Rodzice przedszkolaków oraz radni sceptycznie podchodzą do planów burmistrza Mańkowskiego związanych z adaptacją na oddziały przedszkolne pomieszczeń dawnej kręgielni w hali Wagnera. Zastrzeżenia budzi zarówno sama lokalizacja, jak i sprawy organizacyjne, m.in. rekrutacja oraz żywienie dzieci i zapewnienie im bezpieczeństwa. Najwięcej pretensji do włodarza dotyczy jednak braku informacji oraz konsultacji z głównymi zainteresowanymi.

Przedszkolna wielka niewiadoma
- Rodziców zaniepokoił brak informacji i dialogu w tej sprawie – mówi o planach adaptacji dawnej kręgielni na oddziały przedszkolne wiceprzewodniczący rady Paweł Malec

BRAK INFORMACJI I DIALOGU

Pomysł adaptacji pomieszczeń dawnej kręgielni w hali im. Huberta Wagnera na oddziały przedszkolne wywołał prawdziwą burzę. Głosy zaniepokojenia płyną zarówno ze strony radnych, których pomysł burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego bardzo zaskoczył, jak i rodziców dzieci. - Przede wszystkim rodziców zaniepokoił brak informacji i dialogu w tej sprawie – mówi radny Paweł Malec, domagając się od burmistrza wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Z kolei radna Anna Rybińska zastanawia się, czym kierował się włodarz, wybierając akurat to, a nie inne miejsce. - Według mnie ta lokalizacja zupełnie nie spełnia wymogów, choćby z powodu bliskości ruchliwej ulicy – zauważa Rybińska. Jej zastrzeżenia wzbudza także zapowiedź, że przedszkolaki uczęszczające do oddziałów w hali miałyby korzystać z miejskiego placu zabaw na ul. Lanca, niedostosowanego do potrzeb najmłodszych, 3-letnich dzieci. - Na dziś brak jest informacji, jak będą wyglądały pomieszczania dla przedszkolaków oraz dla personelu, czy będzie to samodzielne przedszkole, czy też tylko filia – mówi radna. Przewodniczący rady Tomasz Łachacz dodaje, że rodzice, którzy mają np. po dwoje dzieci w jednej placówce, nie chcą, aby były one rozdzielane i umieszczane w różnych punktach. Domaga się od burmistrza przedstawienia, jak nowo utworzone oddziały miałyby w praktyce funkcjonować.

OBAWY RODZICÓW

Swoje obawy wyrazili również rodzice dzieci z Miejskiego Przedszkola nr 3 „Promyczek” w liście do radnych. Zawarli w nim szereg pytań dotyczących m.in. tego, od kiedy planowane jest uruchomienie oddziału, jak ma wyglądać rekrutacja i które dzieci ma obejmować. Ich niepokój budzą też sprawy organizacyjno – lokalizacyjne, w tym związane z zapewnieniem maluchom bezpieczeństwa oraz dostępu do placu zabaw, a rodzicom i personelowi – parkingu. Zastanawiają się także, jak będzie wyglądać żywienie dzieci. Hałas, który zapanował wokół tego tematu, wzbudził w Nas jako RODZICACH dzieci z Miejskiego Przedszkola nr 3 „Promyczek” w Szczytnie poczucie niepewności, lęk, obawy, mnóstwo pytań pozostawionych bez odpowiedzi … - piszą rodzice. Najwięcej pretensji mają jednak do burmistrza o to, że nie konsultował z nimi swojego pomysłu i nie informował o planach adaptacji pomieszczeń w hali Wagnera. Reasumując, nikt nic nie wie … gdzie, co, jak, z kim, od kiedy, po co, dlaczego? Ale plany SĄ i zapewne chce PAN je realizować, mamy tylko nadzieję, że nie kosztem dzieci, rodziców, personelu przedszkola... - konkludują autorzy listu.

NIE CHCIAŁ PODBIJAĆ BĘBENKA

Burmistrz Mańkowski z jednej strony uspokaja, że na razie żadne wiążące decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły, bo aby tak się stało, muszą nastąpić uzgodnienia z sanepidem i strażą pożarną. Z drugiej jednak przyznaje, że nie wszyscy będą z rozstrzygnięć zadowoleni. Swój pomysł uzasadnia potrzebą zapewnienia wszystkim dzieciom miejsc w przedszkolu. Przyznaje, że rozważał różne lokalizacje i warianty dotyczące nowych oddziałów. - Było wiele spotkań z dyrektorami szkół i projektantem. Szukaliśmy miejsca, które by nam rozwiązało problem przynajmniej na okres 2 – 3 lat – tłumaczy. Po analizie z fachowcami doszedł do wniosku, że najlepszym miejscem na lokalizację oddziału będzie hala Wagnera. Wśród jej atutów wymienia to, że dojazd do niej nie odbywa się od ulicy, ale od strony dużego parkingu na tyłach obiektach. - Próbowaliśmy szukać miejsca w innych przedszkolach, robiliśmy rozeznanie, ale na tę chwilę nie ma możliwości rozwiązania tego problemu kompleksowo – przyznaje Mańkowski. Nie wyklucza, że być może w najbliższej przyszłości miasto stanie przed koniecznością budowy nowego przedszkola lub żłobka, bo, według niego, Szczytno dynamicznie się rozwija, o czym świadczy choćby boom na budownictwo mieszkaniowe. - Nie rozmawiałem na razie z rodzicami, bo nie chcę tego bębenka podbijać – tłumaczy burmistrz. Uspokaja, że nie dojdzie do sytuacji rozdzielania rodzeństw po różnych placówkach, ponieważ takich dzieci jest tylko siedmioro i one zostaną razem.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}