- Na miejskie budynki niczym liszaje wypełzają w coraz większej liczbie szpetne reklamy, wskutek czego Polska należy do najbardziej zaśmieconych banerami krajów w Europie - alarmują nie tylko architekci, ale i te osoby, którym nie jest obojętna estetyka naszych miast. Na szczęście pojawiła się nadzieja na uporządkowanie reklamowego chaosu.

Reklamowy chaos w odwrocie?

OSZPECAJĄCA PSTROKACIZNA

W ogólnopolskim zalewie reklam, Szczytno nie jest wyjątkiem. Spacerując po mieście zauważamy mnóstwo reklam i banerów wolno stojących, bądź zamontowanych na ścianach budynków mieszkalnych. Nie mniej wisi ich na płotach, parkanach czy murach. Miejscami tworzą wręcz okropną pstrokaciznę, a w dodatku część z nich pozostaje brudna lub porwana, co tylko dodatkowo oszpeca okolicę.

Niestety, nieestetycznych reklam w mieście nie tylko nie ubywa, a wręcz przybywa.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Władze miasta w kwestii plansz reklamowych czy billboardów, o ile nie stoją na miejskim terenie, właściwie nic nie mają obecnie do powiedzenia - przyznaje wiceburmistrz Krzysztof Karczmarczyk. W tej kwestii, jak dotąd, panuje samowolka, tak w odniesieniu do wielkości oraz kształtu reklam, jak i miejsca ich instalacji. Zależy to od woli reklamodawców oraz właścicieli terenów, na których instalowane są banery, czy reklamy. Jest jednak nadzieja na uporządkowanie tego bałaganu.

USTAWĄ W REKLAMY

Po blisko dwuletniej pracy Sejm RP uchwalił prezydencką ustawę krajobrazową i skierował ją do senatu. Ustawa ta daje samorządom lokalnym m. in. prawo do ustalania w formie uchwał, gdzie i jakie reklamy mogą być umieszczane, wyznaczania ich rozmiarów, a nawet określania z jakich powinny być wykonane materiałów. Poza tym rady gminne i miejskie będą miały prawo do pobierania podatków od właścicieli reklam oraz właścicieli tych obiektów, na których będą zainstalowane banery.

Są przewidziane jednak wyjątki – zwolnienie od opłat w przypadku reklam niewidocznych w przestrzeni ogólnodostępnej, w przypadku szyldów sklepów i innych placówek usługowych oraz tablic o charakterze religijnym. Ustawa wprowadza też do kodeksu wykroczeń kary grzywny i ograniczonej wolności za jej łamanie.

DRUGA STRONA MEDALU

Niezbyt entuzjastycznie do ustawy podchodzą jednak reklamodawcy. Boją się, że gminy mając prawo do opodatkowania reklam, będą chciały z tego zrobić biznes i wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy i stłumią rynek.

- Ograniczanie liczb reklam spowoduje spadek sprzedaży, co doprowadzi do zmniejszenia dochodów branży handlowo-usługowej, a także wykonawców reklam – ostrzega Marcin Lewicki z miejscowego Studia Reklamy. Dodaje jednak, że i jego samego razi dowolność form i brak ujednolicenia reklam, czy banerów.

Poza tym reklamodawcy ubolewają na tym, że w trakcie prac poselskich nad ustawą wykreślono z niej możliwość zawieszania reklam na rusztowaniach remontowanych budynków. Tymczasem pieniądze pozyskane z tego tytułu mogłyby zasilić fundusz remontowy danej gminy. Nie wiadomo też z jakim zaangażowaniem lokalne samorządy podejdą do plagi reklam i czy mając do dyspozycji instrument w postaci ustawy krajobrazowej, będą rzeczywiście dążyć do poprawy wyglądu naszych miast.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}