Już około dziewięciu miesięcy żyjemy w świecie ogarniętym pandemią. Czy można się do tego przyzwyczaić? Chyba nie, ale można, a nawet trzeba przystosować się. Cokolwiek otacza nas obecnie i będzie otaczało w przyszłości, wciąż mamy do czynienia z trzema stałymi atrybutami, które powinny zapewnić nam przetrwanie. Są to maseczki, odpowiedni dystans oraz rękawiczki.

Dzisiaj postrzegamy je jako symbole zarazy, a przecież przez stulecia były to przedmioty i pojęcia zupełnie niezwiązane z chorobami. No, może poza maseczkami w szpitalnym wydaniu chirurgicznym. W moich dwóch felietonach kwietniowych opisałem różnorodność wszelakich masek na przestrzeni wieków, a także przypomniałem historyczne, wielorakie znaczenie pojęcia dystans. Dzisiaj zatem pora na przypomnienie do czego jeszcze, poza osłoną przed wirusem, mogą służyć rękawiczki.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Tym razem zainspirowała mnie niedawna wizyta w banku przy placu Juranda. Usiadłem naprzeciwko nienagannie ubranego pracownika, pana Mariusza. Tenże podał mi plik pieniędzy dłonią w ciemnej, obcisłej, połyskliwej i niezwykle eleganckiej rękawiczce. Wydało mi się, że odwiedziłem bank USB w Zurichu. Największy bank Szwajcarii. Aż mi zrobiło się trochę głupio, że nie wziąłem z sobą melonika oraz laseczki ze srebrną główką. No, ale ta krótka chwila przypomniała mi, jakże ważną rolę, w modzie męskiej i żeńskiej, odgrywał przez stulecia ów niewielki dodatek do stroju. Rękawiczki noszono już w starożytnej Persji, a także w Egipcie. W Europie pierwsze osłony na ręce zastosowali bokserzy antycznej Grecji. Zawodnicy, przed walką, owijali sobie dłonie i przedramiona rzemieniami ze skóry. Taką niby rękawicę nazywano himantes. Nie była ona specjalnie wygodna, toteż około IV wieku p.n.e. udoskonalono ową osłonę bojową i wymyślono prymitywną, bo prymitywną, ale jednak rękawicę. Skórzaną z elementami z wełny. Czyli oxeis himantes. Nieco później, w starożytnym Rzymie wyższe sfery zakładały jedwabne rękawiczki do posiłków. Mniej więcej od VII wieku rękawice stają się modne na ówczesnych, europejskich dworach, a od początku drugiego tysiąclecia ten element stroju zaistniał na naszych terenach, jako stała część toalety rządzących. Rękawiczki stały się wręcz symbolem władzy. W XI wieku powszechnie znaną była stała rywalizacja Bolesława Chrobrego i Świętego Wojciecha (mniej więcej rówieśnicy) w zakładaniu coraz to nowszych i elegantszych modeli rękawiczek. Były one robione na drutach. Jak też dalej rozwijała się dworska moda na noszenie rękawiczek? Przenieśmy się o 500 lat do przodu. Anegdotycznie maniakalnym miłośnikiem rękawiczek był Henryk III Walezy. Król Polski w roku 1573-74, później król Francji. Prywatnie pięknotek o biseksualnych skłonnościach. Za dnia nosił on zawsze dwie pary rękawiczek. Pod spód cienkie, satynowe, silnie perfumowane, na wierzch skórzane, obficie zdobione klejnotami. Do snu zakładał rękawiczki kosmetyczne, nasycone smalcem i parafiną. Tych dziennych, zewnętrznych miał Henryk Walezy około setki. Z najrozmaitszych skór. W tym także ze skóry psiej, co ponoć zapobiega świerzbowi. Dworzanie, oczywiście, w miarę możliwości, naśladowali swojego pana. Kilkadziesiąt lat później królowa Francji, żona Ludwika XIII, Anna Austriaczka, pobiła kolekcjonerski rekord Henryka Walezego odnośnie ilości posiadanych rękawiczek. Ponoć miała ich około 350 par. Głównie z mięciutkiej koziej giemzy, która to skóra była wówczas szczytem ekskluzywności. Anna Austriaczka uchodziła za niezwykłą piękność. Wielbiciele prozy Aleksandra Dumas mogą o niej poczytać w powieści „Trzej Muszkieterowie”. Dodam, że słynny Król Słońce, czyli Ludwik XIV był jej synem.

Tyle anegdotek historycznych. A co można opowiedzieć o współczesności? Bardzo, bardzo wiele, ale ograniczę się do ciekawostek. Najpierw o tym, co mogą mieć wspólnego rękawice i seks. Przypomnę film „Gilda” z Ritą Hayworth, nakręcony w roku 1946 i uważany za jedno z hollywoodzkich dzieł wszech czasów. W tym filmie Gilda - kobieta wamp, śpiewając piosenkę „Winna była Mamy”, zdejmuje powoli swoje długie, eleganckie rękawiczki w sposób tak seksowny, że tradycyjny, dzisiejszy striptiz, w porównaniu z jej erotycznym kunsztem, to prymitywna rozbieranka. Kilka lat później (1953) Marilyn Monroe, jako Lorelei w filmie „Mężczyźni wolą blondynki” także wykorzystała niezwykle kokieteryjnie swoje długie do pach rękawiczki. Tyle kobiety. Co do mężczyzn, to mam takie jedno spostrzeżenie, które nieco mnie razi. Otóż często widuję oficerów w eleganckich, dopasowanych mundurach, ale z gołymi dłońmi. Fakt, że nie ma obowiązku nosić rękawiczek, ale służbowy uniform (jakikolwiek) bez rękawiczek zawsze wydaje mi się niekompletny. Wystarczy, że wspomnę Hansa Klossa z serialu „Stawka większa niż życie”. Zawsze miał na sobie cienkie, skórzane rękawiczki.

Miejsca na stronie za chwilę zabraknie, zatem na zakończenie przypomnę jeszcze o innych funkcjach rękawiczek, poza modnym dodatkiem do stroju, zapewnieniem ciepła oraz ochroną przed wirusem. Otóż istnieje jeszcze coś takiego jak rękawica kuchenna. Także sportowy dziwoląg, czyli rękawica łapacza - zawodnika drużyny baseballowej. No, a także warto przypomnieć, że rękawiczka bywa ważnym atrybutem przestępcy. Pozwala zatrzeć ślady. I to by było tyle na dziś, co do rękawiczek. Ku pokrzepieniu serc przepłoszonych pandemią użytkowników owego antywirusowego elementu odzieży.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}