Rafał Kot po raz trzeci z rzędu zwyciężył w „Biegu 7 Szczytów”, ultramaratonie rozgrywanym na dystansie 240 km w ramach VIII Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich.

Rafał Kot po raz trzeci najlepszy w
Rafał Kot ze swoim supportem, który jak zwykle stanął na wysokości zadania

Start i metę biegu liczącego 240 km zlokalizowano w Lądku Zdroju. Przystąpiło do niego 235 biegaczy, z czego do mety dotarło zaledwie 87. Na przeszkodzie stanęła pogoda – rzęsiste ulewy i liczne kałuże błota. Ze względu na pandemię koronawirusa organizatorzy wprowadzili szereg rozwiązań, aby bezpiecznie przeprowadzić zawody. Zdecydowano się na obowiązkowe maseczki w strefie zawodów, a także kompletnie zmieniono organizację bufetów. Przed wbiegnięciem na punkt każdy zawodnik zobowiązany był do zdezynfekowania dłoni, a w strefie bufetu miał obowiązek zakrywania ust i nosa. W porównaniu do roku ubiegłego trasa była trudniejsza, bo wypadły z niej dwa asfaltowe odcinki. Z kolei start był interwałowy, a zawodnicy wybiegali co 10 sekund. Jako pierwszy na trasę wiodącą przez Góry Stołowe i Kotlinę Kłodzką ruszył ubiegłoroczny zwycięzca – Rafał Kot. Nie było łatwo.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Największy problem miałem z żołądkiem – relacjonuje zawodnik ze Szczytna. - Nie wszystko mogłem jeść, przez co stopniowo traciłem energię, aż ogarnęło mnie takie znużenie, zniechęcenie i senność, że musiałem po raz pierwszy na jakimś biegu zrobić sobie dwie krótkie drzemki. Support też stanął na wysokości zadania i załatwili mi na którymś punkcie żywieniowym vege burgera i vege hot doga oraz mocną kawę z Orlenu. Od razu pomogło.

Trasa wiodła przez Góry Stołowe i Kotlinę Kłodzką

Ostatecznie z czasem 32:18:56 zameldował się na mecie, jako pierwszy, zwyciężając już po raz trzeci w tych ekstremalnych zawodach i odbierając nagrodę w wysokości 2 500 zł. Do pobitego w ubiegłym roku rekordu trasy zabrakło ponad 4 godzin, ale jak tłumaczy zawodnik, warunki atmosferyczne nie pozwoliły na szybszy bieg. To jednak nie osłabia satysfakcji z kolejnego zwycięstwa. Rafał Kot podkreśla przy tym dużą rolę supportu. - Ten wynik to w ogromnej mierze ich zasługa. W tym roku na punktach pomagali mi - ponownie Rafał Wilczek - szef KB Jurund Szczytno oraz debiutujący w tej roli Marcin Jaźwiecki - szef mojego teamu Muay Running Team.

(p)

WYNIKI

 1. KOT Rafał MUAY RUNNING TEAM SZCZYTNO 32:18:56.10

2. ŚLASKI Radosław TEAM BIEGOWY STRZYŻÓW STRZYŻÓW 34:04:21.60

3. FALANDYSZ Damian WPRUNNING PRUSZKÓW PRUSZKÓW 34:42:39.60

4. KOZAK Robert RONAL POLSKA RUN WAŁBRZYCH 35:28:50.80

5. WICHŁACZ Paweł KB MANIAC POZNAŃ SZRENIAWA 35:36:59.65{/akeebasubs}