Na cmentarzu parafialnym w Lipowcu panuje ścisk. Miejscowy proboszcz, ks. Andrzej Golon alarmuje, że lada moment zabraknie już na nim miejsc na nowe pochówki.
BAŁAGAN I SAMOWOLKA
Ks. Andrzej Golon proboszczem w Lipowcu jest od niespełna trzech lat. Gdy tylko objął parafię, bardzo go zaniepokoiła sytuacja cmentarza.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wiadomo, że najstarsze zachowane nagrobki pochodzą z 1947 r., wcześniej miejscowych katolików chowano w Lesinach.
NIE MA MIEJSC
Największym problemem jest jednak to, że lada moment na cmentarzu zabraknie miejsc na nowe pochówki. Kontrola sanepidu już w 2017 roku wykazała, że wolnych miejsc pochówkowych zostało tylko ... czternaście. Tymczasem tylu właśnie zmarłych pochowano w samym roku 2018 roku i tyle też odbyło się pogrzebów do końca maja tego roku.
W tej sytuacji zmarłych chowa się najczęściej w istniejących już grobach rodzinnych, co pozwala zaoszczędzić nieco miejsca. Proboszcz stara się tak gospodarować przestrzenią, by cmentarz jeszcze przed jakiś czas pełnił swoją funkcję. W przeciwnym razie zostanie zamknięty. - Gdyby zlikwidować stare nagrobki dziecięce z lat 50. i 60., można byłoby na około pięć lat przedłużyć funkcję cmentarza - uważa proboszcz. Do tego jednak trzeba by nakłonić parafian, a część z nich do likwidacji starych grobów podchodzi sceptycznie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, do 20 lat miejsce pochówku jest chronione, a opłata za nie, w przypadku Lipowca, wynosi 200 zł. Po tym czasie trzeba je na nowo wykupić, o ile rodzina ma taką wolę.
Proboszcz tłumaczy, że nie ma żadnych możliwości, by powiększyć obecny cmentarz parafialny o sąsiednie grunty. Na przeszkodzie stoją przepisy. Mówią one, że cmentarz może być zlokalizowany minimum 50 metrów od budynków mieszkalnych i magazynów żywności.
CO DALEJ?
Proboszcz sugeruje, że nowa nekropolia, jako komunalna, mogłaby powstać na starym cmentarzu ewangelickim na obrzeżach Lipowca. Podobne rozwiązania w gminie Szczytno już funkcjonują, np. w Płozach, Szymanach, Prusowym Borku czy Wawrochach.
Wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski informuje, że na razie żadne decyzje w tej sprawie nie zapadły. Zapowiada, że ewentualne działania podejmie po rozmowach z mieszkańcami i proboszczem.
