Aż 1/4 pracowników Urzędu Gminy w Świętajnie ma słabość do palenia papierosów. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie to, że ofiarami ich zamiłowań do dymka padają zwykli petenci.
Sprawę ujawnił podczas ostatniej sesji Rady Gminy radny Andrzej Bełcikowski. - Musiałem z pokorą wysłuchać skarg człowieka, który był zbulwersowany tym, że aż 15 minut przyszło mu czekać na przywołanie pani, która poszła „na papieroska” - relacjonował radny, domagając się od wójt zdyscyplinowania swoich pracowników.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wójt Alicja Kołakowska zapowiada, że „pochyli się nad tym tematem”. - Jest grupa urzędników, która pali papierosy, a nie mamy z kolei palarni w środku budynku – tłumaczy wójt. Szacuje, że liczba palaczy stanowi 1/4 pracowników urzędu. Zapewnia jednak, że rzadko się zdarza, aby petenci musieli z tego powodu czekać na obsłużenie ich przez urzędnika. - Staramy się, żeby wszyscy wychodzili od nas zadowoleni - deklaruje. Przy okazji zdradza jednak, że urząd przymierza się do zakupu specjalnego zegara, który będzie odnotowywał każde wejście i wyjście pracownika.
Inną receptę na uporanie się z problemem daje radna Wiesława Błajda, proponując wzorem niektórych firm, premiowanie urzędników niepalących.
(o){/akeebasubs}
