Gminę Świętajno czeka kolejny wydatek na modernizacje komunalnego obiektu. Tym razem dotyczy to dachu Szkoły Podstawowej w Spychowie. Cząstkowe naprawy prowadzone na nim od lat przynoszą efekt tylko na chwilę. Planowana inwestycja, która ma rozwiązać problem napotyka jednak na przeszkody.

Przez dziurawy dach woda zalewa szkolne sale
Mimo prowadzonych co jakiś czas napraw, przez dach na szkole w Spychowie wciąż przecieka woda. - Czy gmina może tam wysłać ekipę? – wnioskował do wójt Kołakowskiej podczas ostatniej sesji radny Marek Cichy

Zrujnowany budynek przy ul. Mickiewicza 1 w Świętajnie to nie jedyny obiekt, który przyprawia o ból głowy władze samorządowe. Coraz częściej ekipy remontowe muszą podejmować działania w starej części budynku Szkoły Podstawowej w Spychowie. Chodzi o przeciekający dach, czego efekty widać na ścianach sal lekcyjnych. Temat nie jest nowy, bo zadanie modernizacji dachu wpisane już było do planowanych działań inwestycyjnych, a efektów nie widać. Niepokoi to radnych. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}- Na to zadanie było zapisane w ubiegłym roku 535 tys. zł, a wykonanie wyniosło 0 zł. W tegorocznym budżecie mamy na to 300 tys. zł. Rok minął, a dziury w dachu nadal są – alarmował podczas obrad Rady Gminy radny Adam Mierzejewski. Okazuje się, że gmina ma potężne problemy z realizacją tej inwestycji. Najpierw przez długi czas musiała szukać chętnego do wykonania dokumentacji projektowej. - Nie chcą angażować się w tego typu zadania, bo budynek podlega pod konserwatora. A ten narzuca liczne warunki, które trzeba spełnić – tłumaczy wicewójt Maciej Templin. W końcu projektanta udało się znaleźć, ale chociaż ten sporządził już dokumentację, na przystąpienie do robót w najbliższym czasie wcale się nie zanosi. Kolejną przeszkodą jest bowiem brak dofinansowania. - Złożyliśmy wniosek do konkursu ministerstwa edukacji narodowej, ale ten przewidziany jest na wsparcie rozpoczętych już inwestycji. Dlatego nasz wniosek może być odrzucony z przyczyn formalnych - przyznaje wójt i zapowiada, że w tej sytuacji gmina będzie szukać gdzie indziej dofinansowania.

TAK DALEJ BYĆ NIE MOŻE

Wójt nie ukrywa, że dotychczasowe roboty na dachu nie przynoszą spodziewanych efektów. - Co roku były tam robione drobne naprawy przez różne nasze miejscowe firmy. Polegały a to na wymianie łat, a to dachówek, a to na czyszczeniu rynien. Wydawało się, że jak już to zrobimy to będzie dobrze. Okazało się, że nie było dobrze. Nie może ten budynek dalej niszczeć, dach jest podstawą. Już czas, żeby się z tym zmierzyć – deklaruje wójt, ale warunkuje to pozyskaniem środków z zewnątrz. Tymczasem woda nadal przecieka do szkolnych sal. Zwraca na to uwagę radny Marek Cichy. - Czy gmina może tam wysłać ekipę, żeby poprawić dachówki, żeby nie ciekło – zwracał się do wójt Kołakowskiej podczas niedawne sesji Rady Gminy. Ta najwyraźniej była tym zaskoczona. – Jesteśmy po spotkaniu z dyrektorami szkół i pani Bakuła nic nam nie mówiła na ten temat, że coś zacieka. Skoro tak, to my się dopytamy – odpowiadała wójt. Radny Mierzejewski zauważał natomiast, że dachówki na szkole wciąż się przesuwają i powstają nowe dziury. - Zanim woda wleci do sal lekcyjnych, czy biblioteki, to musi przelecieć przez cały strych. To trochę trwa, natomiast ubytki widać – informował radny.

(o){/akeebasubs}