Ptaki - sprzymierzeńcy naszych ogrodów

Ptaki towarzyszą nam na działce przez cały rok. Oczywiście najwięcej gatunków możemy zaobserwować wiosną i latem, najmniej zimą. Zimą jednak, gdy na drzewach i krzakach nie ma liści łatwiej je zauważyć i rozpoznać. Poszukiwanie pokarmu o tej porze roku dla tych istot jest niezwykle trudne. Dobrze to rozumie dość liczna grupa działkowców, umieszczając na swoich działkach karmniki i systematycznie wykładając tam odpowiednią karmę.

W moim rodzinnym ogrodzie działkowym systematycznie dokarmia kilka osób. Jedną z nich jest pani Walentyna Trzcińska, która użytkuje działkę od 1988 roku. Ponieważ panią Walentynę spotykam niemal codziennie na terenie ogrodu, byłem ciekaw powodów takiej postawy oraz rodzaju wykładanej karmy. - Po prostu ptaki są piękne – odpowiada pani Walentyna, dodając, że w ostatnich latach daje się zauważyć znaczny spadek liczebności wielu gatunków, będący głównie skutkiem ubocznym działalności człowieka. Poprzez dokarmianie – zdaniem pani Walentyny - można przyczynić się do zwiększenia populacji gatunków ptaków występujących w okolicach Szczytna. Podkreśla ponadto, że to przecież żywe istoty i także potrzebują pomocy w okresach trudnych. A takim czasem jest właśnie zima. Ptaki to również naturalny sprzymierzeniec działkowców w walce ze szkodnikami. Pani Walentyna podkreśla, że przeobrażenia w rolnictwie spowodowały duże trudności dla wielu gatunków ptaków w znalezieniu właściwego dla nich pokarmu i miejsca schronienia. Ponadto niektóre, jak dzwońce w okresie zimy mogły korzystać z resztek pokarmu wysypywanego na podwórka dla ptactwa domowego licznie hodowanego w gospodarstwach rolników. Obecnie hodowla drobiu odbywa się niemal wyłącznie w dużych zamkniętych fermach, gdzie pokarm wykłada się tylko wewnątrz budynków. Podobna uwaga odnosi sie do trznadli, które w odległych czasach chętnie zimowały w gospodarstwach rolnych, gdzie nie brakowało resztek pokarmu rozrzuconego przy karmieniu zwierząt domowych. Ptaki te wyjadały także ziarna owsa z końskich odchodów. Pani Walentyna na swojej działce posiada karmnik, do którego codziennie wykłada karmę zakupioną w sklepach zoologicznych, ale także nasiona żyta, pszenicy oraz owoce, bo niektóre ptaki chętnie żywią się nimi.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Pasja fotografowania

Fascynacja życiem ptaków, ich obserwacja, dokarmianie, przerodziła się u pani Walentyny w inną pasję jaką jest fotografowanie. Nie dziwi dlatego, że nieodzownym atrybutem każdej jej wizyty w ogrodzie stał się aparat fotograficzny. Dzięki temu w swojej kolekcji posiada już bardzo duży zbiór zdjęć różnorodnych gatunków występujących na naszych działkach, zarówno zimą jak i w innych porach roku. Ostatnim zaobserwowanym ptakiem, który wywarł na pani Walentynie duże wrażenie był grubodziób. Charakteryzuje się on krępą budową ciała, jest nieco większy od wróbla, z dużą głową i charakterystycznym, masywnie zbudowanym dziobem. Zimą jego szata robi się jaśniejsza o ubarwieniu żółto-perłowym, zaś latem stalowoczerwonym. Grubodziobowi gruby dziób bynajmiej nie służy do ozdoby, lecz do rozłupywania nasion i to nasion tak grubych, twardych, że innym ptakom nawet nie przyszłoby do głowy. Grubodziób na Mazurach występuje bardzo rzadko, dlatego uważam, że moja rozmówczyni należy do nielicznej grupy osób, którym udało się zaobserwować te ptaki na naszym terenie. Swego czasu te właśnie ptaki wzbudziły zainteresowanie u mojego kolegi redakcyjnego Marka Plitta, który obserwując je wykonał zdjęcie i zamieścił w jednym z numerów „Kurka Mazurskiego”. Pani Walentyna, będąca gorliwą zwolenniczką dokarmiania ptaków, zwróciła uwagę na jeszcze jednego sprzymierzeńca działkowców w walce ze szkodnikami – na jeże. Jej zdaniem naturalnym pokarmem tych zwierzątek są między innymi ślimaki należące przecież do groźnych szkodników naszych działek. Tak więc ich obecność na działce jest bardzo pożądana i powinniśmy zadbać, aby nic złego im się nie stało.

Czym jest działka

dla pani Walentyny

- Działkę uprawiali moi rodzice od chwili zamieszkania w Szczytnie – wspomina pani Walentyna. - Dlatego w dzieciństwie wraz z rodzicami i ja tam przebywałam. Po śmierci ojca w sposób naturalny przejęłam ją i użytkuję do chwili obecnej. Działka dla mnie to doskonałe miejsce bezpośredniego kontaktu z przyrodą. Podkreśla, że to tam ma okazję odpocząć, obserwować i podpatrywać m.in. zachowanie ptaków, ich zwyczaje komunikowania się oraz utrwalać to wszystko na fotografii. - Bezpośrednie obcowanie z przyrodą wpływa też pozytywnie na mój nastrój. Nawet wtedy, gdy nie mam ochoty wyjść na spacer, to potrzeba dokarmiania jest impulsem do wyjścia z domu i odwiedzin działki. Dodaje też, że dzięki działce ma świeżą „zieleninę”. Kończąc rozważania na temat dokarmiania ptaków pani Walentyna apeluje do wszystkich tych, którym leży na sercu dobro tych istot żywych, by aktywnie włączyli się do takich działań wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Ponadto podkreśla, że rozpoczynając dokarmianie ptaków, zawieramy z nimi niepisaną umowę. Dlatego w karmniku nigdy nie powinno zabraknać pożywienia. Dokarmianie powinniśmy zacząć na początku listopada i prowadzić bez przerwy do końca marca. Ptaki owadożerne np. sikory możemy zacząć dokarmiać wcześniej, już na początku października i zakończyć dopiero w połowie kwietnia. Bardziej szczegółowo o ptasiej stołówce i nie tylko wypowiem się w następnym artykule.

Stanisław Stefanowicz

POLECAM

Zupa cebulowa

5 obranych cebul średniej wielkości pokroić w półtalarki, włożyć do rondla z rozgrzanym olejem, zeszklić do miękkości. Dodać szklankę białego wytrawnego wina, kilka ziarenek czarnego pieprzu, ziela angielskiego, 2-3 liście laurowe i dokładnie wymieszać. Następnie powoli wsypać 1,5 łyżki mąki stale mieszając a na końcu wlać 1 litr bulionu, wymieszać, uzupełnić solą do smaku i podgrzewać około 5 minut. Zupę gorącą podawać z grzankami.

{/akeebasubs}