W Szczytnie, podobnie jak w kilku innych miastach regionu, odbył się protest pracowników Poczty Polskiej zorganizowany przez związkowców z „Solidarności”. Ich główne postulaty dotyczyły zaprzestania zwolnień oraz zapewniania gwarancji, że spółka pozostanie w rękach państwa.

Protest pocztowców
Protestujący pocztowcy ostrzegają, że dalsze redukcje zatrudnienia będą się odbijać na klientach poczty

DOŚĆ REDUKCJI

W sobotę przed główną siedzibą poczty na ul. Polskiej odbył się protest pocztowców zorganizowany przez związkowców z „Solidarności”. Sprzeciwiają się oni planowanym w spółce grupowym zwolnieniom, które w tym roku mają objąć w całej Polsce ok. 8,5 tysiąca osób. Redukcje, na co zwracała uwagę reprezentująca „S” pracownica poczty Anna Zdunek, rzutują na jakość obsługi klientów. - Zwolnienia, które mają miejsce w ramach programu dobrowolnych odjeść prowadzą do dramatycznych braków kadrowych. Z każdym dniem trudniej utrzymać odpowiednią jakość usług – mówiła. Cięcia kadrowe odczuwają zwłaszcza mieszkańcy mniejszych miejscowości.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Radna powiatowa i jednocześnie pracownica oddziału pocztowego w Świętajnie Agata Wiśniewska wspomina, że jeszcze niedawno zatrudnienie wynosiło w nim 2,5 etatu. Dziś obsada jest jednoosobowa. - Pracujemy ponad siły, a dla mieszkańców to oznacza utrudnienia, bo muszą stać w kolejkach – mówi pani Agata. Obecnie placówki w gminach stały się filiami oddziałów w większych miastach. W powiecie podlegają pod Szczytno. - Stąd listonosze pobierają materiał, czyli ich droga do rejonu się wydłuża – tłumaczy Anna Zdunek. Jednak skutki cięć widać również w Szczytnie. Już jakiś czas temu skrócono godziny otwarcia poszczególnych placówek. W soboty główna szczycieńska poczta jest nieczynna. Zlikwidowano także dział ekspedycji.

ŁAKOMY KĄSEK DLA NIEMCÓW

Obawy pracowników poczty oraz związkowców budzi przyszłość spółki. Dlatego żądają gwarancji, że pozostanie w rękach państwa i nie zastąpi jej zagraniczny operator pocztowy. - Obawiamy się, że Poczta Polska stanie się łakomym kąskiem dla zagranicznych inwestorów, a w szczególności niemieckich firm, które mogą ją przejąć, zabierając nam miejsca pracy, a także kontrolując infrastrukturę pocztową i logistyczną w Polsce – mówi Anna Zdunek.

ZE WSPARCIEM PiS

Protestujących wspierali lokalni działacze Prawa i Sprawiedliwości na czele z szefem powiatowych struktur tej partii, Henrykiem Żuchowskim, który za zaistniałą sytuację obwiniał obecny rząd. Przekonywał, że za czasów rządów PiS-u spółki Skarbu Państwa nie miały problemów i przynosiły dochody. - Zmieniła się władza i okazuje się, że mało która spółka ma dochody. Nieudacznicy nami rządzą – grzmiał Żuchowski.

O problemach Poczty Polskiej mówi się już jednak od dawna, wskazując, że stała się ona firmą nieprzystającą do współczesności, przesypiając choćby moment dynamicznego rozwoju usług kurierskich. W Szczytnie pocztowy paczkomat pojawił się dopiero kilka dni temu. Co na to protestujący? - Za to nie jest odpowiedzialny zwykły pracownik, tylko zarząd, który został przez kogoś wybrany – odpowiada Anna Zdunek.

(ew){/akeebasubs}