Wciąż nie wiadomo, czy i kiedy zostanie przywrócony jeden z wjazdów do posesji właściciela firmy transportowej w Rozogach. Zdesperowany przedsiębiorca zdecydował się na niekonwencjonalny protest.

Protest przedsiębiorcy
Nad zamkniętym wjazdem właściciel firmy powiesił sporych rozmiarów baner. Czy jego protest odniesie skutek?

Od kilku dni przed posesją Romana Drężka w Rozogach powiewa sporych rozmiarów baner z napisem „Oddajcie nam wjazd”. W ten sposób przedsiębiorca, prowadzący firmę transportową protestuje przeciwko zagrodzeniu jednego z wjazdów na jego działkę. Tak zadecydowała GDDKiA w trakcie budowy ronda, powołując się na względy bezpieczeństwa.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Zagraża jemu, zdaniem drogowców, zbyt bliskie, sięgające 40 metrów, usytuowanie obok siebie dwóch zjazdów. Przedsiębiorcy taki argument nie przekonuje. Wskazuje na sąsiednią posesję, na której nie jest prowadzona działalność gospodarcza, a mimo to zachowano tam dwa zjazdy. Na decyzję generalnej dyrekcji złożył skargę do sądu administracyjnego, ale sprawa wciąż nie może doczekać się rozstrzygnięcia. Tymczasem tiry należące do jego firmy mogą korzystać tylko z jednego wjazdu i niebezpiecznie manewrować po terenie nieprzystosowanej do tego posesji. Pan Roman i jego syn zgłosili problem ministrowi Jackowi Sasinowi, korzystając z jego obecności w Rozogach.

- Mamy opinię policji, że przywrócenie drugiego zjazdu nie będzie stanowiło żadnego zagrożenia – przekonywał Seweryn Drężek. Minister obiecał pomóc. - Sprawą zajmie się Jerzy Szmit i postara się, abyście byli państwo usatysfakcjonowani – zakomunikował rodzinie Drężków.

(o){/akeebasubs}