Kalendarzowa jesień zaczyna się 23 września, więc mamy jeszcze lato i jest ciągle w miarę ciepło.
Niestety, sezon turystyczny już się skończył. Czy aby na pewno? Spacerując w miniony czwartek nad dużym jeziorem spostrzegliśmy, że budki z lodami, jak i z zapiekankami są zamknięte. Cóż, znikli plażowicze, to i interes przestał się kręcić, ale... Oto w toni jeziora, widzimy pluskającą się dziewczynę. To studentka Anna, która spędza w Szczytnie ostatnie dni wakacji. Jak nam mówi, woda jest świetna, w sam raz do kąpieli.
LICZNIKOWE KŁOPOTY
Jeden z naszych Czytelników, pan Roman, jest mieszkańcem domu jednorodzinnego, w którym niedawno spółka „Aqua” zainstalowała nowy licznik do pomiaru zużytej wody, a co ciekawe, dostosowany do elektronicznego odczytu. Gdy jednak pan Roman chciał obejrzeć ów nowoczesny gadżet, a przy okazji sprawdzić jego wskazania, okazało się, że nie ma jak tego dokonać. Przyrząd nie posiadał żadnej tarczy. W związku z tym pyta redakcję, czy na takim liczniku można odczytać wskazania jedynie elektronicznie? {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Otóż nie. Jak wyjaśnia nam Mieczysław Nowacki, dyrektor spółki „Aqua”, urządzenie ma taki sam mechanizm jak kilometrowy licznik samochodowy, ale aby odczytać wskazania trzeba unieść zabezpieczającą klapkę.
Jak widać na załączonym zdjęciu, „Aqua” wyposażała dawniej właścicieli domków jednorodzinnych w zwykłe liczniki (po prawej stronie), ale obecnie wymieniane są one na nowoczesne (z lewej), dostosowane do odczytu elektronicznego.
- Wystarczy, że inkasent zbliży się do domu i już będzie mógł odczytać wskazania na specjalnym przyrządzie – wyjaśnia dyrektor. Choć obecnie ok. 80% odbiorców zostało wyposażonych w te nowe urządzenia, minie jeszcze trochę czasu, nim spółka przejdzie na elektroniczny odczyt. Każdy z liczników trzeba będzie wyposażyć jeszcze w specjalne przystawki, no i firma musi zakupić dość kosztowne oprogramowanie.
ROWEROWE KŁOPOTY
W poprzednim numerze „Kurka” pisaliśmy jak to policja wraz ze strażą miejską pomagały maluchom z SP nr 3 przechodzić przez jezdnię. Nie tylko jednak pieszo zdążają dzieci do tej szkoły, duża część dojeżdża rowerami.
Choć w porównaniu do ubiegłego roku na podwórku szkolnym przybyło wiele stanowisk do parkowania, to jednak nadal są z tym kłopoty. Dużo rowerów z braku miejsca opieranych jest po prostu o płot. No i niszczy się nie tylko on, ale i pojazdy.
PRZEJAŻDŻKA... PO PARKU!
Tuż za płotem SP nr 3 rozciąga się dość romantyczny, bo dziki park. Kiedy postanowiliśmy tam na chwilę wpaść, staliśmy się świadkami niecodziennej scenki. Oto najspokojniej w świecie po alejkach parkowych jechał sobie osobowy samochód. Jak sprawdziliśmy, wyjechał on w ul. Kochanowskiego, ale jak dostał się do parku - trudno domniemywać.
GOTOWY ROZKŁAD ODLOTÓW?
Nasi wszędobylscy Czytelnicy zauważyli na lotnisku w Szymanach niby niepozorną tablicę świetlną. Niby niepozorną, ale ważną, bo wyświetlane są na niej odloty z podaniem dokładnej godziny do różnych europejskich lotnisk, co widać na kolejnej fotografii.
Tymczasem my podaliśmy, że na razie są wyznaczone jedynie główne kierunku lotów – Skandynawia, Wielka Brytania, czy Niemcy, a rozmowy związane z pozyskiwaniem przewoźników ciągle trwają. Wobec tego wychodzi na to, że „Kurek” jest niedoinformowany.
To jednak nieprawda.
- Na tablicach świetlnych, bo jest ich kilka, wyświetlane są różne informacje, ale chodzi tu tylko o test ich sprawności – tłumaczy nam Krzysztof Pawłowski, dyrektor handlowy spółki „Olsztyn – Mazury”. Rozmowy z przewoźnikami ciągle trwają, a wyniki, tak jak podaliśmy, będą znane dopiero po uzyskaniu przez lotnisko certyfikatu.
TYLKO DLA OFICJELI I MEDIÓW?
Inni nasi Czytelnicy w związku z niedawną prezentacją lotniska w Szymanach pytają, czy będzie ono udostępnione do zwiedzania także zwykłym obywatelom? Jak na razie wstęp na obiekt mieli jedynie oficjele i media, a przecież port lotniczy ma służyć wszystkim mieszkańcom, nie tylko zresztą Warmii i
Mazur, ale i północno-wschodniej Polski. Akurat w tej kwestii mamy dobre informacje. Jak mówi nam Krzysztof Pawłowski, władze spółki „Olsztyn – Maury” planują taki dzień, a być może nawet i dwa lub więcej. Obiekt, o czym pisaliśmy, jest już gotowy, ale obecnie instalują się w nim firmy dzierżawiące przyszłe pomieszczenia sklepowe i restauracyjne. Zaraz po tym, jak prace te zostaną zakończone, co powinno nastąpić w październiku, lotnisko będzie udostępnione do zwiedzania zwykłym obywatelom. Mało tego, przy okazji rodzaj testu przejdzie obsługa lotniska. Polegać to ma na tym, że będą przyjmowane od zwiedzających lotnisko bagaże. Przejdą one całą wymaganą procedurę, by potem oczywiście powrócić do właścicieli. Odbędą się także symulowane próby przemytu broni i innych niedozwolonych przedmiotów. Słowem, szykują się ciekawe dni otwarte portu lotniczego.
TAAKA RYBA!
Mimo narzekań, że nasze jeziora stają się coraz mniej rybne, tu i tam udaje się jednak wędkarzom złowić całkiem dorodne okazy. Ostatnio nasz Czytelnik Krzysztof Groński wyciągnął z wody niemałego szczupaka. Okaz ważący prawie 4 kg pan Krzysztof złowił na jeziorze Płociczno. Jak nam mówi, w przeszłości wyciągał większe szczupaki, ale i ten, co zresztą widać na fotografii, nie jest do pogardzenia.{/akeebasubs}
