawarte w drugim referendum zaproponowanym przez prezydenta Dudę – mówi burmistrz. Gdyby to zależało od niego, środki przeznaczone na referendum przekazałby na inne cele. – Patrząc na biedę naszego samorządu i jego wysokie zadłużenie lepiej by się stało, gdybyśmy mogli przekazane nam na organizację referendum 20 tys. zł przeznaczyć na bardziej pilne potrzeby – mówi burmistrz Pasymia, zapowiadając, że mimo to weźmie udział w głosowaniu.

Na niepotrzebny wydatek z budżetu państwa sięgający 100 mln zł zwraca też uwagę wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski. – Referendum to absolutnie poroniony pomysł – przekonuje wójt, dodając, że lepiej byłoby je wydać chcociażby na walkę ze skutkami suszy. Z kolei wójt gminy Rozogi Zbigniew Kudrzycki, podkreśla, że referendum, choć jest zbędne, to jednak stanowi akt demokracji. Powołujac się na obywatelski obowiązek, udział w referendum zapowiada też starosta Jarosław Matłach. Nie pójdzie więc śladem swego partyjnego lidera Janusza Piechocińskiego, który oznajmił, że w tym dniu wybiera się na grzyby.

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}