Robert Dąbkowski z Nowego Dworu protestuje przeciw wycince dwóch brzóz i klonu rosnących przy wiejskiej kapliczce. W miniony poniedziałek, kiedy na miejscu zjawiła się gminna ekipa z piłami, w akcie desperacji przykuł się do jednego z drzew łańcuchem. Wójt na razie wstrzymał wycinkę.

Przykuł się łańcuchem do drzewa
Robert Dąbkowski: - Będę protestował do skutku

Sprawa drzew rosnących przy drodze gminnej w pobliżu kapliczki w Nowym Dworze najwyraźniej dzieli mieszkańców wsi. Jedni są za, inni – przeciw. Do Urzędu Gminy w Jedwabnie wpłynął jakiś czas temu wniosek sołectwa o wycinkę dwóch brzóz oraz klonu. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - W tej sytuacji wystąpiliśmy o zgodę na to do starostwa i uzyskaliśmy ją – informuje wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. W miniony poniedziałek na miejscu zjawili się pracownicy referatu technicznego z piłami, aby usunąć drzewa. To spotkało się ze zdecydowanym protestem jednego z mieszkańców, Roberta Dąbkowskiego. Mężczyzna w akcie desperacji przykuł się łańcuchem do drzewa, chcąc uniemożliwić wycinkę. - Te drzewa są zdrowe i nikomu nie przeszkadzają, nie stanowią też żadnego zagrożenia – tłumaczy swój spontaniczny protest mężczyzna. Jego akcja na razie odniosła pożądany skutek. W wyniku interwencji wójta Ambroziaka, pracownicy odstąpili od wycinki. Jednak pan Robert zapowiada, że jeśli wrócą, ponownie przykuje się do drzewa. - Będę protestował do skutku – deklaruje.

Wójt jest zdziwiony sytuacją. - Wydawało się, że wszyscy mieszkańcy są za wycinką, tak przynajmniej wynikało z wniosku sołectwa. Teraz okazuje się, że wcale tak nie jest – mówi. Dodaje, że gmina na razie nie podejmie żadnych działań w tej sprawie. - Mieszkańcy muszą najpierw dojść między sobą do porozumienia – uważa Ambroziak.

(ew){/akeebasubs}