Szczycieńscy samorządowcy najwyraźniej słabo wierzą

w swoje możliwości. Zamiast sami szukać rozwiązań problemów mieszkańców, usiłują wyręczać się mediami. Taki wniosek płynie

z ostatniej sesji Rady Miejskiej, kiedy przewodnicząca Beata Boczar dawała wskazówki lokalnej prasie, by ta zajęła się przywróceniem punktu obsługi klienta Energi.

Rada miejskiej niemocy

NIECH MEDIA ZAŁATWIĄ

Punktem wyjścia do wystąpienia przewodniczącej Rady Miejskiej była interpelacja zgłoszona przez radną Zofię Żarnoch. Dotyczyła ona likwidacji punktu obsługi klienta Energi w Szczytnie, co powoduje liczne utrudnienia dla mieszkańców. Nie mają oni gdzie zgłaszać swoich uwag związanych z błędnymi naliczeniami w fakturach za energię elektryczną. Radna, chcąc interweniować w tej sprawie, napisała do siedziby firmy w Gdańsku, jednak po pewnym czasie otrzymała odpowiedź, że … szukana przez nią firma nie istnieje.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Proszę o wystąpienie z pismem o przywrócenie punktu obsługi klienta w zakładzie energetycznym – apelowała do władz miasta Żarnoch. Wątek ten podchwyciła przewodnicząca Boczar, ale propozycję koleżanki przyjęła sceptycznie.

- Nie wiem, czy my coś wskóramy. Myślę, że media powinny ruszyć tę sprawę, bo my nie mamy wpływu na działanie Energi – dawała wyraz niemocy rady jej przewodnicząca. Ta niechęć do podjęcia przez samorząd jakiejkolwiek interwencji może dziwić, zwłaszcza że jego członkowie jeszcze niedawno nie zgodzili się na obniżkę diet. Wielu z nich argumentowało to swoim dużym zaangażowaniem w sprawy mieszkańców.

NIE WSZĘDZIE NIEMOC

Czy rzeczywiście samorząd nie ma możliwości najmniejszej choćby reakcji na zastrzeżenia dotyczące funkcjonowania różnego rodzaju firm? Okazuje się, że nie. Rok temu, kiedy do władz gminy Świętajno dotarły sygnały o ewentualnej likwidacji urzędów pocztowych w Świętajnie i Spychowie, wójt Janusz Pabich wystąpił z pismem do dyrekcji Poczty Polskiej z prośbą o wyjaśnienia. W podobnej sprawie interweniował także wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski. I choć nie do końca udało się rozwiązać problem, to jednak przynajmniej podjął starania, spotkał się nawet z szefostwem poczty.

- Od razu w takich przypadkach interweniujemy – mówi wójt. Dodaje, że wiele uwag mieszkańców w ostatnim czasie dotyczy zarośniętych rowów melioracyjnych. Również i w tych przypadkach gminny samorząd, zamiast wyręczać się prasą, podejmuje działania na własną rękę, zwracając się do zarządu melioracji, by ten pomógł rolnikom. Może więc warto, by rządzący Szczytnem, w tym także wybierani przez mieszkańców radni, wzięli czasem przykład z innych, nie czekając, aż zrobią to za nich media.

(ew)

{/akeebasubs}