Władze Szczytna mają już opracowaną strukturę szkół po reformie. Została ona zaakceptowana przez kuratora, ale wciąż budzi szereg wątpliwości wśród nauczycieli i rodziców.
WZOROWA STRUKTURA
Jak już pisaliśmy, opracowana przez miasto struktura szkół po reformie oświaty przewiduje, że obecne SP nr 3 i SP nr 6 będą funkcjonować od września w dwóch lokalizacjach. Pierwsza z nich zostanie połączona z Gimnazjum nr 1, a druga – Gimnazjum nr 2. Obecni szóstoklasiści z obu podstawówek po wakacjach pójdą do klas VII, ale już w budynkach gimnazjalnych. Z kolei SP z OI nr 2 powiększy swój obwód o teren śródmieścia. W ten sposób zamiast pięciu szkół prowadzonych przez miasto, po reformie zostaną trzy, zachowując swoje dotychczasowe nazwy.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WIADOMOŚCI DOBRE I ZŁE
Dobrą wiadomością dla uczniów jest to, że najprawdopodobniej uda się zachować jednozmianowy system nauki. To oznacza, że dzieci nie będą zaczynać lekcji np. o godzinie 11.00, ale rano. Spać spokojnie mogą też pracownicy administracji. Przez najbliższe 2,5 roku żaden z nich nie straci pracy. – Nie zależało to od nas, ale sprawy poukładały się tak, że część tych osób odejdzie w najbliższym czasie na emerytury – mówi Dobroński.
Mniej powodów do zadowolenia mają nauczyciele połączonych szkół. W niektórych przypadkach będą musieli w czasie przerw przechodzić z jednego do drugiego budynku. Z wyliczeń dokonanych przez urząd wynika, że pokonanie dystansu z SP 6 do Gimnazjum nr 2 zajmuje ok. 6 minut, a SP 3 do Gimnazjum nr 1 – 8-9 minut. – Nauczyciele są tym przerażeni – mówi radna Kosakowska, pedagog w „szóstce”. Naczelnik Dobroński nie wyklucza, że w tej sytuacji dyrektorzy podejmą decyzje o przedłużeniu przerw.
Z kolei radna Wanda Napiwodzka, także nauczycielka w SP 6, ma wątpliwości związane z kwestiami wychowawczymi. Jej zdaniem złym rozwiązaniem jest to, że wychowawcy klas będą krążyć pomiędzy dwoma budynkami. – Oni powinni być tam, gdzie przez 5-6 godzin przebywają ich wychowankowie – uważa radna. – W przeciwnym razie dojdzie do sytuacji, że problemy wychowawcze raz będzie rozwiązywała pani od geografii, raz od biologii, a nie wychowawca – dodaje.
(ew){/akeebasubs}
