Zdecydowanie rzadziej niż jeszcze kilka tygodni temu mieszkańcy Szczytna decydują się na odwiedzenie swoich bliskich na cmentarzu.

Pustki na cmentarzu
Obroty sprzedawców na cmentarzu zmalały dwu-, a nawet trzykrotnie. Handlowcy zapewniają, że ceny za towar nie poszły w górę

- Jest ich teraz dwa, a nawet trzy razy mniej niż wcześniej – słyszymy od sprzedawców. W takich też proporcjach zmniejszył się ich utarg. - Sytuacja jest na granicy opłacalności. Jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie zamknąć interes – słyszymy od właściciela jednego z nielicznych już kramów oferujących wkłady i znicze.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Liczy, że może przychylnym okiem na prowadzących tę działalność spojrzy burmistrz i umorzy albo przynajmniej obniży czynsz za najbliższe miesiące.

Wśród klientów dominują przede wszystkim starsi ludzie, młodzi pojawiają się tu rzadko. Nieco większy ruch jest w niedziele, w dni powszednie tylko wtedy, gdy przypadają popularne imieniny, np. ostatnio Józefa.

Niska frekwencja, co wydaje się oczywiste, spowodowana jest powszechnymi apelami o unikanie spacerów i pozostawanie w domach, kierowanymi szczególnie do ludzi starszych. Na cmentarzu, jak zapewniają sprzedawcy, ryzyka zarażenia koronawirusem nie ma. - Ludzie przychodzą pojedynczo, nikt nie dotyka towaru, bo każdemu ja podaję – mówi właściciel kramu. - Zdecydowanie większe zagrożenie jest w sklepach, gdzie ludzie dotykają towar, czy grzebią w bułkach – dodaje.

Od sprzedawców słyszymy zapewnienia, że w odróżnieniu od niektórych produktów w sklepach spożywczych, np. mięsa, czy nabiału, tu ceny nie idą w górę.

(o){/akeebasubs}