Dawniej, jeśli coś stawało się przed terminem, było powodem do dumy i świadczyło o oddaniu się słusznej sprawie. Dziś jest inaczej, a już szczególnie nie można pochwalać przedtermionowego witania Nowego Roku, które objawia się głośnymi hukami eksplodujących petard czy rac, drażniących nasze uszy.

Przedterminowe witanie Nowego RokuCóż, zaraz po świętach w Szczytnie pojawiły się stragany z rozmaitymi racami, petardami, wyrzutniami rakiet, a jeden ze sprzedawców, by zdobyć klientelę, swój towar zachwalał głośnym skandowaniem takiego tekstu:
Fajerwerki do wyboru, do koloru. Dla każdego coś fajnego, wybuchowego!
Jak widać na zdjęciu, niby zainteresowanie środkami pirotechnicznymi nie było duże, ale słyszane na długo przed sylwestrem huki licznych eksplozji świadczyły, że ten i ów jednak zaopatrzył się w petardy i race.
Tymczasem dobrze jest wiedzieć, że w naszym województwie obowiązuje zakaz używania wyrobów pirotechnicznych w miejscach lub obiektach publicznych. Wprowadził go wojewoda jeszcze w 2013 r.  a wyjątkiem są dni 31 grudnia i 1 stycznia oraz 13 i 14 stycznia, kiedy to sylwester i Nowy Rok przypadają wg kalendarza gregoriańskiego. Za naruszenie zakazu grozi mandat w wysokości nawet do 500 zł. Niestety, wielbiciele nielegalnych fajerwerków, czyli głównie młode pokolenie nie przejmuje się tym specjalnie, bo w razie wpadki i tak zapłacą rodzice. Dodajmy jeszcze dla jasności, że mimo zakazu można urządzać pokazy sztucznych ogni podczas okolicznościowych imprez masowych, ale po uprzednim zawiadomieniu wójta, burmistrza czy prezydenta miasta oraz komendantów policji i straży pożarnej.

WYJĄTKOWO BEZMYŚLNE STRZELANIE

W związku z tym strzelaniem i odpalaniem rac w naszym mieście warto zwrócić jeszcze uwagę na inny, a szczególnie godny potępienia proceder. Otóż przedstawiciele młodego pokolenia w sylwestra i przed nim urządzają sobie fajerwerki m. in. w sąsiedztwie... schroniska „Cztery Łapy”.  Wiadomo jak psy czy koty reagują na głośne eksplozje, ale wiedza ta widać nie dociera do wszystkich.
Panie z obsługi placówki w takich przypadkach alarmują straż miejską, ale gdy ta  nadjedzie,  by zainterweniować, amatorzy fajerwerków już zdążą się ulotnić. Stąd nasz dodatkowy apel by trzymać się z dala z fajerwerkami od schroniska.  

NOWE PRZEJŚCIE JEDNAK Z WADAMI

Nowy chodnik wiodący przez główny przejazd kolejowy w Szczytnie ucieszył wielu mieszkańców, ale... Jak głosi znana inżynierska maksyma, dobre jest wrogiem lepszego, więc można było tę pożądaną inwestycję wykonać jeszcze staranniej. O co chodzi?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Otóż nasi Czytelnicy zwrócili nam uwagę na istotny mankament. Dając pierwszy krok na pasy od strony przychodni zdrowia, gdy panuje deszczowa aura, wpada się prosto w kałużę. Przejście po prostu biegnie w poprzek lokalnego obniżenia jezdni, no i stąd bierze się owa niedogodność. Gdy zjawiliśmy się na miejscu, akurat chwycił lekki mróz, wskutek czego kałuża na zebrach zamarzła, co pokazuje zdjęcie. Dzięki temu można było przechodzić suchą stopą, ale pojawiło się dodatkowe niebezpieczeństwo – ryzyko  poślizgnięcia się, a w efekcie fiknięcia kozła, co akurat na pasach jest szczególnie niebezpieczne. Mamy jednak pocieszającą wiadomość dla korzystających z opisywanego przejścia. Ratusz obiecuje, że jak poprawi się pogoda zostanie wykonana dodatkowa asfaltowa warstwa, poprawiająca profil jezdni w tym feralnym miejscu.

