Brygida Starczak zastąpi Elżbietę Dyrdę na stanowisku przewodniczącej Rady Miejskiej w Pasymiu. To nie będzie jej debiut w tej roli. Pełniła już tę funkcję w kadencji 2002-2006.

Powróciła po 13 latach

WYGRAŁA ZA DRUGIM PODEJŚCIEM

Podczas ostatniej sesji pasymscy radni dokonali wyboru nowej przewodniczącej Rady Miejskiej. Rywalizacja toczyła się między trojgiem kandydatów. Spośród nich największe poparcie otrzymała Brygida Starczak. W głosowaniu tajnym opowiedziało się za nią 8 radnych. Jej rywale, Andrzej Kozikowski i Romuald Małkiewicz zebrali odpowiednio – 3 i 2 głosy.

Brygida Starczak zasiada w Radzie Miejskiej drugą kadencję.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W pierwszej, przypadającej na lata 2002-2006, pełniła funkcję przewodniczącej. Po ostatnich wyborach, gdy ponownie zdobyła mandat radnej, także ubiegała się o funkcję przewodniczącej, ale wyraźnie przegrała z Elżbietą Dyrdą. Gdy ta latem tego roku wygrała konkurs na dyrektora Szkoły Podstawowej w Pasymiu i w konsekwencji musiała zrzec się mandatu radnej, Brygida Starczak jeszcze raz stanęła do rywalizacji. - Zdecydowałam się na to po długim namyśle, za namową młodych radnych, którzy mnie do tego zachęcali – mówi nowa przewodnicząca, zdradzając, że część z nich to jej byli uczniowie. Przed przejściem bowiem na emeryturę, przez 20 lat była nauczycielką języka polskiego. Karierę zawodową rozpoczynała od pracy w Powiatowym Domu Kultury w Brodnicy, potem w przedsiębiorstwie RUCH była instruktorem ds. klubów wiejskich, a następnie sekretarzem kultury w zarządzie wojewódzkim ZMW w Bydgoszczy. Na Mazury przybyła wraz z mężem w 1974 roku. Oboje rozpoczęli wtedy pracę jako wykładowcy na Uniwersytecie Ludowym w Rudziskach Pasymskich.

NIE MA POTRZEBY ZMIAN

Nowa przewodnicząca rady nie widzi potrzeby zmian w jej dotychczasowym funkcjonowaniu. - Fajnie się nam tu pracuje. Większość radnych to ludzie młodzi, którzy do swoich obowiązków podchodzą z dużym zaangażowaniem - podkreśla.

Przyznaje, że przyszło im działać w niełatwym okresie, bo sytuacja pasymskiego samorządu jest trudna. Zadłużenie gminy, największe w powiecie, sięga blisko 50% jej dochodów. - Nierozsądnie u nas wydawano pieniądze – ocenia okres rządów Bernarda Miusa. - Można mieć znakomite pomysły, ale cóż z tego, jak nie ma na ich realizację pieniędzy. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane – podsumowuje. Ma nadzieję, że nowym władzom Pasymia uda się zniwelować choć część długu i wyjść na prostą. Na owoce jednak trzeba będzie poczekać do przyszłej kadencji.

(o){/akeebasubs}