Demografia za 2024 rok nie napawa optymizmem. W powiecie szczycieńskim liczba ludności zmniejszyła się o kolejne 601 osób. To wynik niekorzystnej tendencji – niskiego przyrostu naturalnego i rosnącej liczby zgonów, a także migracji w poszukiwaniu pracy. Czy ten trend można zatrzymać?
SZCZYTNO - TRZYKROTNIE WIĘCEJ ZGONÓW NIŻ URODZEŃ
Z roku na rok liczba mieszkańców powiatu szczycieńskiego zmniejsza się w coraz większym tempie. Na koniec 2024 roku było nas 65 800, to o 600 mniej niż rok wcześniej i o 1100 mniej niż w roku 2022. Najbardziej demografia dała się we znaki w gminie Wielbark, gdzie ubyło aż 2% mieszkańców, dwukrotnie więcej niż średnio w całym powiecie. Stolica powiatu zmniejszyła się o blisko 300 mieszkańców i jeśli ta tendencja się utrzyma, za trzy lata Szczytno straci status miasta dwudziestotysięcznego. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Powiat szczycieński nie jest wcale wyjątkiem. Podobna niekorzystna tendencja odnotowywana jest w całym kraju. Na koniec września 2024 roku ludność Polski liczyła 37,532 mln mieszkańców. To o 147 tys. mniej niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Tempo ubytku wyniosło 0,3%, podczas gdy wskaźnik w powiecie szczycieńskim jest trzykrotnie wyższy (0,9%).
Średnia wieku w Polsce wynosi prawie 43 lata, a ponad 9 mln Polaków ma 60 lat i więcej.
OLIWIA I NIKODEM NA PIERWSZYM MIEJSCU
Urząd Stanu Cywilnego w Szczytnie odnotował w ubiegłym roku 342 urodzeń, o 29 więcej niż rok wcześniej. Niemal o tyle samo wzrosła liczba zgonów (z 454 do 482). Do najpopularniejszych imion, które rodzice nadawali swoim pociechom należały, wśród dziewcząt: Zofia, Hanna, Pola, Marcelina i Iga. Z pierwszej piątki w porównaniu do roku ubiegłego wypadły: Oliwia, Lena i Zuzanna. Z kolei dla chłopców najchętniej wybierano imiona: Nikodem, Ignacy i Jan, Antoni i Aleksander. Tu w czołówce utrzymał się tylko dotychczasowy lider Antoni, a na dalsze pozycje przesunęli się: Stanisław, Igor, Michał i Wojciech.
CO ROBI WŁADZA?
Czy tę niekorzystna tendencję można zatrzymać?
- Trudno konkurować z dużymi miastami, gdzie jest łatwiejszy dostęp do pracy i różnych usług - przyznaje starosta Jarosław Matłach. - Pod względem zarobków nasze województwo jest na ostatnim miejscu w kraju. Jeżeli nie powstaną u nas fabryki dające dobrze płatną płacę, to nic się nie zmieni. Ludzie będą wyjeżdżać stąd w poszukiwaniu pracy.
Starosta z rozrzewnieniem wspomina lata 70. i 80. kiedy przy powstających fabrykach, np. Unimie powstawały hotele robotnicze, a do pracy przyjeżdżali tu ludzie z różnych stron Polski.
Co robią władze samorządowe, by zatrzymać tu młodych ludzi?
- Zachęcamy przedsiębiorców do inwestowania na naszym terenie. Wójtowie i burmistrzowie powinni mieć przygotowane oferty inwestycyjne. Powiat ma ograniczone narzędzia. Jednym z nich są szkoły średnie, które dostosowujemy do potrzeb rynku pracy. Ale żeby ludzie po zdobyciu odpowiedniego fachu mogli tu pracować, potrzebne są nowe zakłady pracy, a tych nie ma. W tej sytuacji powinniśmy nasze działania skoncentrować na tym, żeby ludzie, którzy tu mieszkają lepiej zarabiali. To jest najważniejsze, bo to, czy będzie nas 600 więcej czy mniej, to i tak nie będzie miało większego znaczenia.
(o)

{/akeebasubs}

