Państwo Apolonia i Władysław Szmigielowie z Białego Gruntu w Boże Narodzenie świętować będą jubileusz 61-lecia pożycia małżeńskiego. Mimo tak długiego stażu, niejedna młoda para mogłaby im pozazdrościć wzajemnego przywiązania i czułości, z jaką się do siebie odnoszą.
MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA
Pani Apolonia od wczesnych lat młodości mieszkała w Białym Gruncie, a pan Władysław w nieodległym Jerominie. Oboje poznali się, będąc jeszcze nastolatkami. Zakochali się w sobie podczas zabaw, które dawniej odbywały się niemal w każdej wsi. - Tylko spojrzałem na nią i od razu mi się spodobała – wspomina, uśmiechając się do żony, pan Władysław. Pani Apolonia przyznaje, że było to wzajemne zauroczenie, które przerodziło się w miłość i trwa do dziś. Pobrali się mając po 20 lat. Od tamtej pory zawsze trzymają się i wzajemnie wspierają. Przyznają jednak, że przez tyle lat wspólnego życia zdarzały się też trudne momenty. - Dom kościołem nie jest - podsumowuje pan Władysław, a jego żona żartuje, że nawet gdyby go wypędziła, to i tak by wrócił, bo blisko mieszkała jego rodzina.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
DZIĘKUJEMY BOGU ZA PRZEŻYTE LATA
Jubilaci doczekali się sześciu córek i trzech synów. Mają 10 wnuczków i 5 prawnuków. Porównując czasy swojej młodości do teraźniejszości uważają, że obecnie ludziom żyje się zdecydowanie lepiej.
- Jeśli ktoś jest pracowity, może odnieść sukces – mówią. Oni sami prowadzili gospodarstwo rolne i przyznają, że źle nie mieli.
Pani Apolonia na co dzień pomaga córce przy obejściu, doglądając drobiu. Z kolei pan Władysław lubi wychodzić do lasu na grzyby.
Mimo sędziwego wieku czują się duchem bardzo młodzi. - Dziękujemy Bogu, że pozwolił nam szczęśliwie wspólnie przeżyć tyle lat – mówią małżonkowie.
AK
{/akeebasubs}
