Na cmentarzu parafialnym w Lipowcu panuje ścisk. Miejscowy proboszcz, ks. Andrzej Golon alarmuje, że lada moment zabraknie już na nim miejsc na nowe pochówki.

Przepełniony cmentarz
Ks. Andrzej Golon stara się tak gospodarować przestrzenią, by miejsc na cmentarzu starczyło na dłużej, ale przychodzi mu to z coraz większym trudem

BAŁAGAN I SAMOWOLKA

Ks. Andrzej Golon proboszczem w Lipowcu jest od niespełna trzech lat. Gdy tylko objął parafię, bardzo go zaniepokoiła sytuacja cmentarza.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Zastrzeżenia wzbudził już sam jego układ. - Pomniki stawiano niegospodarnie, bez myśli o przyszłości – zauważa proboszcz. Jako przykład podaje nagminne przekraczanie wielkości nagrobków. - Maksymalnie mogą mieć wymiary 1 metr na 2 metry, powinno też być zapewnione minimum półmetrowe przejście między pomnikami. Niestety tego nie zachowano – ubolewa ksiądz. Na dodatek okazało się, że nie były prowadzone księgi cmentarne. Jak mówi proboszcz, każdy cmentarz powinien mieć plan, groby powinny być oznaczone, muszą być prowadzone trzy księgi: alfabetyczna zmarłych, według kolejności pochówku i według kwater. W Lipowcu tego nie ma. - Była tu długi czas samowolka pochówków i teraz jest bałagan – mówi. Teraz księgi są prowadzone według przepisów.

Wiadomo, że najstarsze zachowane nagrobki pochodzą z 1947 r., wcześniej miejscowych katolików chowano w Lesinach.

NIE MA MIEJSC

Największym problemem jest jednak to, że lada moment na cmentarzu zabraknie miejsc na nowe pochówki. Kontrola sanepidu już w 2017 roku wykazała, że wolnych miejsc pochówkowych zostało tylko ... czternaście. Tymczasem tylu właśnie zmarłych pochowano w samym roku 2018 roku i tyle też odbyło się pogrzebów do końca maja tego roku.

W tej sytuacji zmarłych chowa się najczęściej w istniejących już grobach rodzinnych, co pozwala zaoszczędzić nieco miejsca. Proboszcz stara się tak gospodarować przestrzenią, by cmentarz jeszcze przed jakiś czas pełnił swoją funkcję. W przeciwnym razie zostanie zamknięty. - Gdyby zlikwidować stare nagrobki dziecięce z lat 50. i 60., można byłoby na około pięć lat przedłużyć funkcję cmentarza - uważa proboszcz. Do tego jednak trzeba by nakłonić parafian, a część z nich do likwidacji starych grobów podchodzi sceptycznie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, do 20 lat miejsce pochówku jest chronione, a opłata za nie, w przypadku Lipowca, wynosi 200 zł. Po tym czasie trzeba je na nowo wykupić, o ile rodzina ma taką wolę.

Proboszcz tłumaczy, że nie ma żadnych możliwości, by powiększyć obecny cmentarz parafialny o sąsiednie grunty. Na przeszkodzie stoją przepisy. Mówią one, że cmentarz może być zlokalizowany minimum 50 metrów od budynków mieszkalnych i magazynów żywności.

CO DALEJ?

Proboszcz sugeruje, że nowa nekropolia, jako komunalna, mogłaby powstać na starym cmentarzu ewangelickim na obrzeżach Lipowca. Podobne rozwiązania w gminie Szczytno już funkcjonują, np. w Płozach, Szymanach, Prusowym Borku czy Wawrochach.

Wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski informuje, że na razie żadne decyzje w tej sprawie nie zapadły. Zapowiada, że ewentualne działania podejmie po rozmowach z mieszkańcami i proboszczem.

AK{/akeebasubs}