Burmistrz Pasymia czyni starania, aby w mieście powstała specjalna strefa ekonomiczna. Na razie droga do tego jeszcze daleka, bo do spełnienia jest wiele wymogów i procedur.
Powstanie specjalnej strefy ekonomicznej byłoby szansą dla wielu mieszkańców Pasymia i okolic na znalezienie zatrudnienia i ożywiłoby gospodarczo będącą w trudnej sytuacji finansowej gminę. Dlatego burmistrz Bernard Mius od kilku miesięcy czyni starania mające na celu jej utworzenie. - Prowadzone są rozmowy z inwestorami i kierownictwem strefy – zdradza burmistrz, zastrzegając jednak, że do spełnienia jest cała gama procedur. Główny wymóg to uzbrojenie terenów, na których miałyby powstać zakłady oraz wydzielenie działek, a to z kolei wiąże się z kosztami. Samych gruntów, na których można prowadzić inwestycje, w Pasymiu nie brakuje.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Mamy ponad 50 hektarów różnego rodzaju terenów. Kryz ys powoduje jednak, że brakuje na nie kupców i panuje zastój – przyznaje Mius. Na razie nie wskazuje, gdzie konkretnie miałaby powstać strefa.
- Dobrze by było, gdybyśmy tę sprawę zamknęli w tym roku, bo są różne zdania na temat funkcjonowania stref – dodaje. Przypomina, że coraz głośniej mówi się o tym, że mają one działać jeszcze tylko przez kilka lat.
Przedstawiciele Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej o planach związanych z Pasymiem na razie wypowiadają się dość enigmatycznie. Jak informuje Marcin Kuchciński, dyrektor Departamentu Pozyskiwania Inwestorów, obecnie trwa zbieranie wniosków od samorządów dotyczących rozszerzenia granic strefy.
- Termin powstania Podstrefy Pasym będzie możliwy do orkeślenia po weryfikacji, ewentualnym uzupełnieniu przedmiotowych wniosków i przesłaniu ich do ministerstwa gospodarki – tłumaczy, nie podając żadnych, nawet przybliżonych dat.
(ew)
{/akeebasubs}
