Mieszkańcy Orżyn, Rańska i Kałęczyna dość już mają ciągłego narażania zdrowia i życia, na jakie wystawia ich przejazd prowadzącą do tych miejscowości drogą wojewódzką. Dotychczasowe prośby kierowane do jej zarządców nie odniosły pożądanego skutku. Z prośbą o interwencję zwrócili się więc do posła Orzechowskiego.
Droga wojewódzka ze Szczytna do Mrągowa mocno daje się we znaki kierowcom. Szczególnie tym z Orżyn, Rańska i Kałęczyna, którzy codziennie muszą pokonywać najbardziej niebezpieczne odcinki. Ich apele i prośby do wszelakich władz odnoszą niewielki skutek. Udało się co prawda wyremontować krótki fragment w okolicach Nowych Kiejkut, ale na większości trasy szerokość jezdni nie przekracza 4 metrów.
- Ta droga ulega systematycznej degradacji. Z roku na rok trzeba będzie coraz większych nakładów, aby temu przeciwdziałać – ostrzega drogowy ekspert Wiesław Kulas, mający w pobliżu swój dom. Szczególnie niebezpieczne są pobocza, na które ciągle muszą zjeżdżać mijające się pojazdy. Z kolei wyprzedzanie należy tu do zadań podwyższonego ryzyka.
Z wykazu zadań inwestycyjnych wynika, że jeszcze w tym roku planowany jest remont niewiele ponad 1-kilometrowego odcinka ze Szczytna w kierunku Roman. Ten najbardziej niebezpieczny i zaniedbany z Nowych Kiejkut do Kałęczyna wciąż nie wiadomo kiedy doczeka się modernizacji. Zdesperowani mieszkańcy postanowili szukać wsparcia u parlamentarzystów. Na skutek interwencji sołtysa Orżyn Dariusza Lepczaka, w miniony piątek do Orżyn i Rańska przyjechał poseł Andrzej Orzechowski.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Nie oczekujemy cudu. Chcemy tylko bezpiecznie dojechać do domu – zwracali się do posła mieszkańcy Orżyn, oczekując zainteresowania ich problemem. Jak się okazuje, wąska jezdnia i niebezpieczne pobocza to nie jedyne pułapki, na które można tu natrafić. Niedawno przed wiaduktem zarządca ustawił znaki ograniczające ciężar przewożonego towaru do 15 ton.
- Kierowcy dowiadują się o tym tuż przed znakiem, bo wcześniej brak na ten temat jakichkolwiek informacji – mówił sołtys Lepczak. Inne kuriozum, na które można natrafić w centrum Orżyn, to „urwany” na odcinku 18 metrów chodnik, którym podążają dzieci do szkoły. Przerwa znajduje się w najbardziej niebezpiecznym miejscu, czyli na zakręcie drogi. Z jednej strony jej właścicielem jest zarząd województwa, z drugiej – powiatu.
- Nie mogą się dogadać. Jedni na drugich zwalają do kogo n ależy wykonanie chodnika – rozkładał ręce sołtys. Listę żalów i pretensji do drogowców wypełnia jeszcze brak jakiejkolwiek reakcji na prośby mieszkańców o przycięcie przydrożnych krzaków ograniczających kierowcom widoczność.
O tym, że sytuacja jest rzeczywiście dramatyczna, poseł Orzechowski mógł przekonać się osobiście, przejeżdżając najbardziej niebezpieczne miejsca.
- Będę rozmawiał z marszałkiem województwa, aby tę drogę, przynajmniej na tych najbardziej niebezpiecznych odcinkach, wprowadzić do planu modernizacyjnego na najbliższe lata – zobowiązał się poseł. Wręczoną mu w tej sprawie petycję z podpisami 500 mieszkańców obiecał osobiście przekazać wojewódzkim decydentom. Na koniec radził zebranym, żeby wybierali do ciał przedstawicielskich ludzi, którzy będą lepiej zabiegać o ich interesy.
(o)
{/akeebasubs}
