Po ekshumacji generał Samsonow został pochowany w rodzinnym grobowcu na wschodniej Ukrainie, nad Morzem Azowskim.
Uparta wdowa
Żona generała, Jekaterina Aleksandrowna, chciała koniecznie dowiedzieć się co stało się z jej mężem. W tym celu podjęła szerokie starania. Z dużą pomocą przyszedł jej Aleksander Iwanowicz Guczkow, deputowany rosyjskiej Dumy i członek Centralnego Komitetu Wojennego. Guczkow, wykorzystując swe możliwości w kręgach carskich wojskowych ustalił, że Samsonow „znikł” w okolicach wsi Piwnice Wielkie i tam należy szukać jego ciała. Rozpoczęła się za neutralnym pośrednictwem wymiana pism dyplomatycznych. Sam Guczkow nie uzyskał zgody Niemców na przeszukanie wielbarskich lasów. Nie dowierzali mu, gdyż był członkiem Centralnego Komitetu Wojennego i członkiem komisji obrony rosyjskiej Dumy. Znaleziono inne rozwiązanie. Żona Samsonowa, jak wiele ówczesnych kobiet z wyższych sfer, była siostrą miłosierdzia i udzielała się w szpitalu Czerwonego Krzyża w Jelizawietgradzie. W sierpniu 1915 roku udało się jej uzyskać zezwolenie na wyjazd do Niemiec i poszukiwania męża. Miało się to stać właśnie za pośrednictwem duńskiego Czerwonego Krzyża. Samsonowa wyjechała w charakterze siostry Czerwonego Krzyża wraz z dwiema innymi Rosjankami. Jednocześnie trzy Niemki na zasadzie wzajemności wyjechały do Rosji. Ich zadaniem, jako przedstawicielek Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, było odwiedzanie szpitali i obozów jenieckich. Samsonowa dzięki pomocy kapitana von Boenigk z niemieckiego Ministerstwa Wojny mogła odwiedzić obóz jeniecki w Saksonii, gdzie przebywali dawni podkomendni jej męża, generałowie Martos, Klujew i inni. Nie mogli oni jednak wnieść nic nowego do sprawy, ponieważ w ostatnich godzinach bitwy nie mieli żadnego kontaktu z Samsonowem. Po wypełnieniu misji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża za zgodą Niemców Samsonowa postanowiła wyjechać z Berlina na poszukiwania w Prusach Wschodnich, zgodnie ze wskazówkami Guczkowa.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
U landrata w Szczytnie
W dniu 21 września 1915 roku Samsonowa zjawiła się wraz z Boenigkiem w gabinecie landrata szczycieńskiego Victora von Posera. Landrat von Poser nie był w stanie jej pomóc, ale odesłał ją w celu zasięgnięcia informacji do miejscowego nauczyciela Passauera, który opowiedział Boenigkowi, iż pewnego razu był z leśniczym Russiusem z leśniczówki Karolinka na pojedynczym grobie jakiegoś wysokiego oficera, przy którym znaleziono złoty zegarek. Miejscowi chłopi nie potrafili opisać wyglądu oficera, jednak opowiadali, że podkładka jego płaszcza była w kolorze czerwonym, co oznaczało generała. Boenigk wraz z panią Samsonow udał się więc następnie do leśniczego Russiusa a potem do niewielkiej miejscowości Piwnice Małe koło Wielbarka, gdzie mieszkali Michael i Emil Jedamski, robotnicy leśni, którzy 30 sierpnia 1914 roku pogrzebali znalezione zwłoki oficera.
W trakcie wizyty u Russiusa generałowej pokazano złoty medalion, który robotnicy znaleźli przy martwym oficerze. Na medalionie był wygrawerowany cyrylicą napis po rosyjsku: „Pamiętaj o Nas” a wewnątrz medalionu znajdował się portret Jekateriny Aleksandrowny Samsonow z dziećmi Władimirem i Wierą. W tym momencie było jasne, że znaleziony i pochowany pod Wielbarkiem „wysoki oficer” to generał Samsonow.
