Na terenie gminy Pasym od kilku lat organizowane są testy rajdowe. To nie podoba się części mieszkańców, którzy mają już dość powodowanego przez samochody hałasu oraz zablokowanych na czas ich przejazdu dróg.

Rajdowe utrapienie
Zdaniem radnej Hanny Gryczki testy rajdowe mają więcej minusów niż plusów. Z kolei wicestarosta Marcin Nowociński dostrzega kilka pozytywów

HAŁAS I BLOKADA

Testy rajdowe na terenie gminy Pasym organizuje już od kilku lat jedna z firm. Przejazdy samochodów odbywają się po gminnych i powiatowych drogach szutrowych, co budzi sprzeciw części mieszkańców. Głosy protestu płyną zwłaszcza z Elganowa. - Byłam tam niedawno na zebraniu, podczas którego część osób była przeciwna tym rajdom – relacjonuje pasymska radna Hanna Gryczka.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Miejscowym najbardziej nie podoba się to, że na czas przejazdu samochodów drogi są zablokowane. - Ludzie nie mogą dojechać do swoich pól czy działek – twierdzi radna. Kolejną bolączką jest powodowany przez rajdowe maszyny hałas, który daje się słyszeć nawet w sąsiednich miejscowościach. - Mieszkam w Leleszkach, ale słyszę to wycie bardzo dobrze. Przecież tak się nie da żyć – irytuje się Gryczka. Niezadowolenie budzi również to, że nie zawsze po przeprowadzonych testach drogi są doprowadzane przez organizatorów do właściwego stanu. Według radnej, najgorsza sytuacja panuje latem, kiedy przejazdy odbywają się najczęściej. Po raz ostatni rajdowcy pojawili się na terenie gminy w listopadzie, w okresie zimowym trwa przerwa. Mieszkańcy pisali w tej sprawie pisma i do władz Pasymia, i do powiatu. Na razie jednak żadne decyzje dotyczące przyszłości testów nie zapadły.

KONTROWERSYJNY TEMAT

- Ten temat budzi kontrowersje. Jest tylu samo przeciwników organizacji testów, jak i zwolenników – mówi pochodzący z Pasymia wicestarosta Marcin Nowociński. Informuje, że starostwo wydało zgodę firmie na organizację przejazdów w porozumieniu z pasymskim samorządem. Na razie obowiązuje ona do marca i nie wiadomo, czy zostanie przedłużona. Wicestarosta zauważa, że testy dają zatrudnienie miejscowym i podkreśla, że powinny przynosić korzyści lokalnej społeczności. - Musi też po nich pozostać czynnik dodany w postaci lepszych dróg – uważa Nowociński. Zapowiada, że z organizatorami będą prowadzone negocjacje zmierzające do poprawy stanu nawierzchni. Być może firma zostanie też zobligowana do koszenia poboczy w okresie letnim. - To tematy do rozmowy. Możemy spotkać się z mieszkańcami i organizatorami testów, by wypracować jakieś stanowisko – proponuje wicestarosta.

(ew){/akeebasubs}