Takiego finału przetargu nikt się nie spodziewał. Na rozbiórkę budynku po byłej kotłowni wpłynęło aż 27 ofert. Ale nie to jest najbardziej zaskakujące. W prawdziwy szok wprawiły organizatorów zaproponowane przez potencjalnych wykonawców ceny.
Była kotłownia przy ulicy Andersa to kolejny tego typu obiekt w mieście, który został przeznaczony do rozbiórki. W jego miejscu ma pojawić się parking. Na ogłoszony przetarg wpłynęło 27 ofert z różnych rejonów Polski. Najdroższa w wysokości 450 tys. zł przekraczała o 70 tys. zł kwotę, którą miasto zarezerwowało na ten cel w swoim budżecie.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Na szczęście pozostałe były już znacznie niższe, w granicach od 70 do 100 tys. zł. W prawdziwą konsternację organizatorów przetargu wprawiły jednak najkorzystniejsze propozycje. Dwóch przedsiębiorców zadeklarowało wykonanie zadania za 1 zł. Znalazł się i taki, który zaoferował swoje usługi za 1 grosz, ale wszystkich przebił inny, proponując miastu, że ... to on zapłaci za wykonaną robotę 4,5 tys. zł.
Czym tłumaczyć tak korzystne dla miasta oferty? Otóż w warunkach przetargu zapisano, że cały materiał pochodzący z rozbiórki kotłowni i jej wyposażenie zachowa dla siebie wykonawca robót.
- Są to cegły, kotły, rusztowania i metalowy komin – wylicza dyrektor ZGK Andrzej Pleskot. Łącznie do odzyskania jest 80-90 ton stali. Mimo to miasto szacowało, że do zadania będzie musiało dołożyć 380 tys. zł.
- Coś jest nie tak, bo mamy straszny rozrzut. W związku z tym analizujemy oferty – mówi dyrektor Pleskot, dodając, że nigdy wcześniej nie spotkał się z podobną sytuacją. Zapowiada, że firmy, które według niego zaproponowały rażąco niskie ceny, zostaną poproszone o dodatkowe wyjaśnienia.
(o)
{/akeebasubs}