Podróż przez pół Europy
3 listopada 1915 przeprowadzono ekshumację zwłok generała. Po odmówieniu nad grobem modlitwy, wdowa po nim udała się do leśniczówki, gdzie przebywała podczas całej ekshumacji. Wówczas przystąpiono do prac. Obecny przy wydobyciu ciała Samsonowa landrat szczycieński von Poser tak wspominał tamten moment: w suchej, piaskowej, glebie, ku naszemu zaskoczeniu znaleźliśmy zwłoki generała bez najmniejszych oznak rozkładu. Leżał przed nami spokojny – został pochowany bez trumny – ze swoją wielką, pełną brodą, w swym kozackim płaszczu, tak jakby został pogrzebany zaledwie przed kilkoma dniami. Po złożeniu do trumny ciało generała Samsonowa w obecności wdowy przetransportowano pod honorową eskortą strzelców ze Szczytna z Karolinki na stację kolejową w Przeździęku Wielkim. Następnie przez Berlin, Danię i Szwecję trumnę przewieziono do Sztokholmu, by stąd odprawić ją do Rosji, do Piotrogrodu.
Ostatnie pożegnanie
21 listopada 1915 roku pociąg wojskowy ze specjalnym wagonem z trumną Samsonowa przybył do Jelizawietgradu (obecnie Kirowohrad na Ukrainie). Generała Samsonowa witała 54 Chersońska Drużyna Piesza w pełnym rynsztunku bojowym z orkiestrą, przedstawiciele szkoły kadetów w Jelizawietgradzie, której Samsonow był kiedyś komendantem, na czele z komendantem szkoły generałem majorem Liszynem, przedstawiciel władz Kowaliew, burmistrz Jelizawietgradu Wołochin i wielu innych. Równo o godz. 19.00 po komendzie i przy muzyce hymnu wojskowego, z wagonu wyniesiono dębową trumnę ze srebrnymi zdobieniami. W godzinę później trumnę w asyście pocztów sztandarowych wniesiono z powrotem do pociągu. 22 listopada o godz. 6.20 wagon ponownie przyczepiono do lokomotywy i pociąg ruszył w dalszą drogę do ostatniej stacji kolejowej, a stamtąd do rodzinnej miejscowości. Trumnę z ciałem Samsonowa złożono w rodzinnym grobowcu Samsonowów przy cerkwi świętych Joachima i Anny w miejscowości Jakimowka (Akimowka) w pobliżu dzisiejszego Melitopolu na Zaporożu na wschodniej Ukrainie, nad Morzem Azowskim. Wraz z przyjściem rewolucji październikowej nie było miejsca na kultywowanie pamięci o carskich generałach. Cerkiew została zniszczona, rodzinny grób Samsonowów rozgrabiono a trumny generała i jego krewnych rozbito. Wszystko zrównano z ziemią. Mimo panowania zacierającego pamięć systemu komunistycznego generał Samsonow, będący kozackim atamanem, żył we wspomnieniach swych krajan i w ich opowieściach. Jak na złość nowej władzy, na startej z powierzchni ziemi mogile kozackiego atamana co roku rozkwitały dzikie róże. Generała Samsonowa uhonorowano na nowo po upadku komunistycznej władzy i uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę. 13 lutego 2002 roku, w dniu urodzin Samsonowa, na miejscu jego dawnej mogiły, obecnie położonym na posesji Jakimowskiej Szkoły Ogólnokształcącej, odsłonięto skromny znak pamięci w postaci kozackiego krzyża wykonanego z czerwonego granitu. Pomnik postawiły władze Jakimowki i Kirowohradzkie Stowarzyszenie Historyczno – Kulturoznawcze „Ojkumena”.
(cdn.)
Sławomir Ambroziak
Od Redakcji: Niniejszy artykuł stanowi fragment książki pod tytułem „Legenda Samsonowa. Dramat w lasach Nidzicy, Wielbarka i Szczytna”, która ukaże się jesienią 2014 roku
{/akeebasubs}