SCHODKI NA SKRÓTY

Będąc w okolicy nowo wybudowanego chodnika przy przejeździe kolejowym zauważyliśmy ciekawą rzecz. Przy czym nie chodzi tu o to, że po trotuarze nie powinni poruszać się starsi wiekiem rowerzyści, a jedynie dzieci, a o pierwszoplanowy element widoczny na zdjęciu.
Stanowią go schodki, po których można zejść na przytorowy placyk. Wiadomo, nie każdemu kto ma coś do załatwienia w głębi ul. Polnej chce się zataczać luk zgodny z linią wytyczoną chodnikiem, że będzie parł na skróty, w poprzek placyku, a tu taka niespodzianka – są nawet w tym celu stopnie.

DOKĄD WIODĄ TE SCHODY?

Gdy w jednym miejscu schodki mają sens, w innych wydaje się, jakby tego brakowało.
Oto przy ul. Konopnickiej, w miejscu gdzie krzyżuje się ona z ul. Korczaka, w stronę małego jeziora znajduje się całkiem spory stok wiodący nad brzegi małego jeziora. Miejsce to jest dobrze znane milusińskim, którzy zimą, ale niestety, nie tą, która panuje nam obecnie, często urządzają sobie zjazdy saneczkowe.
Obok stoku mamy schodki okolone dodatkowo ozdobnym murkiem. Na pierwszy  rzut oka wszystko wygląda w porządku – skoro mamy skarpę, to i są stopnie, aby było łatwiej wdrapać się na górę, czy też zejść w dół.
Cóż, gdy spojrzymy na szerszy plan, całość już tak ładnie nie wygląda. Za schodkami w kierunku nadjeziornego ciągu spacerowego ścieżki biegną już tylko gruntowe i to dość strome ścieżki.
Czyli jak to jest? Najpierw zachęca się potencjalnego spacerowicza do zejścia w kierunku jeziora po kuszących schodkach, a potem radź sobie sam, uważając, aby się nie stoczyć z gruntowej ścieżki?

KOLEJNA DARMOWA PROMOCJA

Za sprawą opisywanego już przez nas zespołu discopolowego „Motive” i dziewczyny z naszego kalendarza, czyli uroczej Marty Koszałki na serwisie internetowym YouTube odbywa się kolejna promocja Szczytna, nic nie kosztująca miejskie władze.
Od dosłownie kilku dni prezentowana jest nowość – utwór „Tak bardzo chcę”, który wykonują Marcin Górzyński i Jacek Bazydło. Towarzyszy im oczywiście Marta.
Teledysk rozpoczyna się zimową panoramą Szczytna. Miasto pokazane jest z góry, z lotu ptaka i jak zwykle w tego typu  produkcjach „Motive” w bardzo malowniczy sposób.
Są też ujęcia w parku nad małym jeziorem, a także kilka scenek z Piasutna.

MUR POD KOLEJNY MURAL

Szczytno za pomocą kolejnego murala chce również wypromować pani Leokadia z ul. Kościuszki. W podwórzu posesji nr 7 ma pomieszczenie gospodarcze, które od strony placu przyległego do ul. Andersa wieńczy ślepa ściana. Pod nią do niedawna rosły zaśmiecone krzaki, w których biesiadowali miłośnicy tanich trunków. Teraz tak krzaki jak i biesiadnicy znikli, a ścianę pani Leokadia wyremontowała, niemałym jak na emerytkę, kosztem.
Zatrudniony do tej pracy fachowiec, tak się przynajmniej reklamował, nie wykonał jednak dobrej roboty. Aby ukryć niedoróbki pani Leokadia chciałaby, aby pokazany na zdjęciu mur pokryć jakimś  efektownym muralem. Za pośrednictwem „Kurka” ma nadzieję znaleźć wykonawcę.
My, nie zasypiając gruszek w popiele, skontaktowaliśmy się z radnym Arkadiuszem Dziczkiem, który zainteresował się tematem.{/akeebasubs}